Najlepszy czytnik e-booków w Polsce
Zastanawiacie się, który czytnik e-booków kupić? Ja się zastanawiałem, poświęciłem temu serię wpisów, i wstyd się przyznać, ale wychodzi na to, że decyzja podjęta. Dobrze sprawdzić, czy urządzenie, które chcecie kupić ma takie możliwości jak to poniżej:
:. możliwość czytania plików w formatach ePub, mobi, eReader, pdf, doc, html
:. dostęp do księgarni Amazona, Barnes&Noble, Fictionwise, O-Reilly, Munseys, Smashwords i wielu innych
:. dostęp do darmowych księgozbiorów Project Gutenberg, Feedbooks i Google Books
:. łączność wi-fi oraz 3G
:. przeglądarka internetowa
:. kolorowy ekran
:. co najważniejsze – dostęp do ponad 160 tysięcy innych aplikacji, które sprawiają, że jest urządzeniem dużo wszechstronniejszym niż inne czytniki.
Urządzenie, o którym dzisiaj piszę zostało wyprodukowane przez Apple i jest to… iPhone.
Od paru tygodni chciałem o tym napisać, wybrałem sobie akurat dzień premiery iPada. Wszyscy właśnie piszą teksty o tablecie i o jego potencjalnym wpływie na rynek e-książki. Najczęściej pojawiają się słowa game changer. Dla mnie game changerem jest iPhone. W Polsce jest ponad 400 tysięcy tych urządzeń. Zamiana każdego z nich w pełnoprawny czytnik nic nie kosztuje, wystarczy ściągnąć jedną z darmowych aplikacji. Na podstawie liczby pobrań mojej książki (3300 razy), można powiedzieć, że przynajmniej 3 tysiące iPhonów w Polsce wykorzystywanych jest jako czytniki. Nie pomylę się chyba jak powiem, że najpopularniejszy czytnik e-książek w Polsce nie ma nic wspólnego ani z Amazonem ani z Kolporterem.
O cenie nie wspominam, bo jeden powie, że to najtańszy czytnik w Polsce i będzie miał rację, a drugi, że najdroższy – i też będzie miał rację. Oczywiście wszyscy narzekają na jakość ekranu. Dla większości jest to wymówka, bo umówmy się, że ci, którzy najgłośniej na ekran narzekają, nie siadają i nie czytają Dukaja za jednym zamachem. Komuś, kto chce przeczytać pod wieczór jeden rozdział, albo wykorzystać chwilę w kolejce do lekarza, iPhone w zupełności wystarczy.
A teraz powody, dla których iPhone jest najlepszy:
Aplikacje do czytania
Na początek pytanie: który e-czytnik zapewnia dostęp do konkurencyjnych formatów i w dodatku zabezpieczonych, jakimi są ePub i mobi? A iPhone daje. W przeciwieństwie do urządzeń dedykowanych czytaniu (mamy system operacyjny i koniec, nic poza tym), iPhone jest tak dobry jak aplikacja, którą sobie wybierzemy.
Programów jest kilkanaście. Najpopularniejsza jest Stanza (opis wersji 2.0 tutaj). W wewnętrznym katalogu jest ponad 100 tysięcy książek, w tym darmowe z Project Gutenberg i Feedbooks. Jest Kindle, dzięki któremu można wybierać spośród prawie 300 tysięcy e-książek z Amazona. Jest aplikacja obsługująca Barnes&Noble. Można powiedzieć, że mamy połączenie Kindle z Nookiem i dowolnie wybraną kombinacją kilku innych czytników. Z innych programów warte polecenia są Wattpad, Kobo, eReader i BookShelf.
Co ważne, niedługo w AppStore pojawi się nowa wersja programu Txtr, która będzie w stanie czytać książki z zabezpieczeniem Adobe. A to oznacza, że w zasięgu iPhona znajdą się publikacje z każdej polskiej e-księgarni, która używa Adobe Content Server (na pewno Virtualo).
Przeglądarka internetowa
Pierwszą rzeczą, która zniechęciła mnie do e-czytników był brak przeglądarki (nie mówię o tej ułomnej wersji na Kindle). Czytam bardzo dużo, jeśli nie najwięcej, w Google Readerze. Czytnik RSS-ów to w moim przypadku jazda obowiązkowa. W AppStore jest kilka bardzo dobrych programów. Ja używam, i gorąco polecam MobileRSS.
Ale jest też jeszcze jedna zaleta przeglądarki. Wiele serwisów książkowych jest już optymalizowanych na urządzenia mobilne. Oczywiście najważniejszy jest Google Books. Za parę miesięcy Google wprowadzi e-księgarnię pod nazwą Editions. Dostęp – z każdej przeglądarki. Znając googlowego bzika na punkcie mobilności, kupowanie i czytanie książek z GE nie powinno być problemem.
