Złote Niepomyśli
Nie zostanie pisarzem ten, kto nie ma ochoty pisać, a więc każdy debiutant (i wielu bardziej doświadczonych i uznanych też) ma na czole wypisane słowo, które bardzo trudno zmazać. Paradoks polega na tym, że usunąć je można w jeden jedyny sposób – pisząc.
Każdy pisarz jest grafomanem, dopóki nie udowodni, że nie jest.
[pisarz grafoman]
Pisarz według Serwisu Informacyjnego Urzędów Pracy
Żeby napisać równie zabawny tekst o pisarzu, jak ten poniżej, musiałbym być śmiertelnie poważny – a być nie mogę, bo jestem śmiertelnie ubawiony tekstem takim, jak ten poniżej.
Informację wynalazł i podzielił się na Twitterze @pilas. Oryginał tutaj, zrzut ekranowy tutaj.
![]()
Nazwa: Pisarz
Kod: 245105
Synteza:
Zajmuje się działalnością pisarską w dziedzinie prozy, poezji i dramatu; tworzy powieści, nowele, opowiadania, biografie, monografie, pamiętniki; utwory poetyckie, dramaty – z przeznaczeniem na scenę, do realizacji teatralnej, radiowej bądź telewizyjnej; podejmuje w swoich dziełach problematykę psychologiczną, kryminalno-sensacyjną, romantyczną, religijną, obyczajową itp. »»»
Pierwsze grupy collaborative fiction w Google Wave!
Już w czasie pierwszych zapowiedzi wiadome było, że nowe narzędzie od Google ma wielkie szanse zrewolucjonizować sposób komunikowania się między ludźmi. Na podstawie filmów demonstracyjnych można było również wyciągnąć wniosek, że Wave może być świetnym sposobem na uprawianie collaborative fiction.
Tak więc, gdy dostałem zaproszenie od ludzi z TED (i przełamałem niechęć do siedemnastej nowości technologicznej tego dnia), próbowałem odnaleźć się w nowej zabawce Google… i odłożyłem przyjemność na później.
Wave nie robi wrażenia, gdy próbujemy go wykorzystać do tego samego, co wszystkie istniejące już programy mailowe, komunikatory i mikroblogi – do nadawania komunikatów. Prawdziwy przełom kryje się w możliwościach, jakie daje podgląd na żywo tego, co piszą inni. Po paru takich sesjach na żywo, muszę przełamać swój introwertyzm i dokończyć to zdanie wielowykrzyknikiem – przeżycie jest niesamowite!!!! »»»
Czy samodzielne wydawanie książek to obciach?
Gdy trzy lata temu wydawałem swoją pierwszą książkę, Człowieka zwanego Biurkiem, spotykałem się z zaskakująco odmiennymi reakcjami, wynikającymi bynajmniej nie z lektury, bo rozmówcy książkę właśnie dostawali w prezencie. Gdy dowiadywali się, że wydałem ją osobiście, reagowali tak, jak każdy przyzwoity Polak reaguje na Kononowicza. Inni rozmówcy, którzy dowiadywali się jedynie części prawdy, że wydałem książkę w wydawnictwie Indigo reagowali tak, jakby zobaczyli Stasiuka. Gdy po chwili dodawałem, że wydawnictwo jest moje, reagowali już tak, jak na Kononowicza, no, powiedzmy Kononowicza w lepszym sweterku.
Oczywiście przesadzam z Kononowiczem, ale coś w tym jest, że czytelnicy nastawiają się do książki z góry, biorąc pod uwagę osobę autora. Jeśli jest nieznany, a w dodatku sam wydaje, to reakcja jest oczywista: “gdzie się pcha z tymi książkami”. Co ciekawe, za granicą postrzeganie self-publishers jest już inne, choć wcale nie jest odwrotnie.
Ostatnio temat przypomniał na Twitterze @JerzyPakosz, więc wracam z ankietą. Prosiłbym o szczere odpowiedzi, za grafomana się nie obrażę, każdy pisarz jest grafomanem do czasu, gdy jego książka nie znajdzie się na liście nominowanych do Bookera.
![]()
Subskrybuj wpisy w języku polskim
Możesz również wybrać subskrybcję poszczególnych kategorii. Sprawdź listę.
Złote Niepomyśli
Mam coraz większe trudności ze skupieniem się na czytaniu. Właściwie nie powinienem się do tego przyznawać, bo może mnie to całkowicie zdyskwalifikować jako autora, ale też nie chcę udawać, że czytam codziennie po 100 stron, bo nie czytam. I co więcej, nie jestem już sobie w stanie takiego komfortu wyobrazić.
