Latający cyrk Monty Pythona – tylko słowa – cz. 2
Opis: “Przypadło mi w udziale bardzo trudne zadanie wzięcia po Beksińskim lutni. Wiem, że fani wyleją na moją głowę kubły pomyj i innych nieczystości. Ale stało się. Podjęłam rzucone mi przez Wydawnictwo wyzwanie, ponieważ darzę Monty Pythona miłością równie szczerą i prawdziwą, jak nieodżałowany Tomek. Przejęłam po Nim zresztą niektóre wyrażenia i zwroty (kto by śmiał majstrować przy: A teraz z zupełnie innej beczki…), w liczbie (mam nadzieję) wykluczającej pozew sądowy ze strony spadkobierców…” od tłumaczki.
Monty Python to sześcioosobowa grupa scenarzystów, aktorów, reżyserów i producentów, która w latach 1969/70 stworzyła dla BBC cykl programów telewizyjnych charakteryzujących się niepowtarzalnym humorem, w którym niebywała erudycja autorów przeplata się z szarganiem wszelkich świętości, skrajnym absurdem i niezwykle ciętą satyrą. Mimo że od pierwszej emisji upłynęło już 35 lat, jest to wciąż jeden z najchętniej oglądanych programów satyrycznych na świecie. Ta książka to zapis kolejnych odcinków programu.
Źródło: ksiazki.wp.pl
Latający cyrk Monty Pythona – tylko słowa – cz. 1
Opis: Część pierwsza zapisu genialnych skeczy legendarnego i nieodżałowanego kabaretu brytyjskiego.
“Używamy wyłącznie najdelikatniejszych młodych żabek, zebranych o świcie i skropionych rosą, transportowanych samolotem z Iraku, poddawanych kąpieli w źródlanej wodzie najwyższej jakości, delikatnie uśmiercanych, a następnie zamykanych w otoczce z przepysznej poczwórnie jedwabistej i potrójnie śmietankowej szwajcarskiej mlecznej czekolady i troskliwie oszronionych glukozą.”
Źródło: ksiazki.wp.pl
Komentarz: Przeniesienie na papier Latającego cyrku, skecz po skeczu, w skali 1:1, to rzecz tyle karkołomna, co absurdalna. Czytać może jedynie ten, kto widział serię w telewizji i jest sobie w stanie wyobrazić, lub bardziej przypomnieć styl i zabawę. Tylko wtedy przechodzenie przez książkę ma sens, a i wtedy bardziej przypomina studiowanie niż lekturę, co w moim przypadku akurat się zgadza, więc mam to od przeddeski do zadeski za sobą, choć było to nużące, parę stron i przerwa na mieszanie rosołu. Teraz ktoś powinien zrobić audiobooka, będzie jeszcze śmieszniej.


Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at 