Wygoda
Chodzi o wi-fi i o 3G. Amazon chwali się, że ściągnięcie książki trwa 60 sekund. Pobranie książki z eClicto zajmuje 10 minut i trzeba do tego wykorzystać kabel. Pobranie książki na Stanzę – 10 sekund i to bez żadnych ceregieli.
Cała reszta
W przypadku większości e-czytników cała reszta to czarno-białe obrazki i możliwość słuchania muzyki. Cała reszta u iPhone’a to 160 tysięcy aplikacji.
Jeśli kupiłbym jeden z dostępnych na rynku eReaderów, musiałbym zrezygnować z wielu funkcji, którymi rozpieścił mnie iPhone. Skłaniam się ku temu, żeby kupić urządzenie, które będzie miało przynajmniej tak dużo zalet jak obecne. I to urządzenie będzie dostępne za 60 dni.



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at


Tzn ipad w odniesieniu do iphone w zastosowaniach o ktorych piszesz ma wade:
- nie jest tak mobilny ?
- brak 3G (w podstawowych wersjach) i książke/czasopismo trzeba sobie w domu pobrac (lub gdzies via wifi)?
coś jeszcze ? :)
Większość eReaderów też nie ma 3G, a te które mają, zapewniają dostęp do jednego sklepu. Jeśli z Appstore nie znikną aplikacje np. Amazona i Barnes&Noble, to iPad będzie zapewniał dostęp do wielu źródeł. Tego nie daje żaden obecny czytnik.
No dobrze, ale jak Ty możesz czytać e-booki na iPhonie? :) Rozumiem – sporadycznie, ale jeśli piszesz o księgarniach internetowych, Amazon, Google Books, etc. to szykujesz się na dłuższe spędzanie czasu przy szczerze mówiąc niewielkim ekranie. iPad? Wiadomo – stokroć lepszy od iPhone’a jeśli chodzi o czytanie e-book’ów. Ale jednak ekran LCD w technologii IPS nie zastąpi w komforcie E-ink. Apple ma ostatnio bardzo agresywne metody marketingu – mocno rozpychają się łokciami – i dlatego iPad będzie sprzedawać się znakomicie. Nie jestem fanboyem ani Apple hater’em ale zauważ że obecnie iPad nie wprowadza nic nowego do świata elektroniki. Obecnie czytniki Sony potrafią przetrwać 2 tygodnie bez ładowania (E-ink, brak podświetlenia, itd.) gdzie iPad wytrzyma max 10 godzin i to jeszcze przy 50% jasności podświetlenia.. Jeszcze jedna rzecz – nawet prosty, średni i nie za tani eClicto IDEALNIE sprawdzi się na ławce w parku – iPad lub iPhone obawiam się że ekran typu “glossy” będzie tutaj przeszkodą. Dla technologii E-ink światło słoneczne jest pomocą, dla LCD utrudnieniem.. Jak narazie czekam na kolorowy E-ink o dużym kontraście. To jest dla mnie idealne rozwiązanie! LCD a nawet OLED nie stworzy tak dobrego komfortu czytania + oszczędność baterii. Poza tym ekrany LCD są wg mnie mniej odporne na uderzenia, uszkodzenia.
Normalnie, czytam od półtora roku i mam się bardzo dobrze. Oczywiście nie są to kilkunastogodzinne posiadówy, bo na to po prostu nie mam czasu. Ale jak rozumiem ty próbowałeś czytać na komórce i ci nie odpowiada. Podobnie jak próbowałeś czytać na e-papierze (a tak przy okazji, jaki czytnik masz?). IMO, w czytniku nie jest najważniejszy ekran i bateria, ale dostępność tytułów. Co z tego, że eClicto ma e-papier, jak nie znalazłem w księgarni żadnej książki, którą chciałbym przeczytać, a kupowanie wszystkiego co się nawinie tylko po to, żeby sobie zrekompensować cenę czytnika, sam przyznasz nie ma sensu.
iPhone i za chwilę iPad to urządzenia, które gwarantują dostęp do największej liczby źródeł z książkami. I już.
