To read
Immunitet na poboczu [opowiadanie]
Poseł ziemi szczęśliwickiej, były właściciel wytwórni filmowej Go-Go Girls, Analryk Chlebota założył się z kolegami z klubu nocnego, że przejedzie z Szarawy do Zagdańska w 32 minuty. Poprzedni rekord należał do posła Bałukiewicza, który przebywał obecnie na intensywnej rehabilitacji szpitalnej połączonej z kuracją odwykową i nie mógł być uczestnikiem zakładu.
Koledzy wypili przepisowe pięć biegów wódki czystej importowanej o smaku prezerwatywowej truskawki i wsiedli do samochodu.
Chlebota prowadził jak Łowczyc. Na dwudziestym siódmym kilometrze stracił panowanie nad kierownicą. Samochód wpadł w poślizg i przejechał na drugi pas. »»»
Miniantyagresor [opowiadanie]
Jak wielu wynalazców z powołania profesor Sławomir Suwak projektował jedynie te rzeczy, których sam potrzebował. Miał już kilka patentów na swoim sumieniu: automatyczny korek do otwierania wina w stanie wskazującym, przenośny zestaw gier planszowych do rozwiązywania problemów osobowościowych, portfel z minimaszynką do powielania banknotów stuzłotowych czy też urządzenie „dzień po” służące do bezpowrotnego eliminowania z czasoprzestrzeni dni obciążonych kacem.
Teraz przyszedł czas na miniurządzenie niedopuszczające do pojawienia się agresji psychoruchowej. »»»
Best of #hashtagstory 2009

2009 is over. In a couple of days all traces of our last year’s activity will disappear from Twitter search results. Everybody wants to shorten a year to a couple of sentences. Same with me. And I’ll naturally do it using #hashtagstory.
As I described in a kick-off post, hashtagstories were intended to bring fiction to a new level of decoding, as every hashtag means something different for a person which is using it. One line of text means much more than just one line of text. But it took me long months to realize that there is something more about hashtagstories than just that. Those stories told with a sequence of Twitter hashtags are unexpectedly good way to describe the current state of mind of Twitterverse. In a long run they will become a literary memoir of Twitter.
So here are the best (in my opinion) hashtagstories written in 2009. Decode your own story and #enjoy »»»
Życzenia szpadel naj [opowiadanie]
Sławek Przekośniak dostał na wigilię SMS z życzeniami: “Zycze yo dobry ping fajno nowy”. Nie wiedział, kto wysłał mu tę zadziwiająco enigmatyczną wiadomość. Nie wie do dziś, a szkoda – tej właśnie osobie zawdzięcza swój obecny status i miejsce na liście pierwszych 67 najbogatszych Polaków.
Wtedy, w piękny biało-rdzawy wigilijny wieczór, Przekośniak, parę dni wcześniej wyrzucony z portalu dla utopijnych fanatyków fobii ekstremalnych (www.ilovefobia.pl), wpadł na pewien pomysł.
Był to niezły pomysł, a następny SMS (“Wszystkiego a bryka niechcacy tylko szczerego baranek”) utwierdził go w przekonaniu, że był to pomysł życia. Sławek Przekośniak postanowił założyć ze swoim kolegą z Ilovefobia.pl Cześkiem Ciągiem, serwis internetowy, przez który można byłoby wysyłać życzenia na telefony komórkowe. Najważniejszą zaletą serwisu miało być to, że treść życzeń nie była z góry ustalona, nie wybierało się ich z listy, ale tworzone były z przypadkowych słów według wytycznych internauty przez specjalnie opracowany do tego program. Pozwoliłoby to na wysyłanie życzeń oryginalnych, a nikt przecież nie powiedział, że muszą być zrozumiałe. »»»
Życzenia świąteczno-noworoczne na własną odpowiedzialność
Życzenia typu pożycz&życz cieszą się niesłabnącą popularnością. Po co wymyślać nowe, jak są gotowce, wystarczy zmienić “najdroższemu” na “najdroższej” i można słać.
Zamieszczone poniżej życzenia należy słać na własną odpowiedzialność, gdyż należą do tych o dużym stopniu ryzyka. Większość z nich pochodzi z uroczych czasów ŚNPS-u (sprowadzonego obecnie do poddomeny mojego wydawnictwa). Dodałem też parę aktualnych, nacechowanych tech-absurdalnie (a wszystko jak zwykle dosyć złośliwe).
