Satelita SX4 a sprawa Baroniowej [opowiadanie]
Poszukiwanie winnych, czyli przedsmak tego, co będzie się działo od poniedziałku – w wymiarze nie narodowym, ale ludzkim i nie w tonie martyrologicznym, ale z przymrużeniem oka. Opowiadanie napisane w czasach PiS-u, w ramach odreagowania absurdów twórczością własną.
W środę po południu, zaraz przed końcem pierwszej zmiany w Zakładach Komponentów do Zup w Proszku „Prosz-smak”, na samochód prezesa spadł satelita szpiegowski RX4.
Miał stożkowato-walcowato-wklęsło-wypukły kształt, cztery nibyczułki, jedno lustro weneckie do podglądania, a także jeden ekran do przechwytywania czegoś, co zapewne znajduje się w przestrzeni kosmicznej.
Pracownicy budynku biurowego, którzy widzieli moment zderzenia, byli przerażeni. Satelita wbił się głęboko w limuzynę prezesa – srebrzystego Snobwagena Elegant Prestige Limited Edition, którego ten odebrał z salonu w Feuerguhl dwa dni wcześniej. Za chwilę prezes powinien pojawić się na dziedzińcu zakładów. Zawsze o 15:58 pojawiał się na dziedzińcu zakładów. »»»
Kochajmy koty rasowe [opowiadanie]
Opowiadanie wbrew śliczniutkiemu tytułowi podpada pod czerwone kółko, więc jak masz jeszcze legitymację szkolną, to nie czytaj. Dzisiaj byłem na wystawie kotów rasowych. Nie nadaję się do ścisku, który powoduje u mnie olbrzymią frustrację, a ta z kolei uruchamia wyobraźnię z obszaru “odreaguj ironią”. W efekcie powstało spontaniczne opowiadanie. Jest to pierwsza wersja, przed zdroworozsądkową redakcją tekstu. Pomyślałem, że takie wersje nowych opowiadań będę publikował na blogu. W przeciwieństwie do tych ostatecznych oddają dużo energii twórczej i prawdziwe, bo te pierwsze, niekorygowane emocje.
Zapraszam do czytania. Będę wdzięczny za wasze uwagi i ocenę.
Kochajmy koty rasowe
Na Światową Wystawę Kotów Rasowych jak zwykle przybyły tłumy. By pomieścić wszystkie koty wynajęto największy obiekt w mieście – Wojewódzką Halę Sportową im. Obecnego Wojewody Juliusza Pałki. Największą atrakcją wystawy był jedyny kot spoza województwa, imieniem Julius, rasy norweg polodowcowy, specjalnie kupiony na trzy dni przed wystawą od hodowcy z Zakorkowanego dla córki jedynej państwa Pałków.
Patrykowi udało się wejść bez stania w pięciogodzinnej kolejce o kształcie zdenerwowanego gada duszącego. Najął się do zespołu terapeutycznego dla kotów i dlatego stał w kolejce dla zatrudnionych jedynie pół godziny. Gdy w końcu został wypchnięty na halę przez tłum mu podobnych ludzi w kamizelkach “Organizator”, uderzył go zapach będący mieszanką drogiego kociego żwirku i taniego ludzkiego potu. »»»
Prezes wzrokiem miłujący [opowiadanie]
Czasy są niespecjalne, druga fala kryzysu się zbliża, a wraz z nią zwolnienia połączona z grupową nienawiścią do różnych prezesów. Dobrze się w takich czasach odnajdują moje opowiadania, pisane w większości wtedy, gdy sam miałem swój prywatny kryzys. W przeciwieństwie do innych, nie szukałem w książkach ucieczki od stresu, ale jego odreagowania. Rozbrajałem swoje życiowe bomby pisząc. Mam nadzieję, że opowiadania takie jak to, pomogą paru ludziom również rozbroić parę bombę.
Prezes wzrokiem miłujący
– Nie lubię cię! – krzyknął prezes i zabił wzrokiem pana Krzysia, swojego osobistego kierowcę, który przyjechał zabrać go po raz pierwszy do nowej firmy, zdaje się Lambda.
Nowy prezes był człowiekiem porywczym i często się denerwował. Nazywał się Wolfenstein Arnold i był wychowany w duchu całkowitej patriotycznej uległości wobec autorytetów. Takiej samej uległości wymagał od swoich pracowników, a kierowca Krzyś nie powiedział „dzień dobry” wystarczająco serdecznie. »»»
Złote Niepomyśli
Pisząc post o tym, jak popełniłem samobójstwo w 1969, tylko po to, by znaleźć się w towarzystwie Franza Kafki i Lewisa Carrolla, wpadłem na ciekawą myśl dobrze podsumowującą relację człowiek-technologia. Relacja ta pozbawiona jest sensu, a zwycięstwo pozorne:
Człowiek zawsze zwycięży z technologią, którą sam stworzył, nawet jeśli miałby się zabić.
[człowiek, 1969-1969]
Krótka wiadomość blogowa
Dla p. Marzeny G. z Łodzi:
Tak, kobieta z agencji reklamowej rzuciła się na śmierć przez obranie cebuli, ale pamiętajmy na e-booka, że książka ma dwie czereśnie.
P.
Pomysł na opowiadanie
Wziął się stąd.
Do firmy zajmującej się uśmiercaniem ludzi na życzenie, zgłasza się Bronio. Podpisuje wniosek o dobrowolne podanie swojej żonie środka silnie trującego. W rubryce “powód odebrania życia” nie wie, co wpisać, pracownik podpowiada: “może być cokolwiek”. Jednocześnie zamawia usługę “oglądanie śmierci na żywo” zachęcony tym, że jest promocja oraz tym, że nienawidzi żony, gdyż uważa, że ta czyha na jego życie i pieniądze.
Mniej więcej w tym samym czasie do firmy trafia jego żona i zamawia podobną usługę dla męża. »»»
Absurdy są: darmowy pogrzeb do wygrania w promocji
Jak cierpię na chwilowy niedosyt nonsensu, to sobie zaglądam na tego bloga. A tu ogłoszenie apteki. Apteka jest mini, ale absurd jest maxi. Nie spotkałem się jeszcze z propozycją, że ktoś mi w promocji urządzi darmowy pogrzeb, bo nie myślałem o tym, żeby się ustawiać po śmierci, jak nie umiem się ustawić za życia. Sądząc po wielkości napisów, to wychodzi na to, że darmowe leczenie i tak nie ma sensu, czyli od razu można planować pogrzeb przy stacji metra Wierzbno.
Póki co wolę jednak wygrać trójkę w Totomłotka.

Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at

