Pisarzu, zostań indie [6] Ankieta

indie independent writer, pisarz niezależny. Samodzielnie wydaje i promuje swoje książki. Działa poza głównym nurtem wydawniczym, wykorzystuje Internet, by bezpośrednio dotrzeć do swoich czytelników. Ruch indie nie byłby możliwy bez rozwoju e-książki i platform umożliwiających samodzielne publikowanie.

Na koniec chwila prawdy. Po przeczytaniu tych kilku artykułów możesz mieć wątpliwości. To zrozumiałe. Ktoś zachęca cię do tego, żebyś poświęcił sporą część wolnego czasu na wykonanie pracy zwykle zarezerwowanej dla wydawcy. Jeśli czytasz ten cykl dlatego, że jesteś rozczarowany efektami wysyłek do wydawnictw, to wcale jeszcze nie znaczy, że możesz im utrzeć nosa i udowodnić, że się mylili.

Postawa pisarza niezależnego wiąże się z jednej strony z wolnością, a z drugiej ryzykiem i ciężką pracą. Bądź wobec siebie szczery i odpowiedz na kilka pytań:

:. Czy mam potrzebę niezależności?
Są ludzie, tacy jak ja, dla których jest to jedna z ważniejszych wartości w życiu. Nie lubią by to, co stworzą było zmieniane, a zwłaszcza przez ludzi, którym zmienianie przychodzi łatwo, bo nie dotyczy pracy, którą sami musieli wcześniej wykonać.

:. Czy chcę wziąć na siebie obowiązki, które z pisaniem nie mają nic wspólnego?
Trzeba zamienić się w blogera, trzeba odnaleźć w sobie społecznościowego ducha, trzeba umieć rozmawiać z recenzentami, z dziennikarzami. Być może trzeba będzie opanować podstawy języka html, albo nauczyć się umieszczać wideo w plikach ePub.

:. Czy jestem przygotowany na ryzyko?
Ryzyko jest dwojakiego rodzaju. Po pierwsze niezależność wiąże się, o czym już wiesz, z dużo większym zaangażowaniem czasowym. Czy ryzyko poświęcenia się sprawie, która może skończyć się tak samo jak jedna albo druga wysyłka do wydawnictw cię nie przeraża? Druga sprawa to koszty. Mimo, że bardzo niewielkie, to ponosisz je sam.

:. Czy mam pewność, że moja aktywność nie zabije we mnie pisarza?
W życiu pisarza niezależnego relacja pisanie/niepisanie zmienia się na korzyść tego drugiego. W moim przypadku to drugie jedynie pomaga lepiej pisać. Spróbuj sobie wyobrazić, jak to się będzie odbywać w twoim przypadku.

:. Czy jestem odporny na krytykę?
Jako pisarz ze stajni wydawnictwa mógłbyś pozwolić sobie na beztroskie podejście i zupełnie ignorować komentarze czytelników. Jako autor budujący z czytelnikami bezpośrednie relacje, często nawet przed ukazaniem się książki, najzwyczajniej w świecie nie możesz pozwolić sobie na taki komfort.

:. Czy ważniejsza od pieniędzy za książkę jest sama książka?
Jeżeli najważniejszym pytaniem jakie sobie zadajesz jest: “ile mogę na tej książce zarobić”, to jest bardzo prawdopodobne, że dobry z ciebie biznesmen, którego pasją są pieniądze, niekoniecznie pisanie.

Jeśli cztery, pięć razy odpowiedziałeś sobie “tak”, możesz spróbować. Jeśli mniej – zastanów się. Nie warto zaczynać czegoś, co skończy się za dwa tygodnie mnóstwem wątpliwości i chęcią ucieczki w Bory Tucholskie.

Ja też na samym początku myślałem, że wystarczy założyć szary sweter i pojawić się w wydawnictwie z rozwianym włosami oraz konspektem powieści ułożonym w tzw. artystycznym nieładzie, a wszyscy będą już robić imprezy z okazji wylądowania książki na 17 miejscu listy bestsellerów hurtowni książkowej Olesiejuk. Na szczęście szybko się zorientowałem, że to nie wystarczy. Wydawca szybko doda: “no jasne, wystarczy talent”. Z tym, że ja nie wierzę w to, że wydawcy mają sposób, by talenty skutecznie odnajdywać.

Za dużo u nas dobrze zapowiadających się pisarzy, dobrych, fantastycznych, wybitnych, którzy za szybko rezygnują. Są wśród nich ci, którzy jeszcze nie wiedzą, że można inaczej, samemu. I właśnie dla nich napisałem ten cykl.

Polecam również serię “Gdzie publikować” :. Amazon :. Smashwords :. Feedbooks :. Scribd

Jeśli podobał ci się artykuł, prześlij go swoim znajomym. Otrzymuj nowe wpisy przez RSS albo na skrzynkę mailową. Spotkajmy się na Twitterze i Facebooku. Zapraszam również do pobierania E-opowiadań z Kindle Store.

      Ads
Tags: , , ,
  • Ag

    W tym wszystkim jednego mi tylko zabrakło (być może się mylę, ale takie odnoszę wrażenie)… Że elektroniczna forma jest dobra dla opowiadań, a już niekoniecznie dla powieści (przynajmniej póki czytniki e-inkowe nie są rozpowszechnione). I co ma zrobić ze sobą długodystansowiec?