Zauważam po sobie, że czytanie tekstu, które od dawna odbywa się głównie na ekranie jakiegoś urządzenia, zmienia swój charakter. Następuje ewolucja od liniowego czytania do przeszukiwania odpowiedniej treści. Ta ostatnia czynność jest uzależniająca, a im człowiek bardziej ją opanowuje, tym zatraca umiejętność czytania w “klasycznym” znaczeniu. Stąd pytanie:
Skoro tak trudno skupić się na czytaniu, to jak skupić się na pisaniu?
[człowiek próbujący pisać]
Stuletnia promocja książkowa – do 2109 roku

Dzisiaj po obiedzie rozpocząłem nową promocję książkową – ustawiam wysyłanie wpisów na Twitterze z odnośnikiem do książki Hasło niepoprawne (zrzut powyżej). Jeden mały szczegół – na 100 lat z góry. Mógłbym oczywiście zaplanować takie wpisy do końca sierpnia, ale nie miałoby to waloru deklaracji twórczej, a tak ma. Ustawiłem na razie dwadzieścia wpisów, od 2109 wstecz – do 2089 roku. Tak mi łatwiej, bo z każdym poprzednim rokiem praca nasiąka sensem w ilościach śladowych.
Dlaczego to robię: »»»
Czy myślisz o tym, żeby napisać książkę? [ankieta]
Kilka miesięcy temu w Australii przeprowadzono badania, w których zadano pytanie “czy chcesz napisać książkę?”. 80% osób, odpowiedziało “tak”. Wysoki odsetek odpowiedzi twierdzących może początkowo dziwić, ale po chwili zastanowienia wcale nie wydaje się to takie szokujące. Napisanie książki nie wymaga znajomości żadnego specjalistycznego oprogramowania, wystarczy prosty edytor tekstów i potrzeba przelania na papier (“na papier” – nieco to już archaiczne, powinno być “na dysk”) tego, co się błąka po głowie i szuka wyjścia.
Wiele osób miało w swoim życiu taki moment, w którym uznały, że ich przeżycia zasługują na książkę. Pierwsza miłość i co z niej zostało w drugiej i trzeciej miłości. Marzenie z dzieciństwa, które dało się zrealizować 40 lat później. Wspaniała wyprawa na Daleki Wschód, która miała trwać trzy tygodnie, a trwała trzy lata. Przypadkowa znajomość w pociągu, która mimo, że zakończyła się na stacji docelowej, to zainspirowała do zrobienia szalonej rzeczy, dzięki której czuję się spełnioną osobą. Te miliony innych powodów, które są tak niesamowite, bulwersujące, inspirujące i budujące, że trzeba się nimi podzielić z innymi.
Nie zastanawiaj się zbyt długo i odpowiedz na poniższe pytanie. Tak jak ci mówi lub kiedykolwiek mówiło twoje serce. Nie jest to pytanie “czy planujesz wydać książkę”, ani “czy uważasz, że twoja książka stanie się bestsellerem”, ani tym bardziej “jak można utrzymać się z pisania książek”. Zbyt wiele osób, które mogłyby napisać wspaniałe książki, zadaje sobie zbyt wiele pytań nie w tej kolejności co potrzeba i kończy się to na tym jednym cudownym zdaniu, wypowiedzianym kiedyś na pokazie slajdów: “napiszę o tym książkę”. Szkoda.
![]()
![]()
Jeśli twoja odpowiedź brzmi “tak”, to czy stoi coś na przeszkodzie, żeby zacząć pisać w tej chwili? Zrób sobie kawę, przywołaj tę jedną myśl, która za tobą chodzi od dwudziestu lat lub od przedwczoraj – i zacznij pisać.
Czy Rzepa kręci literaturą
Wczorajszy artykuł w “Rzeczpospolitej”, Czy Google rządzi literaturą, autorstwa Pauliny Wilk to lektura mocno zniechęcająca. Z kilku powodów: »»»
Złote Niepomyśli
W odruchu obronnym na artykuł w Rzeczpospolitej Czy Google rządzi literaturą wymyśliłem dwie niepomyśli. Pierwsza odnosi się do lamentu nad przejęciem kontroli nad literaturą i potencjalnymi zyskami – w kontekście tego, co robię, czy raczej “wyprawiam”:
Dwa są typy pisarzy: pierwszy pisze, a potem zastanawia się jak zarobić; drugi zarabia, a potem zastanawia się co napisać.
[krzyżówka z przewagą pierwszego]
Druga niepomyśl to już prawie automatyczna reakcja na wypowiedzi sortu “lubię wąchać książkę”. »»»
To się odbywa w głowie pisarza [video]
Zobaczyłem przed chwilą, rzuciłem wszystko, czyli robienie rosołu i główkowanie nad #hashtagstory – po to, żeby jak najszybciej umieścić ten film na blogu. Walka. To się odbywa w mojej głowie, codziennie, za każdym razem, gdy mam coś napisać, teraz też. Fantastycznie pokazane.



Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at 


