Kindle, eClicto, Sony, Cool-er, Nook – który wybrać? [3]

Kindle eClicto Sony Cool-er Nook

Sporo czasu minęło od poprzedniego artykułu. Ale też sporo wydarzyło się na rynku czytników, co doprowadziło to zasadniczej zmiany moich oczekiwań. Niektórzy wiedzą już z Twittera, na które urządzenie się zdecydowałem. Nie jest to żadne z wymienionych powyżej. Może niejeden na moim miejscu udawałby, że ciągle jest zainteresowany eClicto albo Nookiem i napisał jeszcze dwa zaplanowane artykuły w serii, żeby tylko zwiększyć liczbę odwiedzin. Ja tak nie umiem.

Zamiast udawać, wolę opisać krok po kroku, co, w jakim czasie i dlaczego wpłynęło na wybór. Na swoim przykładzie chcę pokazać, jak szybko zmienia się sytuacja na rynku e-czytników – i jaki ma wpływ na decyzje zakupowe. Tym bardziej, że starzeją się nie tylko urządzenia, ale i modele dystrybucji treści.

Treść

Gdy rozpoczynałem serię, pod koniec października, w Polsce robiło się wokół e-czytników gorąco. Po pierwsze z powodu Kindle, którego międzynarodową wersję można było oficjalnie zamawiać z Polski. Po drugie w związku ze zbliżająca się w grudniu premierą eClicto. Wielu ludziom wydawało się wtedy, że kupienie czytnika będzie uzasadnione dostępnością książek, w tym również książek po polsku.

Jestem jednym z tych, którzy zamierzali kupić e-czytnik, żeby czytać książki, a nie walczyć z ich konwersją. Dlatego w tamtym okresie jedynym według mnie sensownym rozwiązaniem było urządzenie powiązane z e-księgarnią – stąd taki a nie inny dobór czytników.

Nie ukrywam, że bardzo liczyłem na eClicto, które miało realne szanse na wywołanie w Polsce skokowego wzrostu zainteresowania e-bookami. Pierwszym sygnałem, że tak się może nie stać, była lista tytułów w ramach pakietu startowego. Jedynie 10% można było uznać za nowości. Reszta pochodziła z domeny publicznej – z czego połowa po angielsku. Tu zapaliła się lampka: może wcale nie być tak różowo. I faktycznie nie było. Po starcie platformy, w sklepie było około 800 książek, z czego nie wszystkie dostępne na czytnik.

W tamtym czasie uświadomiłem sobie, że nie jestem typem czytelnika dla zamkniętej platformy jaką jest eClicto. Nie mam dużo czasu na czytanie książek, jest to średnio godzina dziennie. Ponieważ mam dosyć specyficzne zainteresowania (opowiadania, najchętniej absurd), więc nie znalazłem w eClicto ani jednego tytułu, który chciałbym kupić. Doszedłem do wniosku, że nie mogę ograniczać się do oferty e-księgarni, w której pojawiają się nieliczne nowości. Uznałem , że jest stanowczo za wcześnie, by decydować się na czytnik ze względu na ofertę polskich tytułów. Książek musiałoby być kilkanaście, kilkadziesiąt tysięcy, żebym wśród nich znalazł kilka dla siebie.

Wniosek: nie ograniczać się do polskich książek

Ponieważ i tak coraz więcej czytam po angielsku, więc odcięcie od zasobów polskich nie będzie bardzo bolesne. Jeżeli chodzi o tytuły anglojęzyczne, to w grudniu można było ściągać książki jedynie na Kindle. Liczyłem jednak, że wkrótce dołączy reszta e-księgarń. Zacząłem porównywać oferty sklepów. Tu jest książka, a tu nie ma, tu jest taniej, a tu drożej. Najlepiej by było, gdyby dało się czytać na jednym urządzeniu książki kupowane w wielu sklepach.

Taki model już w październiku się kształtował, a to za sprawą systemu zabezpieczenia plików ePub, jakie oferuje dystrybutorom treści Adobe. Cool-er, Sony i Nook obsługiwały lub miały obsługiwać książki z tym zabezpieczeniem. Tak więc, przynajmniej w teorii można się było spodziewać sytuacji, w której dało się czytać na Cool-erze książkę kupioną w Sony EBook Store.

Wniosek: nie ograniczać się do oferty jednego sklepu

Teraz komentarz. Systemy zamknięte według mnie nie przetrwają. Z jednej strony jest Amazon i eClicto, w środku Adobe ze współpracującymi księgarniami, a w ciągu kilku tygodni wejdzie Google Editions, który będzie sprzedawać książki wszędzie, wszystkim i na wszystkie urządzenia.

Już widać wyraźne sygnały, że Amazon steruje na wolne wody. Nie chodzi tylko o dystrybucję książek poza USA. Bardzo prawdopodobne jest również dołączenie ePubu do listy obsługiwanych formatów. Dzięki temu użytkownicy Kindle nie będą już musieli dokonywać konwersji z formatu ePub. Książek w tym formacie (głównie za sprawą Google) jest znacznie więcej niż w mobi.

