4 do 5 powodów, dla których iPad sprawdzi się jako e-czytnik
Wszyscy zadają sobie pytanie, czy iPad będzie hitem, jak przepowiedzieli znawcy tematu pracujący w Apple, czy fiaskiem, jak przepowiedzieli znawcy tematu w Apple nie pracujący. Ja uważam, że przynajmniej jeżeli chodzi o książki, iPad doskonale da sobie radę. Powody poniżej.
Aplikacje z AppStore
Gdyby iPad został wprowadzony na rynek w tej chwili, byłby urządzeniem zapewniającym dostęp do największych zasobów książkowych. Chodzi nie tylko o liczbę książek, ale również o liczbę źródeł, z których można je ściągać/kupować.
Wcale nie byłby do tego potrzebny tak często i gęsto opisywany teraz przez analityków system iBooks (program) / iBookstore (księgarnia). Wystarczyłyby dostępne obecnie w AppStore aplikacje do czytania książek.
Uwaga: nie biorę pod uwagę pojedynczych książek wydanych w formie aplikacji. Są ich tysiące, jeśli nie dziesiątki tysięcy.
Spośród kilkunastu darmowych programów już teraz wartych przetestowania, wymienię trzy:
:. Stanza (link do AppStore) – 100 tysięcy książek, katalogi m.in. Project Gutenberg, Feedbooks, Smashwords, Fictionwise, O’Reilly Media, Munseys
:. Kindle for iPhone (link do AppStore) – książki z Kindle Store – prawie 300 tysięcy tytułów dostępnych w Polsce. Dodam, że od niedawna Amazon umożliwia publikowanie książek self-publisherom spoza Stanów – również w innych niż angielski językach. Wkrótce na liście powinien pojawić się język polski
:. B&N Ereader (link do AppStore) – książki z Barnes&Noble, co prawda do kupienia jedynie w Stanach, ale darmowe fragmenty można ściągać do woli.
Jeśli nic się nie zmieni, iPad będzie jedynym urządzeniem przenośnym, zapewniającym dostęp do kilku e-księgarni. A wystarczy, że pojawi się w AppStore program, który czyta pliki zabezpieczone przez Adobe (warto sprawdzać nowe wersje Txtr) i lista księgarni wzrośnie w ciągu geometrycznym.
Oczywiście wszystko jest w rękach Apple. Jak bardzo będzie chciał ograniczyć obecność konkurencji iBooks w swoim sklepie z programami? Czy będzie chciał się ich pozbyć? Jest to teoretycznie możliwe, pamiętajmy, że zawsze można zarzucić niewygodnej aplikacji duplikowanie funkcji programów “bazowych” – a takim będzie przecież iBooks. A może Apple wprowadzi nowy wymóg techniczny lub prawny, który będzie nie do pokonania przez konkurentów? Możliwości jest sporo i ze wszystkimi trzeba się liczyć. Ruchy w tym kierunku niestety już się rozpoczęły. W nowej wersji Stanzy (2.1) usunięto możliwość przegrywania książek przez USB.
Mam nadzieję, że sprawy potoczą się w przeciwnym kierunku. Liczę na to, że Apple pozwoli książce rozkwitnąć, również za sprawą aplikacji firm trzecich. Całkowicie wystarczy zarezerwowanie dla iBooks zestawu funkcji posiadanych przez programy applowskie, a nie posiadanych przez całą resztę z AppStore.
W zależności od tego, co zrobi S.Jobs & Co. ten punkt programu należy dodać do 4 lub odjąć od 5 (taka retoryczna figura iPadowa).
Przeglądarka
Wokół iPada powstanie cały ekosystem nowych aplikacji, to pewne. W części dotyczącej książek, nawet jeśli się nie da wprowadzić do AppStore (lub trzeba się będzie stamtąd wyprowadzić), zawsze można postarać się o wyglądającą jak aplikacja stronę internetową, a więc obsługiwaną przez przeglądarkę. Tutaj możliwości powinny być znacznie większe, nie wspominając o wygodnym sposobie płacenia bez wychodzenia ze sklepu.
Dobrym przykładem jest strona katalogu z darmowymi e-bookami Manybooks.net. Wystarczy na nią wejść przez Safari i kliknąć w ikonę “iPhone view”.
Oczywiście od razu pojawia się pytanie: jak (i czy w ogóle) optymalizować wygląd pod ekran tableta? Pewnie wielu głowi się już nad odpowiedzią. Tak naprawdę nie wiadomo, w jakim trybie powinna być wyświetlana na nim treść: mobilnym, standardowym, czy optymalizowanym?
Ale najważniejsze jest przed nami: już za parę miesięcy poznamy Google Editions, czyli e-księgarnię spod znaku Google. Będziemy do niej mieć dostęp z jakiejkolwiek przeglądarki internetowej, a więc także iPadowej.
Muszę przyznać, że subkonto Google z kupionymi w Editions książkami, dostępnymi z każdego urządzenia, bardzo mi odpowiada. Pytanie, jak daleko Google postara się optymalizować wygląd księgarni i półki z książkami do urządzeń typu tablet. Podejrzewam, że daleko, skoro tablet Google już w drodze.
