Immunitet na poboczu [opowiadanie]
Poseł ziemi szczęśliwickiej, były właściciel wytwórni filmowej Go-Go Girls, Analryk Chlebota założył się z kolegami z klubu nocnego, że przejedzie z Szarawy do Zagdańska w 32 minuty. Poprzedni rekord należał do posła Bałukiewicza, który przebywał obecnie na intensywnej rehabilitacji szpitalnej połączonej z kuracją odwykową i nie mógł być uczestnikiem zakładu.
Koledzy wypili przepisowe pięć biegów wódki czystej importowanej o smaku prezerwatywowej truskawki i wsiedli do samochodu.
Chlebota prowadził jak Łowczyc. Na dwudziestym siódmym kilometrze stracił panowanie nad kierownicą. Samochód wpadł w poślizg i przejechał na drugi pas.
– Spokojnie! Mam immunitet! – krzyknął Chlebota pewnym głosem, próbując zapanować nad samochodem.
Zanim to mu się udało, jadący z naprzeciwka autobus z więźniami obozu pracy w Szydłówku, by uniknąć zderzenia, zjechał na pobocze, uderzając w pomnik przyrody Bolesław Prosty. Spotkanie z drzewem było na tyle silne, że autobus eksplodował. W powietrzu zaczęły fruwać różne szczątki.
Koledzy posła przyglądali się temu z podziwem i niedowierzaniem. Spojrzał też i Chlebota, co spowodowało, że znowu stracił panowanie nad samochodem i zmusił czerwonego funkwagena do wjechania na stojącą na poboczu wyzywająco ubraną panią sprzedającą jagody.
Była dwudziesta trzecia minuta zakładu i prawie na pewno było też wiadomo, że Chlebota go przegrał. Ze zdenerwowania wjechał na jadącego z naprzeciwka motocyklistę. Cały przód był zgnieciony i przestała działać elektryka w samochodzie, bo radiowideoodtwarzacz wyłączył się podczas emisji filmu Dziewczęta z Zagłębia Rurki.
– Kurrrrrr!… – krzyknął poirytowany poseł.
– Ale immunitet masz?
– Mam. Starczy dla was wszystkich, ha, ha, ha! – śmiał się poseł stylem opozycyjnym.
W tym czasie na przednią szybę spadła kromka chleba z masłem, którą w momencie zderzenia z Bolesławem Prostym jadł więzień nr 4781. Kromka uruchomiła automatyczny mechanizm wycieraczek, co spowodowało małe spięcie elektryczne.
Samochód posła Chleboty wyleciał w powietrze.
– Ale immunitet masz? – zawołała głowa któregoś kolegi do jednorękiego korpusu posła ziemi szczęśliwickiej.
– Mam! Starczy dla nas wszystkich… raz, dwa, trzy, cztery… trzydziestu sześciu – rzucił trochę mniej pewnie, w tej chwili już pozbawiony ręki, korpus posła Chleboty.
Maj 2006
-
przemekspider
-
przemekspider