Pierwsze grupy collaborative fiction w Google Wave!
Już w czasie pierwszych zapowiedzi wiadome było, że nowe narzędzie od Google ma wielkie szanse zrewolucjonizować sposób komunikowania się między ludźmi. Na podstawie filmów demonstracyjnych można było również wyciągnąć wniosek, że Wave może być świetnym sposobem na uprawianie collaborative fiction.
Tak więc, gdy dostałem zaproszenie od ludzi z TED (i przełamałem niechęć do siedemnastej nowości technologicznej tego dnia), próbowałem odnaleźć się w nowej zabawce Google… i odłożyłem przyjemność na później.
Wave nie robi wrażenia, gdy próbujemy go wykorzystać do tego samego, co wszystkie istniejące już programy mailowe, komunikatory i mikroblogi -- do nadawania komunikatów. Prawdziwy przełom kryje się w możliwościach, jakie daje podgląd na żywo tego, co piszą inni. Po paru takich sesjach na żywo, muszę przełamać swój introwertyzm i dokończyć to zdanie wielowykrzyknikiem -- przeżycie jest niesamowite!!!!
Oczywiście collaborative fiction nie istnieje od wczoraj, wręcz przeciwnie, ma się dobrze, wymieniając choćby wikipowieści (np. A Million Penguins). Ale Wave przenosi relację autor-czytelnik na zupełnie inny poziom. Czytelnik jest świadkiem procesu twórczego. Komunikacja jest jednoczesna, a nie linearna, co wywołuje zupełnie inny rodzaj napięcia u czytającego. Wszystko dzieje się na naszych oczach, a to wywołuje uczucie, że świat umyka, ucieka, zostawia nas w tyle. To uczucie jest paliwem mojej twórczości, więc zanosi się na to, że ugrzęznę w Google Wave na dosyć długo.
Więcej o zaletach tego narzędzia napiszę w oddzielnym artykule. Teraz chciałbym zasygnalizować, że powstają już “fale” literackie. Po raz kolejny okazuje się, że pisarze cyfrowi nie oglądają się za siebie, tylko eksperymentują z nowymi narzędziami, na niespotykaną dotąd skalę. Zostałem zaproszony do kilku takich grup. To cudowne uczucie uczestniczyć w czymś zupełnie nowym i przełomowym -- i to w samej beta-awangardzie. Trzy z grup zapowiadają się znakomicie. Punktem wyjścia każdej z nich jest opowiadanie lub początek opowiadania. Uczestnicy mają wpływ na rozwój akcji.
The War Machine
Grupa prowadzona i moderowana przez Made in DNA. Opowiadanie sci-fi pochodzi z 2007 roku, więc ciekawie będzie zobaczyć, jak tekst ewoluuje i rozwija się, gdy do dyspozycji jest Google Wave.
Dangerous Lolipop
Opowiadanie napisała i jego przebieg moderuje Tonya R. Moore. Przed samym opowiadaniem podane są zasady gry, czyli lista reguł, które muszą być przestrzegane przez uczestników fali.
Bathrobe Guru
Fala założona przez Adriana Grahama (blog.smallstories). Uczestnicy grupy mają możliwość wyboru opcji rozwoju wypadków -- głosują za pomocą gadżetu yes-no-maybe. W gadżetach (tych przyszłych, bo na razie jest kilka) kryje się wielki potencjał na uatrakcyjnianie akcji i interaktywność z czytelnikami/współautorami. Opowiadanie do przeczytania tutaj.
Jeśli macie ochotę wziąć udział w którejś z grup (i jeśli już macie konto Google Wave), wystarczy wysłać ping ma mój profil (nizejpodpisany[at]googlewave[dot]com), a dodam was do grupy. Nikt nie wie, czy będą istniały za dwa tygodnie, więc warto się pospieszyć.
Na koniec najlepszy jak dotąd pokaz możliwości Google Wave.


Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at 



No, wygląda na niesamowity projekt. Trzymam kciuki.
Włączyłem cię do Bathrobe Guru. Miłej zabawy!
Masz może zaproszenia? :)
Właśnie dostałem kolejnych 30. Niedługo będę rozdawał na blogu.
Dla takich rzeczy jak opisana powyżej sam chciałbym już zaproszenie :)
Dziękuje Panie Piotrze
Czyli zaproszenie doszło? :-)