10 000 pobrań i co dalej?
Od jakiegoś czasu sprawdzałem częściej niż zwykle, jak sobie radzi Password Incorrect. Dzisiaj rano nastąpił ten moment – liczba pobrań przekroczyła 10 000! Dobrą stroną każdej książki elektronicznej jest to, że nigdy nie zabraknie jej w księgarni. Co więcej, książka z dnia na dzień staje się lepsza, bo liczba pobrań może tylko rosnąć. Jedyne pytanie – w jakim tempie. A takiego tempa po angielskiej wersji Hasła niepoprawnego się nie spodziewałem. Ta jedna książka wywróciła do góry nogami moje plany i marzenia, związane z pisaniem książek.
Zaczęło się od małego marzenia w podstawówce w Gubinie, żeby nie tylko pochłaniać książki ze szkolnej biblioteki, ale i jedną, swoją, tam umieścić. Potem wiele się wydarzyło, wystarczająco wiele, by nazwać mnie grafomanem.
Po wydaniu drukiem czterech tomów opowiadań, w październiku zeszłego roku wpadłem na pomysł, by opublikować ich promocyjną edycję – w wersji wyłącznie na iPhone’a. Tak powstało Hasło niepoprawne. Liczyłem na to, że fala zainteresowania wchodzącym do Polski iPhonem spowoduje zainteresowanie książką i osobą autora – a w efekcie wzrost sprzedaży wydań papierowych. Liczba pobrań po trzech tygodniach przekroczyła 1000. Po paru dniach gwałtownie spadła, a na dodatek moja główna hurtownia (Platon) parę tygodni później rozwiązała umowę, więc książki drukowane zostały wycofane z dystrybucji.
Po takim rozwinięciu akcji powinienem darować sobie pisanie książek i skupić na reklamie, dzięki której się utrzymuję i która również daje mi mnóstwo radości. Ale tu pojawiła się pierwsze hmm, będące efektem czynu klasyfikowalnego jako absurdalny, a mianowicie razem z Hasłem opublikowałem jego angielską wersję – Password Incorrect. Za tłumaczenie zapłaciłem sporo pieniędzy. Nic bardziej bezsensownego, biorąc pod uwagę, że książka jest za darmo, a ja nie jestem znanym polskim autorem, za którym stoją tak zacne wydawnictwa jak Znak. Pierwsze hmm polegało na tym, że liczba pobrań bardzo szybko rosła, i tu uwaga: bez większych działań z mojej strony.
Potem przyszły propozycje wywiadów od Adriana Grahama, prowadzącego wtedy The Digital Fiction Show (od tej pory próbuję go ścigać w sieci, ostatnio pisał książkę w Google Wave) i Joanny Penn, twórczyni programu Author 2.0. Wcześniej odkrył mnie dla czytelników swojego opiniotwórczego bloga Przemek Pająk. Hmm, prawda jest taka, że w moim przypadku ludźmi, którzy wywarli pozytywny wpływ na twórczość nie są krytycy z “Przekroju”, ale blogerzy. Nie po raz pierwszy bloger wychodzi na prowadzenie. Zresztą, nie spodziewam się po recenzji książki w tygodniku opiniotwórczym, że wyzwoli we mnie potrzebę działań pionierskich. A dzięki blogerom, tak właśnie się stało. Dostałem mocnego kopniaka do przodu.
I cały czas lecę. Nie tylko promuję swoje książki, ale e-booki w ogóle. Świetnie czuję się w roli pozbawionego obaw wszelakich tech-absurdysty, który przymierza się do dziwnych projektów literackich (chociażby #hashtagstory). Wykorzystuję nowe media w komunikowaniu się z czytelnikami. Odkryłem, że w roli przecierającego szlaki czuję się znacznie lepiej, niż w roli zbierającego okruchy po imprezie. Obie czynności są równie niewdzięczne, ale tylko ta pierwsza daje nadzieję na dobre zakończenie.
Pozytywne oceny spowodowały, że mocniej zaangażowałem się w self-publishing. Inspirację i wiedzę czerpię głównie z Twittera – od pisarzy, którzy robią dokładnie to samo, co ja, z tym że dużo skuteczniej. Fantastyczne jest to, że nawzajem się wspieramy (niech zgadnę: równość – nie jest to cecha systemu 1.0). Hmm, zapewniam was, wystarczy spędzić dwa tygodnie wśród ludzi, którzy publikują swoje książki sami, a zapomnicie o klasycznych wydawcach i rozczarowaniu im towarzyszącym. Jest tyle sposobów na wydanie i promowanie swojej książki i twórczości w ogóle, że klasyczne próby zainteresowania wydawców (tzw. e-mail po prośbie) stają się niesmacznie anachroniczne.
Co dalej? Darmowa edycja Password Incorrect dalej będzie “generatorem popularności”. Już teraz znajduję się wśród 200 najbardziej popularnych autorów w Feedbooks i jest to wartość nie do przecenienia. Ale ponieważ możliwości jest mnóstwo, cała sztuka będzie polegać na wyborze tych właściwych. O wielu pisałem pisałem już na blogu. Wystarczy, że wspomnę o absolutnie niesamowitej sprawie: autor może znaleźć się w ofercie Barnes&Noble, Amazon, Sony EBook Store i Shortcovers, i to bez żadnej łaski – wystarczy, że opublikuje swoją książkę w serwisie Smashwords. Kilka dni temu wycofałem z serwisu pierwszą wersję Password Incorrect, a wprowadziłem reedycję wraz z drugą częścią – Failure Confirmed.
Zdobyta wiedza pozwala mi dosyć dobrze się pozycjonować – nie ma literatury dla geeków, więc trzeba zapełnić lukę. Staram się jednocześnie, by czytelnicy kojarzyli mnie jako pisarza mobilnego, czyli takiego, którego dobrze czyta się na komórce lub czytniku (dla geeków w sam raz). Dodatkowo trzeba wziąć pod uwagę fakt, że pisarz ten pochodzi z Polski, a więc nie ma prawa perfekcyjnie pisać po angielsku. Ale, hmm, zaraz, co on robi, pisze opowiadania w Google Translate? I ma inne, równie tech-absurdalne patenty na pokonanie bariery językowej? Robi się z tego całkiem interesujący kawałek historii, a najciekawsze jest to, że jeszcze trzy miesiące temu dodałbym “którą to historię ktoś może odkryje w 2087 roku”. Teraz nie mam pewności, czy będzie to aż tak późno.
Wystarczył rok. Już nie marzę o tym, żeby jeden papierowy egzemplarz Człowieka zwanego Biurkiem stał na półce w Empiku. Marzę o tym, by Password Incorrect, a także Failure Confirmed znalazły się na kolejnych 10 tysiącach czytników i komórek. Biorąc pod uwagę różnicę w zasięgu między Empikiem a np. Amazonem jest to całkiem możliwe. Hmm, zapowiada się bardzo ciekawy rok.
PS. Właśnie ukazał się wywiad, którego udzieliłem przez Google Wave szefowi Feedbooks, Hadrienowi Gardeur. Szczerze powiem – łatwiej mi udzielać wywiadów tam, niż tu. Tam nikt nie będzie pytał “ale kim do cholery jest ten Niżejpodpisany?”



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at


Jak to co dalej? Pisać trza, pisać…