Mam już wydawcę w Stanach, niestety
Wydawnictwo nazywa się Sugar Land Texas i są to piraci.
Nigdy się ze mną nie kontaktowali, opublikowali moją książkę bez mojej zgody, życzą sobie za nią 15 dolarów, i żeby było ciekawiej, uważają, że prawa autorskie należą w pełni do nich. Tu jest odnośnik do książki, mam nadzieję, że niedługo przestanie działać.
Nigdy wcześniej nie czytałem o procederze, którego padłem ofiarą. A polega on na tym, że ktoś ściągnął Password Incorrect z jednego z serwisów, w którym książka jest za darmo. Na podstawie treści wprowadzenia zawęziłem liczbę miejsc do dwóch: Manybooks albo Wattpad. Potem ten ktoś opublikował książkę w identyczny sposób, jak ja wcześniej swoje dwie, czyli za pośrednictwem systemu Kindle DTP. Co więcej, książka pojawia się jako inna edycja mojej publikacji o tym samym tytule, a ponieważ okładka znana jest z innych serwisów, to może da się znaleźć jakiegoś naiwnego Amerykanina, który zanim się zastanowi, już klika w Buy now with 1-Click.
Od stycznia system self-publishingowy Amazona został udostępniony autorom spoza USA i bardzo możliwe, że taki proceder jest tego efektem. Publikować może każdy i trudno wszystkich skontrolować. Niektórzy liczą na to, że autor spoza Stanów może się nie zorientować, nie zainteresować lub bać spytać. Pewnie Sugar Land jest gościem, który też nie mieszka w USA, więc nie dość, że ciężko go namierzyć, to bardzo ciężko będzie go ścigać. Wydawnictwo-duch.
Tak czy inaczej przeprowadzę dochodzenie i będzie chciał usunąć książkę “wydawnictwa” Sugar Land z oferty Amazona. Dam znać, jak sprawy się mają.
Krótki komentarz. Pirat to ten, kto kradnie czyjąś własność. Do tej pory, jeśli chodziło o prawa autorskie mieliśmy do czynienia z piratami “czytelnikami”. Taki pirat kradł, żeby zaoszczędzić. Tu jest dokładnie na odwrót. Pirat “wydawca” kradnie, żeby zarobić.
Nowe idzie, niestety.



Pingback: Pisarzu, zostań indie [5] Jak rozpocząć | Password Incorrect