Urządzenie

Jak uwolnić urządzenie od jednej księgarni? Najlepiej, by miało przeglądarkę. I wtedy na horyzoncie pojawił się Onyx Boox 60, o którym przeczytałem na blogu Moje Lektury. Wprawdzie czytnik jest o połowę droższy niż eClicto, ale ma i ekran dotykowy i co najważniejsze – przeglądarkę.

Onyx zmusił mnie do zastanowienia się nad zasadnością przeglądarki w e-czytniku. Czy warto dopłacić kilkaset złotych? Każdy ma swoje preferencje. W moim przypadku duża część z tego, co czytam, to informacje z Google Readera. Można to robić na komputerze, ale znacznie wygodniej byłoby czytać prasę na czytniku. Jedno urządzenie, dające dostęp do biblioteczki oraz najświeższych informacji – to miałoby sens. Zresztą tak właśnie wykorzystuję iPhone’a.

Wniosek: musi być przeglądarka

Na początku stycznia odbyły się targi CES, które wprowadziły chyba największy zamęt. Pojawiły się zapowiedzi nowych czytników i nowych technologii. To oczywiście wywołało masę pytań. Czy warto kupować czytnik teraz? Czy 6 cali wystarczy? Czy poczekać na e-czytnik z przeglądarką, wi-fi i 3G w cenie eClicto? Czy poczekać na czytnik z kolorowym ekranem? A może jednak zdecydować się na urządzenie dwuekranowe? A może po prostu kupić tablet? Jest i kolor i przeglądarka (oraz wiele innych funkcji, których żaden e-czytnik nie ma). E-papier nigdy nie był dla mnie kryterium numer jeden. Nie czytam książek po kilka godzin dziennie, więc nie zakładam problemów ze wzrokiem.

Wniosek: e-papier niekoniecznie

W czasie targów CES uświadomiłem sobie również, że sytuacja rozwija się dynamiczniej, niż ktokolwiek by przypuszczał. Z jednej strony modele, które tanieją na potęgę, a z drugiej fantastyczne zapowiedzi, które zmuszają to decyzji: poczekać czy nie. Nie trzeba daleko szukać. Cool-er, wprowadzony w połowie zeszłego roku w porównaniu z modelami wprowadzanymi lub zapowiadanymi jest już mocno przestarzały. Stąd wizja, że po paru miesiącach może mocno brakować we własnym czytniku cech, które są w danej chwili na rynku standardem. Nie chciałbym kupić urządzenia, które po jakimś czasie staje się ograniczeniem, bo nie zapewnia konsumpcji informacji w aktualnie najlepszy sposób.

Wniosek: musi być możliwość rozwijania “ekosysystemu”

Mam na myśli możliwość dostosowania urządzenia do zmieniającej się sytuacji na rynku. Ekosystem Kindle wychodzi poza USA i niedługo przywita się z ePubem. To dalej za mało w porównaniu z ekosystemem iPhone/AppStore. Gdy pojawi się nowość, pozwalająca korzystać z Internetu w nowy sposób, to niedługo potem pojawia się w AppStore aplikacja służąca do jego obsługi. Dzięki temu iPhone, który ma już półtora roku, jest ciągle nowoczesnym urządzeniem, również czytnikiem.

I już wiadomo, o czym napiszę teraz. iPad. W powodzi różnego rodzaju pogłosek, a niektóre z nich mówiły, że tablet będzie miał MacOS, ulżyło mi, gdy dowiedziałem się że będzie to gigantyczny iPhone. Coś, co przez wielu traktowane jest jako wada, dla mnie jest zaletą. 

Najważniejsze jest to, że Steve Jobs dał wyraźny sygnał, że Apple ma zamiar zająć się e-bookami i e-prasą. Spowoduje to duże zainteresowanie dostawców treści i w AppStore pojawiać się będą co chwila aplikacje lub aktualizacje z nowymi funkcjonalnościami, dzięki którym urządzenie nie zestarzeje się w pół roku.

Wattpad zdążył już ogłosić, że przygotowuje wersję serwisu optymalizowaną na iPada, ale prawdziwy przedsmak tego, jak będzie wyglądało konsumowanie e-treści na iPadzie daje demonstracja elektronicznej wersji Wired…

Przez pół roku czytałem o e-czytnikach, czekałem i nie mogłem podjąć decyzji. Teraz już nie czekam, kupuję iPada. Więcej o jego zaletach jako czytnika napisałem tutaj.

Hasło niepoprawneBez względu na to, na jaki czytnik się zdecydujesz, już teraz możesz ściągnąć w preferowanym przez siebie formacie mobilnym Hasło niepoprawne, moją bezpłatną książkę z 25 opowiadaniami tech-absurdalnymi. Zostały one specjalnie dobrane dla entuzjastów nowych technologii. Lekkie i pozbawione mentorskiego tonu, opowiadają o naszym uzależnieniu od gadżetów, Internetu i nieprzerwanego strumienia nowości.

Jeśli podobał ci się artykuł, prześlij go swoim znajomym. Otrzymuj nowe wpisy przez RSS albo na skrzynkę mailową. Spotkajmy się na Twitterze i Facebooku. Zapraszam również do pobierania E-opowiadań z Kindle Store.

      Ads
Tags: , , , , , , , ,