I na koniec dygresja: bardzo możliwe, że za parę miesięcy posiadanie urządzenia nie gwarantującego dostępu do GE będzie dużym minusem.
Łatwy dostęp do książek
Obojętnie w jakiej konfiguracji, iPad będzie zapewniał bardzo szeroki dostęp do księgozbiorów. Czy to za pomocą aplikacji z AppStore, czy to przez przeglądarkę – będzie można kupować książki z różnych źródeł. Wi-fi będzie w iPadzie standardem, a już narzekamy, że bez 3G się nie obejdzie, a przecież trzeba będzie dopłacić ponad 100 dolarów.
Z drugiej strony większość czytników nawet wi-fi nie posiada. Co więcej, żeby otworzyć na czytniku książkę spoza sklepu (na przykład darmowe pozycje z Project Gutenberg), trzeba nieźle się natrudzić. Co z tego, że Nook ma dostęp do miliona książek z Google Books, skoro w ofercie B&N znajduje się ich kilkadziesiąt? Trzeba będzie nauczyć się przegrywać, wgrywać, kopiować, itd.
W iPadzie tego nie będzie. Do obsługi każdego sklepu będzie służyła inna aplikacja – ot, cała historia.
Oczywiście kompletowanie książek w jednej formie (jednej aplikacji) będzie niemożliwe. Z mojego doświadczenia: nie jest to żadnym utrudnieniem. Mam ponad sto książek w Stanzie, i po kilkanaście w Kindle, Kobo i Wattpad. Nie czuję bólu egzystencjalnego związanego z tym, że książki są porozrzucane w różnych miejscach. To tak jak w domu, półka tu, półka tam, a większość w regale z książkami (tak, mam regał z książkami).
Łączność ze światem
Poprzedni punkt to check-in. Teraz trochę o check-out.
Być może się mylę, ale czytanie książek ewoluuje od czynności obliczonej na całkowite odizolowanie do czynności, w czasie której możliwość natychmiastowego kontaktu staje się bardzo ważna.
Mówię o sprawdzaniu poczty i nowych komentarzy na blogu. Mówię o parominutowych skokach na Twittera, Facebooka, Blipa. Takie krótkie przerwy pozwalają wrócić do lektury uspokojonym (“nic nie dzieje się beze mnie”). Dlaczego miałbym używać do tego drugiego urządzenia, jak mogę taki przeskok wykonać za pomocą zmiany aplikacji? iPhone to ma. iPad będzie to miał.
Mówię też o możliwości dzielenia się treścią książki w każdej chwili, a nie wtedy, gdy będzie to możliwe. Wysyłanie cytatu na Twittera jest możliwe w Stanzie. Wysyłanie sygnału “czytam książkę” jest możliwe w Wattpad.
Czasy social media wywołują w nas potrzebę ciągłego uaktualniania swojego statusu. Ciągłego i możliwie najszybszego. Urządzenie, które to gwarantuje ma według mnie dużą przewagę nad jakimkolwiek czytnikiem.
Przyjemność czytania
Specjalnie użyłem słowa “przyjemność” a nie “komfort”. Komfort czytania to fraza nierozerwalnie związana z e-papierem. Nie męczy oczu. Pewnie, bardzo bym chciał mieć e-papier, a najlepiej kolorowy i żeby nie odświeżał się tak długo jak mój blog w czasach, gdy wpakowałem w niego setkę pluginów. Problem w tym, że taki e-papier jeszcze nie powstał.
Zamiast szarego, można powiedzieć dietetycznego komfortu, pozostaje konsumować życie w pełni, w kolorze (niech zgadnę, konsumpcja mało komu kojarzy się ze zdrowym stylem życia). Niech więc iPod jarzy, ja się nie boję o oczy. Nie oglądam na tyle długo telewizji i nie gram na tyle namiętnie w gry, żeby potem mówić, że absolutnie nie ma mowy, żebym wziął do ręki książkę w LCD.
Konsumpcja w pełni. To można o iPadzie powiedzieć już teraz. Te parę slajdów w czasie prezentacji Apple pokazuje, jak wiele jeszcze można zrobić, by czytanie na ekranie było przyjemne.
Żeby było ciekawiej, iBooks wcale nie tworzy jakiegoś nowego standardu w przybliżaniu przyjemności czytania e-booka do przyjemności czytania książki papierowej. Wśród aplikacji jest np. Eucalyptus, który ma wszystko to, co Jobs pokazał o iBooks – półkę z książkami, fakturę papieru, przewracanie stron, piękną szeryfową (i czytelną) czcionkę.
Bardzo możliwe, że przy całej swojej prostocie i widowiskowości działania iPad wywoła przychylność radykalnych przeciwników książki elektronicznej. Zobaczą w nim cechy, których nie widzieli w Kindle (bo się nie dało), albo uważali za dziwaczne w iPhonie (jak można na takim małym ekranie). A teraz jest we właściwej wielkości i tak nieprzyzwoicie łatwo.