    Swoją drogą, myślałam, że odpowiedź na te pytania będzie łatwiejsza. Znaczy jako ten nieszczęsny długodystansowiec widzę masę odpowiedzi gdzieś pomiędzy “tak” a “nie”…

    Czy to już naprawdę koniec cyklu?

    • http://passwordincorrect.com Piotr Kowalczyk

      Zgadzam się, e-książka sprzyja krótkiej formie, ale jest to jedynie część krajobrazu. Świat w kierunku krótkiej formy nieuchronnie zmierza. Wynika to ze sposobu, w jaki publikowane i konsumowane są treści w Internecie i znajduje to przełożenie na formę i długość książki. Ale oczywiście wcale to nie oznacza, że ludzie przestaną czytać powieści. Długodystansowcy radzą sobie w ten sposób, że wciągają swoich czytelników w proces tworzenia. Nick Belardes pisze powieść, którą ma zamiar umieszczać w serwisach informacyjnych, a Caroline Smailes będzie publikowała rozdział po rozdziale swoją nową książkę na blogach literackich na całym świecie (prawdopodobnie również moim). Niekoniecznie chodzi o to, żeby najpierw napisać całą powieść, a dopiero potem zainteresować nią czytelników.
      O sposobach, jakie autorzy mają na dotarcie do czytelnika ery Internetu będę chciał napisać oddzielny artykuł, ale chyba nieprędko.

  • Ag

    W tym wszystkim jednego mi tylko zabrakło (być może się mylę, ale takie odnoszę wrażenie)… Że elektroniczna forma jest dobra dla opowiadań, a już niekoniecznie dla powieści (przynajmniej póki czytniki e-inkowe nie są rozpowszechnione). I co ma zrobić ze sobą długodystansowiec?

    Swoją drogą, myślałam, że odpowiedź na te pytania będzie łatwiejsza. Znaczy jako ten nieszczęsny długodystansowiec widzę masę odpowiedzi gdzieś pomiędzy “tak” a “nie”…

    Czy to już naprawdę koniec cyklu?

    • http://passwordincorrect.com nizejpodpisany

      Zgadzam się, e-książka sprzyja krótkiej formie, ale jest to jedynie część krajobrazu. Świat w kierunku krótkiej formy nieuchronnie zmierza. Wynika to ze sposobu, w jaki publikowane i konsumowane są treści w Internecie i znajduje to przełożenie na formę i długość książki. Ale oczywiście wcale to nie oznacza, że ludzie przestaną czytać powieści. Długodystansowcy radzą sobie w ten sposób, że wciągają swoich czytelników w proces tworzenia. Nick Belardes pisze powieść, którą ma zamiar umieszczać w serwisach informacyjnych, a Caroline Smailes będzie publikowała rozdział po rozdziale swoją nową książkę na blogach literackich na całym świecie (prawdopodobnie również moim). Niekoniecznie chodzi o to, żeby najpierw napisać całą powieść, a dopiero potem zainteresować nią czytelników.
      O sposobach, jakie autorzy mają na dotarcie do czytelnika ery Internetu będę chciał napisać oddzielny artykuł, ale chyba nieprędko.

  • http://aureliaes.pl/ aureliaes

    Bardzo dziękuję za serię artykułów “pisarzu zostań indie”. Od dawna jestem czytelniczką Twojego bloga, który jest dla mnie inspiracją i oknem na wydawniczy świat. O którym też mam to i owo do powiedzenia. Dzięki Twoim wskazaniom zaistniałam swoimi opowiadaniami na Feedbooksie i na Smashwordzie. I teraz myślę co dalej. Bo bardzo zaostrzył mi się apetyt na internetowe pisarstwo.
    Ze zniecierpliwieniem czekam na artykuł, który masz napisać, “ale chyba nieprędko”. A może by tak przyspieszyć ów proces twórczy?

    • http://passwordincorrect.com Piotr Kowalczyk

      Bardzo się cieszę. I gratuluję, już cztery książki w Smashwords!
      Przez najbliższe tygodnie będę uczestniczył w paru projektach literackich w roli ucznia – i na tym mi teraz najbardziej zależy. Ale oczywiście niezwłocznie, jak już będę trochę mądrzejszy, będę chciał się podzielić wiedzą:-)

  • http://aureliaes.pl aureliaes

    Bardzo dziękuję za serię artykułów “pisarzu zostań indie”. Od dawna jestem czytelniczką Twojego bloga, który jest dla mnie inspiracją i oknem na wydawniczy świat. O którym też mam to i owo do powiedzenia. Dzięki Twoim wskazaniom zaistniałam swoimi opowiadaniami na Feedbooksie i na Smashwordzie. I teraz myślę co dalej. Bo bardzo zaostrzył mi się apetyt na internetowe pisarstwo.
    Ze zniecierpliwieniem czekam na artykuł, który masz napisać, “ale chyba nieprędko”. A może by tak przyspieszyć ów proces twórczy?

    • http://passwordincorrect.com nizejpodpisany

      Bardzo się cieszę. I gratuluję, już cztery książki w Smashwords!
      Przez najbliższe tygodnie będę uczestniczył w paru projektach literackich w roli ucznia – i na tym mi teraz najbardziej zależy. Ale oczywiście niezwłocznie, jak już będę trochę mądrzejszy, będę chciał się podzielić wiedzą:-)

  • Pingback: “Jak wydać książkę” – polecana lektura «

  • Pingback: Jak opublikować i promować własną książkę [linki] | Password Incorrect