E-book nie jest gadżetem, to dlaczego jest?
Wiele osób wciąż uważa, że e-book to niepraktyczny gadżet. Właściwie mógłbym przejść nad takim poglądem obojętnie, nie pierwszy raz słyszę takie opinie. Należy jednak wyjaśnić parę kwestii.
Po pierwsze i najważniejsze: e-book nie może być gadżetem, gdyż nie jest urządzeniem. Jako książka w wersji cyfrowej jest zestawem danych, plikiem zapisanym na dysku urządzenia służącego do jego odczytu – lub coraz częściej serwera serwisu udostępniającego treść w chmurze.
Mówiąc “niepraktyczny gadżet” mylimy e-książkę z jej nośnikiem – urządzeniem do jej czytania. To tak, jakbyśmy o książce drukowanej mówili “praktyczny papier”.
Po drugie: ważne jest, żebyśmy uświadomili sobie przyczyny takiego podejścia. Według mnie są dwie: niewiedza oraz obawa.
Niewiedza
Zawsze wtedy, gdy ktoś pisząc artykuł o e-bookach chce je pokazać, wykorzystuje zdjęcie urządzenia, najczęściej czytnika. Dużo rzadziej umieszcza się zrzuty ekranowe z treścią książki. Jeśli w artykule nie ma jasnego opisu czym jest e-książka, czytelnik automatycznie kojarzy ją z urządzeniem. Urządzenie bowiem jest jedynym materialnym świadectwem istnienia e-booka.
W przypadku książki drukowanej, jej treść, co tu dużo mówić materializowana również śladowo, w postaci farby drukarskiej, jest nierozerwalnie związana z nośnikiem – papierem. O małżeństwie na wieki nie można już powiedzieć w przypadku e-książki. Plik można kopiować, lub coraz częściej wcale go nie posiadamy, a jedynie dostęp do niego.
Obawa
Chodzi o obawę utraty kontaktu z materią, z którą jesteśmy emocjonalnie związani w stopniu prawie nieskończonym. Taką materią jest książka – papierowe strony, twarda okładka, zapach farby, szelest papieru. Za tą materią ukrywają się wszystkie dobre emocje świata.
Zwróćcie uwagę, że gdy zespół Radiohead udostępniał płytę “In Rainbows” w postaci plików do ściągnięcia na takie gadżety jak iPod, nikt nie mówił “ta muzyka jest gadżetem”, chociaż również brakowało materii zwanej plastikowym pudełkiem na CD.
Różnica między książką a muzyką polega na tym, że ta ostatnia w ciągu naszego życia zmieniła formę już wielokrotnie. Radio, płyta winylowa, kaseta magnetofonowa, płyta kompaktowa, plik mp3. Książka pozostaje niezmienna od 600 lat. Stąd tak wielka potrzeba utrzymania jej w takim samym stanie, w jakim ją w swoim życiu zastaliśmy.
Obawa powoduje, że w e-książce nie dostrzegamy treści, ale jedynie jej materialną formę – urządzenie. Tak jest wygodniej, a przy okazji wyśmienicie nadaje się na wymówkę. Gadżet jest przecież czymś, czego wcale nie potrzebujemy. Z takim wytłumaczeniem czujemy się już zwolnieni z otwartości i nie musimy pogłębiać wiedzy na temat e-booków. Koło się zamyka, wracamy do niewiedzy.
Na koniec mam prośbę. Kliknij w obrazek powyżej. Jest to zrzut z iBooks, czyli programu do czytania książek na iPadzie. Dla mnie jest to książka – i ukrywają się za nią wszystkie dobre emocje świata. A jak ty uważasz – książka to czy gadżet?