![]()
Zdaję sobie sprawę z zaślepienia wynikającego z faktu, że w czytniku chciałbym zobaczyć przynajmniej takie funkcje, jakie są w urządzeniu, które w zamierzeniu twórców wcale do czytania służyć nie miało (iPhone). Stety albo i nie, ale te cechy w największym nagromadzeniu odnajduję w iPadzie. Jestem #ipadready – co wcale nie znaczy, że go kupię. Jest za drogi, jak na urządzenie dublujące w skali 4:1 to, co mogę wyciągnąć z iPhone’a.
A co Wy myślicie? iPad ma szansę? Sprawdzi się jako czytnik? Zapraszam do podzielenia się własnymi opiniami.
![]()
![]()
Comments and Reactions: View Comments
Comments enhanced by BackType Connect reactions from Twitter, FriendFeed, Digg, Reddit and Hacker News.
-
[...] Ostatnio sporo można w polskiej prasie i Internecie przeczytać o e-książkach. Ma to związek z planowanym przez Empik rozpoczęciem sprzedaży e-publikacji oraz polską premierą iPada. [...]



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at


Bym mógł zagłosować brakuje mi jeszcze opcji “to zależy” – bo tak naprawdę to wszystko zależy od deweloperów aplikacji na iPada i polityki Apple.
Dodam, faktycznie wszystko zależy od tego w która stronę fala się przewali. Apple już podciął Amazona/Stanzę w ramach uszczelniania systemu. A z drugiej strony Wattpad ogłasza, że są już gotowi z iPadową wersją swojej aplikacji książkowej.
Podzielam spojrzenie na sprawę z jednym wyjątkiem: Martwię się o moje oczy, które torturowane od 25 lat już ledwo zipią. (Moim pierwszym “monitorem” był turystyczny telewizor + ZX Spectrum). Obym nigdy nie żałował, jeśli zdecyduję się jednak na iPada jako e-czytnik. Pokusa jest duża.
Dla mnie główne pytanie: ile będę z tego miał książek, skoro muszę zapłacić te 500 dolarów.
“Niech więc iPod jarzy” <- chyba nie o to urządzenie chodziło :]
Ech, napisałam taki długi komentarz… a potem pomyślałam, że się jednak nie znam :/ No cóż, ogólną ideę popieram w każdym razie.
Dla mnie najlepszym komentarzem odnośnie iPada jest artykulik:
http://popkulturalni.blog.onet.pl/Do-czego-sluzy-iPad,2,ID399286442,n
No chwila chwila. Zapomniałeś o najważniejszym – o ekranie dotytykowym. Czytnik e-książek bez wirtualnego ołówka i możliwości *swobodnego* podkreślania/dodawania notatek, nie ma dla mnie racji bytu. Szczególnie jak się czyta mało beletrystyki, a dużo pozycji naukowych.
Jak dla mnie iPad to większy iPhone.
Z jednej strony lepiej się czyta z większego ekranu, z drugiej… trudniej się nosi ( dźwiga w torebce itp.)
Jako miłośniczka iPhone ( z powodu łatwości obsługi ekranu) przewiduję sukces.
Dlaczego e-booki nie mogą mieć tych wszystkich niezbędnych bajerów jak wifi itp?
Nowe e-czytniki pewnie będą miały wi-fi, ale dla mnie ważny jest jednak dostęp do Internetu, a nie tylko dedykowanej księgarni (jak np. w eClicto). Wi-fi i przeglądarka to dla mnie minimum.
“Jeśli nic się nie zmieni, iPad będzie jedynym urządzeniem przenośnym, zapewniającym dostęp do kilku e-księgarni”.
No nie. Taki dostęp mają wszystkie laptopy, wszystkie netbooki i niektóre smartfony. Z pewnością są to urządzenia przenośne. iPad jest bardziej konkurencją dla nich niż dla dedykowanych czytników typu Kindle.
Brak e-papieru to nie tylko sprawa oczu. To również niewielka trwałość baterii. Tym bardziej, że – jak podejrzewam – Apple tradycyjne wciska kit odnośnie ich rzeczywistej trwałości. Mój MacBook wytrzymuje maks. 3 godziny, iPhone’a trzeba ładować częściej niż co 24 h. Podawane 10 h sprowadzą się pewnie do 6-7 h. Dla czytnika e-booków to tyle, co nic. Porównaj to z Kindlem.
Zazdroszczę – też chciałbym mieć parę godzin wyłącznie na czytanie książki. Mam góra godzinę dziennie. Urządzenie, które to wytrzyma jest dla mnie OK.
Gdyby iPad miał ekran odpowiedni do komfortowego czytania to byśmy pogadali, a tak są inne, ciekawsze alternatywy jeśli za główne kryterium wyboru wybierzemy funkcje czytnika (szeroko rozumianego) np. Adam o którym pisałem http://itomek.pl/ipad-vs-adam.html
Rozumiem, że ty od komputera z daleka.