Nie – na komórce nie czytałem, albo może – nie czytam. Jeśli chodzi o czytnik to mam starego PRS-505. Tak, wiem – w Polsce go nie można kupić i ma problemy z polskimi znakami.. Ale rozumiem Twoją intencję i od razu odpowiadam na pytanie między wierszami – nie mam iPhone’a :) Mam PSP i tam próbowałem coś kombinować z e-book’ami ale mimo 4,3” ekranu nie jest to zbyt wygodne – dlatego zdziwiłem się jak przeczytałem o iPhonie. Ale wracając do rzeczy – jeśli iBooks sprawdzi się w Polsce – nie będzie problemu z licencjami i prawami autorskimi (chociaż już PWN nie zgodził się na jakiekolwiek wydawanie swoich książek w formie elektronicznej – zbyt duże ryzyko piractwa) – będzie to wielki sukces, na miarę rewolucji AppStore. Szkoda tylko że tym sukcesem Apple dość mocno przygniecie świetną technologię jaką jest e-papier (który jest bardzo ekonomiczny i wygodny w czytaniu). Dostępność do źródeł z książkami brzmi imponująco. Jednak narazie musimy czekać i dowiedzieć się czy w Polsce będziemy mogli liczyć na podobny support Apple co w USA. Kolporter zrobił wg mnie świetny ruch produkując eClicto, ale zaporową ceną i niewielkim wsparciem strzelił sobie w stopę. Dodatkowo 100 ebook’ów gratis w urządzeniu jest ciekawą opcją (same polskie i zagraniczne klasyki) i myślę że gdy moje dziecko pójdzie do szkoły – będzie mieć w plecaku taki czytnik zamiast trzech tomów “Potopu”. Dla mnie iPad jest taką małą bańką spekulacyjną. Najniższy model będzie kosztować w Stanach $499, gdzie Mac mini $599. Cena Mac mini w Polsce to ok. 2500zł, od tego odjąć 1/6, mamy coś ok. 2000zł. Więc nie jest to cena przystępna. I stąd moje zdziwienie a zarazem fenomen tej firmy: mimo wielkich ograniczeń i wysokich kosztów iPad będzie sprzętem pożądanym przez wieeelu ludzi. Ech.. czuję że będzie z tego jeden wielki flame war, którego sam staję się nieświadomym uczestnikiem.. :) Niezła kampania reklamowa – po każdej konferencji świat internetu gotuje się od opinii a wszyscy ze świata IT mają na językach ostatni, najnowszy produkt Apple.. Mówisz że bateria i e-papier nie ma znaczenia gdy mowa jest o dostępie do tytułów – a ja powiem że dla mnie najważniejszy jest komfort oczu i mobilność oraz gniazdo SD które gwarantuje mi że nie będę powiązany z żadną księgarnią.
Mimo że mam starego, 10-letniego iMac’a G3, małego mini oraz MacBook’a z którego teraz piszę – przestaję rozumieć politykę Apple. Próbowałem przekonać się do iTunes Store, ale bez rezultatu. A gdy usłyszałem że na słynnej konferencji w San Francisco przedstawiono iPhone’a jako najlepszy mobilny system do gier, który bije PSP a nawet NDS w ilości tytułów na AppStore (z czego 90% to zwykły crap) – zrozumiałem że chodzi o masową ekspansję.
Hehe, ja wysiadam w tym momencie :) Jeśli zacząłem jakiś trolling to przepraszam. Uważam po prostu że przyćmiewanie dobrych technologii nie jest fair – znamy siłę Apple od kliku lat i niczego nie trzeba im udowadniać. Dobrze że chociaż Sony podniosło praktycznie upadły Blu-Ray..
Nie chodzi o iPhone’a, ale generalnie o każdy smartfon, a już na pewno touchscreen – bardzo dobrze nadają się do czytania w tzw. międzyczasie, tym bardziej, że można je dosyć szybko i co najważniejsze bezkosztowo wyposażyć w funkcje czytnika ( http://bit.ly/9nbk27 ). Jakoś sobie ubzdurałem, że skoro na świecie jest 100 razy więcej użytkowników touchscreenów niż e-czytników, to może warto, żeby spróbowali;-)
iPhone jako urządzenie nadaje się do czytania ani nie lepiej ani nie gorzej niż każdy inny touchscreen. Natomiast różnica jest – i to olbrzymia – w dostępie do źródeł. W Appstore jest ponad sto tysięcy aplikacji do czytania, oczywiście większość z nich jako pojedyncze książki, ale też kilkanaście naprawdę dobrych, pełnoprawnych aplikacji z wewnętrznymi katalogami książek. I tu jest pies pogrzebany – Apple przyciąga deweloperów, i co tu dużo mówić, to dzięki nim, jest tak atrakcyjny.
Nie wiem jak to jest, ale zapowiedzi e-książek i e-prasy przyszłości mają ścisły związek z iPadem (np. Penguin). Amazon też otworzył API i będzie sklep z aplikacjami na Kindle, ale podejrzewam, że ruch będzie dużo mniejszy. iPad w najgorszej wersji i Kindle DX kosztują tyle samo, ale to iPad zapewnia komfort znalezienia książki bez opuszczania urządzenia, czego o Kindle już nie można powiedzieć.
Dobre czytniki to tylko e-ink.
I proponuję zajrzeć tu: http://naczytniki.pl/index.php/5-najlepszych-czytnikow-wedlug-pc-world/