My, Mrozikoza [opowiadanie]

Właśnie ukazała się nowa książka Palikota, która trąci klimatem, jaki lubię wyśmiewać w swoich opowiadaniach. Większość z nich napisałem 5 lat temu, ale niektóre z wiekiem nabierają wdzięku i koloru – jak to poniżej.

“My, Mrozikoza” jest częścią pierwszego tomu opowiadań dostępnych na iPada, iPhona, Kindle i inne urządzenia do czytania książek elektronicznych.

Poprzednie opowiadania na licencji Creative Commons, które publikuję na blogu od końca 2008 roku, znajdziesz tutaj.

Milioner Mrozikoza napisał zapomnianym pisarzem Dedejką książkę My, Mrozikoza. W tej siedemsetstronicowej, bogato ilustrowanej publikacji, słowo „my” pojawiło się 19 503 razy, słowo „wielcy” 7454 razy, a słowo „porażka” raz, i to tylko w kontekście niepowodzenia swojego bezpośredniego konkurenta z szaroburej strefy. Imponujący był zestaw fotografii autora, z czego przeważającą większość stanowiły portrety wykonane przez śmietankę 90-procentową najlepszych fotografów w Polsce. Warto pamiętać, że niektórzy z nich, na przykład Rubi Dzianina, stali się sławni i bogaci dzięki sesjom dla Mrozikozy (lewy profil, ciemne tło, ciemny puder).

Milioner Mrozikoza nadał książce rozgłos, zanim jeszcze zdążył napisać stylem wczesnodedejkowskim pierwsze krótkie zdanie brzmiące: „Ja to my”. W czasie tournée po Polsce prezentował na konferencjach prasowych okładkę swojego autorstwa niejako przy okazji informacji, że kupił sobie dwudziestego Guguara i swoich planach zrewolucjonizowania systemu kart płatniczych przez wprowadzenie mrozikarty z jego autorską podobizną. Tryb „niejako przy okazji” sprawdził się fantastycznie. Od tego czasu dziennikarzy dużo bardziej interesowały zamierzenia Autora co do książki, niż zamierzenia Polityka co do reformy systemu ubezpieczeń społecznych, czy też zamierzenia Biznesmena co do swoich inwestycji w Ałmaatastanie.

Informacja dla biografów:
Jan Milioner Mrozikoza nadał książce tytuł roboczy Ja, Mrozikoza, ale stopniowo zaczął ulegać swoim doradcom od marketingu i zwykłym ludziom, którzy chcieli, by tytuł trafniej odzwierciedlał treść książki i osobowość autora.

Należy również zwrócić uwagę na kilka bardzo ważnych szczegółów. Korektę notki o Autorze wykonał w języku mandaryńskich sam Leo Tchi Shu, nominowany do azjatyckiego Nobla dwa lata temu, a przedmowy do książki napisało stu trzydziestu czterech intelektualistów z całego świata. Pierwszą recenzję, jakże inaczej, entuzjastyczną, napisał krytyk Leon Piława, po czym wyjechał na Doros, żeby pisać recenzję drugiej książki Mrozikozy, która ukaże się za trzy lata. Śródtytuły redagował redaktor naczelny miesięcznika „Playtoy”, dzięki czemu publikacja miała prawie od razu stać się poszukiwanym fetyszem literackim.

Informacja dla biografów:
Jan Milioner Mrozikoza nie napisał książki dla pieniędzy, bo ma ich bardzo dużo. Napisał ją z potrzeby serca i rozumu. Chciał w ten sposób wyrazić jasno swoje zdanie na wiele nurtujących społeczeństwo spraw, takich jak: rola mordercy seryjnego w kształtowaniu osobowości kreatywnej, stereotyp teściowej w serialach polskich, czy też pukanie łyżeczką w filiżankę kawy jako sposób na zwrócenie uwagi, że w toalecie nie ma papieru wystarczająco dobrej jakości, najlepiej perfumowanego perfumami gatunkowymi o przedłużonym czasie działania.

Naprawdę krótko o tłumaczeniach – 72 języki w 23 krajach z opcją na kolejne 39 krajów na książkę w wersji wielotomowej o rozmiarze Encyklopedia Earthusius w przypadku sprzedaży wersji podstawowej w liczbie przekraczającej 100 sztuk na każdym rynku krajowym.

Książka weszła na rynek z wielkim rozmachem. Można ją było kupić wszędzie, a rozgłos przyćmił wszystkie inne wydarzenia literackie razem wzięte z dziesięciu poprzednich lat.

W pierwszym tygodniu sprzedano 24 sztuki.

Wiadomość dla biografów:
Jan Milioner Mrozikoza uważa książkę przede wszystkim za sukces biznesowy. By ją wydać, kupił podupadającą drukarnię w pobliżu swojej siódmej rezydencji wiejskiej. Cały nakład, w ilości miliona sztuk, oraz trzy tysiące zaproszeń na bal My, Mrozikoza Party zwiększyły dochody drukarni o 980 % i były kolejnym potwierdzeniem niebywałej intuicji menedżerskiej Jana Milionera.

A na koniec dosyć trywialne pytanie: o czym jest My, Mrozikoza? Hm, trudno powiedzieć.

Pewne prawa zastrzeżone

 

 

      Ads
Tags: , ,