Ideas
Next 21 great ideas for Google Apps which don’t make sense
Inventing apps which are ridiculously absurd is a never ending fun. It’s the essence of goognology. Part one you can read here, but be prepared for more. »»»
E-book covers inspired by the design of mobile applications
I’m a mobile freak and here you have another prove of it. These are the brand new covers, I’ve designed with a help of my Twitter friends for two volumes of my short stories, which will be available in a couple of weeks through Smashwords/Barnes&Noble. In the meantime you can download a free edition here. I describe the stories as tech-absurd. The bot-behaving gadget-eating error-ready part of you will understand, what I mean.
The brief I issued to myself was simple: get an attention of geeks with a message: “technology is wonderful, but…” (oh, and check the bottom bar for options).
15 free covers for Twitter fiction books
If you are considering to publish a book of your literary tweets, the only thing which stops you might be a lack of a cover. Problem solved. You can pick up your favourite one from below. They all are for free. I’ve designed them to help self-publishers like myself. What I’m only asking for is to download my free book, leave a review and spread the word.
![]()
Series 1
![]()
Series 2
![]()
Series 3
![]()
Series 4
![]()
Series 5
![]()

“Twitter Fiction Book Cover” by Nick Name is licensed under a Creative Commons Attribution-Share alike 3.0 Unported License.
21 great ideas for Google Apps which don’t make sense
Imagine what would happen if Google goes one app too far. Just check those fictional ideas – they are crossing this thin line, where you can’t meet common sense any more. It’s just a warning: let’s keep our eyes open and don’t mindlessly accept every novelty coming from the land of technology. Some tools are just designed to help us so hard, that they become absurdly interfering, unfriendly and useless.
More apps like that coming soon. »»»
Pomysł na opowiadanie
Po wycieku haseł z Wykopu doszedłem do wniosku, że jest to niespecjalny serwis o wyglądzie i działaniu kija bejsbolowego, a dzisiejsza bezskuteczna próba usunięcia konta – że jest to serwis żenujący. Moją wyobraźnię uruchamiają ludzie, którym się wydaje, że mogą wszystko. A administratorom Wykopu tak się musi wydawać i w związku z tym wprowadzają do polskiego Internetu reguły stalinopochodne.
Opowiadanie zasnute wykopową frustracją poniżej:
Szymon szedł właśnie na przystanek, gdy zobaczył na wielkim telebimie swoją nazwę i hasło z serwisu Dokop.pl. Zamurowało go. Szybko sprawdził wiadomości. Okazało się, że po pięciu miesiącach po kradzieży haseł z Dokopu hakerzy nie otrzymali żądanego okupu, czyli kredytu na zakup nowego serwera. »»»
Possibilities of e-book cover design [example]
Look at the example of a cover I recently made for my new book.

Book covers seen in Stanza Reader for iPhone
Referring to this post, I just started to collect ideas of what can be done to support e-book cover design, with “e-book” being the most important part. We should stop thinking of e-books as a second class, second step or a second chance. We should stop thinking of CMYK, Pantone colors and the shade of a paper. Let’s think of a cover design for an e-book in terms of where it’s gonna be exposed. And it will not appear on a bookshelf. The destination of an e-book cover is a screenshelf.
As soon as we change our perspective, some amazing ideas start to crowd into mind. This single example of a cover, designed to be an e-book cover and nothing else, is benefiting from two possibilities, which are not so easy to be achieved with p-book covers: »»»
Pomysł na opowiadanie
Wczoraj w serwisie branżowym przeczytałem informację, że jedna z agencji reklamowych upraszcza strukturę i w związku z tym powstaje nowe stanowisko. Rozbawiło mnie to serdecznie i przypomniało o czasach, gdy sam byłem częścią takiej dziwnie rozbudowywanej struktury, w której gubiły się wszelkie kompetencje. Czyli temat do wskrzeszenia, w nowym wcieleniu, ze wskazaniem na tytułologię:
Zarząd uroczyście ogłosił, że struktura firmy ma być demokratycznie spłaszczona, w związku z tym zlikwidowano jedno stanowisko średniego szczebla oraz powstało dwanaście nowych stanowisk szczebla… no właśnie, nie wiadomo jakiego. Niektórzy pracownicy doskonale czuli się w takiej luźno pojmowanej strukturze. Przodował w tym Mareczek, oficjalnie mianowany na stanowisko “junior supervising executive deputy manager”. Jak nie chciał brać za coś odpowiedzialności, to mówił, że jest junior, a jak chciał zlecić Igorowi pracę, to mówił, że jest deputy.
Igor nie angażował się w korporacyjne rozgrywki, tylko robił swoje, ale tym razem postanowił zareagować i porozmawiać z szefem nowo utworzonej struktury, do której prawdopodobnie należał (na 75%). Szef powiedział, że on nic nie może, ale z tego co wie, to Mareczek jest od wczoraj na innym stanowisku (“deputy executive team leading junior director”), więc sprawa rozwiązała się sama.
Pomysł na opowiadanie
Prosta historia urodzona na skrzyżowaniu oraz po przeczytaniu informacji o tym, że pewien człowiek został potrącony przez samochód, którym jednocześnie jechał.
Gerard przejechał terenówką siebie samego na skrzyżowaniu. Jako pieszy złamał sobie nogę. Postanowił walczyć o odszkodowanie. Wystąpił do sądu z pozwem na siebie samego. Żeby było ciekawiej oskarżycielem i adwokatem byli bracia bliźniacy. Gerard doszedł do wniosku, że jakby nie patrzeć, zawsze na rozprawie zarobi, a jak nie na tej, to na kolejnej, w której też pozwie siebie samego, ale jako poszkodowany kierowca, który przecież złamał sobie nogę z winy pieszego.
Pomysł na opowiadanie
Dzisiaj rano w skrzynce pocztowej zastałem rozpasaną jak zwykle fakturę z Ery. Była inna niż poprzednie. Miała z tyłu przyklejony spory kawał blachy. Może chodzi o obciążenie przesyłki, żeby nie pofrunęła (jakby była jakaś lekka)? Może. A może nie. Ale pomysł w windzie się napoczął:
Do Rosińskich przyszedł list zwykły od cioci z Kielc. W miejscu znaczka był samorozpakowujący się kangur farbowany i coś jeszcze. Na nieszczęście dla rodziny, list został rozpakowany przez ojca. Po dwóch dniach żona wniosła pozew o rozwód. Przez kangura też, ale głównie przez coś jeszcze.
Pomysł na opowiadanie
Wczoraj oprócz męczarni z konfiguracją .htaccess doszła na deser zabawa z nieusuwalnym z serwera plikiem advanced_cache.php. Niby nic, ale dwie z życia godziny poszły prosto w szeroko pojmowane plecy. W tym czasie Oleńka z Mają były w kinie, więc i pomysł nowy się wydarzył ze zgrzewki “życie łamane przez technologię”. Na razie zawiązanie akcji:
Kino. Nowa komedia Chamulskiego. Dla Marka i Asi byłaby to bardzo miła randka w okularach 3D, gdyby nie obecność pliku exgirl_config.php. Plik siedział na oparciu fotela między nimi i nie dawał się usunąć. Co więcej – szlochał. Ale inaczej, tak piskliwie. I akurat w momentach, gdy reszta sali wybuchała śmiechem. Marek musi znaleźć sposób, by go usunąć.


















Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at

