Category: Litexperimental
Google-translated Day
Stało się. Zrobiłem to, co mi chodziło po głowie od czasu, gdy rzuciłem się na Google-translated fiction.Wczoraj urządziłem Google-translated Day – wykorzystując specjalnie stworzony do tego profil na Twitterze opisałem dzień ze swojego życia, wspomagając się przy tym automatycznym tłumaczem, jakim jest Google Translate Beta. Bardzo chciałem, żeby potyczka z maszyną, czy raczej skryptem lub [...]
Tech-absurd: swoją twórczość opisuję tagami
Stało się. Wtedy się stało, gdy sformułowałem złotą niepomyśl o roli słów kluczowych w życiu twórcy czasów Internetu. Już jakiś rok temu myślałem o tym, jak wykorzystać tagi. Moje doświadczenia z prowadzenia niniejszego bloga jeszcze bardziej utwierdzają mnie w przekonaniu, że warto wykonać swoim bratem ciotecznym tę tytaniczną pracę, polegającą na dokładnym opisaniu każdego opowiadania [...]
Opowiadania opowiedziane tagami
Jest to lista wszystkich moich opublikowanych opowiadań, które instytucja brata ciotecznego zebrała w jednym miejscu i opisała tagami. W jakim celu? Odpowiedź znajdziesz tutaj. Kim jest brat cioteczny? Odpowiedzi nie znajdziesz tutaj. Opowiadania są absurdalne, podobnie jak pomysł z opisywaniem ich za pomocą słów kluczowych. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą – jestem absurdystą (nieśmiało [...]
Moje opowiadania w The New Absurdist
Trzy opowiadania, będące częścią projektu Google-translated fiction (w wersji anglojęzycznej), udało mi się opublikować w portalu The New Absurdist. Po raz kolejny Twitter sprawdza się jako niezwykle użyteczny program – informacje o portalu podał jeden z absurdystów, którego wpisy czytam.
Nowy projekt: Google-translated fiction
Rozwijając swój angielski blog, zastanawiałem się, jak sprawić, by to, co piszę docierało do anglojęzycznych miłośników absurdu bez tego niemiłego zakrzywienia kącików ust, mówiącego “coś u niego z angielskim jest nie tak”. Co prawda piszę już absurdalne tweety w ramach anglojęzycznej wersji Pamiętnika młodego pierdoły, ale teksty te są na szczęście zabójczo krótkie, więc zanim [...]
Twitteryki a Twitter – jest pewna różnica
Twitterem jestem zafascynowany już od jakiegoś czasu, co przerodziło się w dwa pomysły literackie, które na blogu prowadzę jednocześnie, więc jest duże prawdopodobieństwo, że są mylone.
Projekt literacki na Twitterze
Nie byłbym sobą, gdybym nie spróbował Twittera. Mam go od dwóch dni i niespiesznie podążam za życiem moich ulubionych digipisarzy oraz magików z WordPressa. Ponieważ jestem też emocjonalnie oddany swojemu literackiemu odkryciu na linii Roland Topor – Woody Allen, więc przy toporowej okazji szturchnęło mnie przy porannym wchłanianiu podwójnej dawki magnezu, że Pamiętnik starego pierdoły [...]