![]()
Teksty życzeń
Wszystkiego daj lepszego.
Naszemu ukochanemu kierownikowi działu życzymy przede wszystkim, aby w równie bezstresowy sposób co nam obniżył w końcu pensję i sobie.
Żebyś w końcu, mój Najdroższy, wychylił nos zza komputera i zorientował się, że twój bobasek od dwóch lat chodzi do szkoły.
Oby pan dyrektor nauczył się w tym Nowym Roku pisać wypowiedzenia umowy o pracę nieco dłuższe niż 140 znaków. »»»
“The War Machine” – a wavefiction by Made in DNA
This is an embedded preview of “The War Machine” – one of the first fiction projects using Google Wave. It is written and moderated by Made in DNA. Use scroll to navigate through the wave.
![]()
[wave id="googlewave.com!w+-AmnUC3OC" ]
![]()
“Bathrobe Guru” – a wavefiction by Small Stories
This is an embedded preview of “Bathrobe Guru” – one of the first fiction projects using Google Wave. It is written and moderated by Small Stories. Use scroll to navigate through the wave.
![]()
[wave id="googlewave.com!w+vhXGKzR0D" ]
![]()
Scena z sieczkarnią [opowiadanie]
Na Krajowym Festiwalu Filmów Fabularnych główną nagrodę, nagrodę za reżyserię, nagrodę publiczności i nagrodę wójta gminy Przepaska Górna otrzymał film Na lewo od kompostownika, kontrowersyjny dramat ludowy wyreżyserowany przez debiutanta Miłosza Nieszczęsnego.
Młody reżyser został okrzyknięty objawieniem festiwalu i nadzieją polskiego kina. Głosy krytyków, teoretyków, praktyków, sponsorów i zwykłych widzów były entuzjastyczne:
– Rewelacyjny film. Dawno nie widziałem czegoś równie poruszającego. No i ta scena z sieczkarnią…
– Wiesz, myślę, że wprowadziłeś, zwłaszcza w scenie z sieczkarnią, wiesz, tej przed właściwą sceną miłosną, myślę, że wprowadziłeś sztukę filmową na nowy poziom. Gratulacje! Wróżę ci wielką przyszłość. »»»
Zaległa miłość Ewy S. [opowiadanie]
![]()
Wszystko przez ten kawałek The Postmarks, który chodzi za mną od rana. Już dawno chciałem opublikować na blogu to opowiadanie, bo ono moje, ale takie zupełnie nie moje. Antyreprezentatywne dla twórczości. Ale dzisiaj taki nastrój nietechno-nietęgi, trochę surrealistycznie się czuję i trochę odłączony od rzeczywistości jestem.
Piątkowy #fridayflash. Trzeba włączyć muzę, przebrnąć przez męża Henryka, a potem powinno być już tylko lepiej. I będą brzozy, oj będą.
Zaległa miłość Ewy S.
– Henryku, kochanie, czy dodać ci do whisky dwie czy trzy kostki lodu? – krzyknęła Ewa, aksamitnie modulując głos.
Pytanie po kilku sekundach dotarło do męża, który siedział w drugiej części domu, a dom był duży i dlatego zajęło to aż kilka sekund – wliczając w to krótki postój w drzwiach salonu, który pytanie zrobiło sobie samowolnie w ramach rekompensaty za pracę w ciężkich warunkach.
– Dzisiaj dwie! Środa dzisiaj, kywa, nie pamiętasz?
– Zapomniałam! – aksamitny głos, po odbiciu od popiersia męża, stojącego w holu między kuchnią a salonem dziennym zielonym, przebiegł tę samą drogę w tym samym czasie. »»»
An Orbital Flight With a Small Surprise [short story]
My next #fridayflash is about daily pleasures in a very near future…
An Orbital Flight With a Small Surprise
George Pearinsky was disappointed. They stuck him into this thing resembling a caftan, not a flight suit, and he couldn’t even take a photo of himself, but maybe it was better without one anyway, because in this vomit-green inflatable quilted shit, he looked like a huge pear, even though he weighed only 125.5 kilograms.
“And what is this?” He asked the captain pointing with his eyes at the screen, where wrapped in a thick layer of brownish gases, an outline of Earth could be seen. »»»




Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at 


