.: This blog is optimized for mobile viewing. Just type passwordincorrect.com in your cellphone's browser. For more options click here :.

Nie dało się w Merlinie? Zawsze można w Barnes&Noble

barnes-and-nobleTen wpis powinien zaciekawić małych wydawców i autorów, marzących o tym, by ich książki znalazły się w szerokiej dystrybucji – nawet jeśli nie w każdej księgarni na rogu, to przynajmniej w największej polskiej księgarni internetowej, Merlin.pl. Jak jest naprawdę – wiadomo, niespecjalnie. Ale na szczęście na Merlinie świat się nie kończy. A wszystko za sprawą możliwości, jakie daje web 2.0.

Merlin, czyli “bardzo proszę”

Moje książki to książkowy przypadek funkcjonowania rynku wydawniczego w trybie 1.0. Trzeba prosić i prosić i prosić. Z czterech wydanych do tej pory tomów opowiadań, po przedostaniu się przez wszechmocne hurtownie, do oferty Merlina trafiły trzy, z czego dwa widnieją z N. Podpisanym jako autorem, a jeden (Małe bure skakadło) autora nie posiada, bo komuś poważnemu na dystrybucyjnej ścieżce nie spodobał się pseudonim, więc został wycięty w pień. Mimo kilku prób zmiany stanu rzeczy, zostałem potraktowany jak powietrze, czyli dokładnie tak, jak traktowanych jest 90% drobnych literackich ciułaczy, którzy wciąż wierzą, że ich książki chwycą. Dodatkowym elementem krajobrazu są “trudności w realizacji zamówienia książek” (czyli w skrócie: nie ma ich w ofercie), mimo, że w ofercie widnieją.

Barnes&Noble, czyli “proszę bardzo”

Inaczej ma się sprawa z Barnes&Noble, największym dystrybutorem książek w USA, który intensywnie działa również na rynku książki elektronicznej. Parę miesięcy temu opublikowałem Password Incorrect w serwisie Smashwords  (przeczytaj, jak to zrobić). Smashwords podpisał umowę z B&N na dystrybucję swoich publikacji. Moja książka zakwalifikowała się do pierwszej tury Premium Catalog, a to oznacza automatyczne pojawienie się w ofercie partnera. I już. Ani razu nikogo o nic nie musiałem prosić.

linia

Teraz wnioski, czyli co daje autorowi Web 2.0:

Pozwala myśleć w sposób bardziej ekspansywny :. Jeśli nie da się opublikować książki w jednym miejscu, z pewnością da się w innym. Trzeba tylko trochę pobuszować w Internecie. Autor nastawia się na poszukiwanie nowych możliwości, zamiast poświęcać zbyt dużą część swojego czasu na zabieganie o to, by książka znalazła się w ofercie lub by z oferty nie zniknęła.

Pozwala wyeliminować pośredników :. Autor pojawia się ze swoją publikacją sam, jako użytkownik serwisu (takiego jak Smashwords, Feedbooks, Scribd, itd.). Do opublikowania książki nie jest potrzebne wydawnictwo ani hurtownia. Wystarczy jedno kliknięcie.

Pozwala na pełną kontrolę nad swoją publikacją :. Autor sam wprowadza informacje o książce i sam zarządza jej ekspozycją. W grę nie wchodzą upodobania osób trzecich. Twoja książka będzie tylko tak dobra, jak sam ją opiszesz.

Pozwala zarabiać :. W Smashwords zarobiłem znacznie więcej na jednej książce niż w Merlinie na trzech. Mimo, że “jedynie” tłumaczenie i “jedynie” forma elektroniczna. Spodziewam się, że przy zasięgu Barnes&Noble powinno być jeszcze lepiej.

Mówiąc w skrócie: Web 2.0 pozwala, na realizację celów, które wydają się nieosiągalne – zwłaszcza w porównaniu z celami, które wydają się osiągalne, a osiągane nie są. W moim przypadku dystrybucja w Barnes&Noble to zrealizowane marzenie, którego wcześniej nawet nie miałem.

1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (No Ratings Yet)
Loading ... Loading ...

Share/Save/Bookmark Subscribe

Comments and Reactions: 2

Comments enhanced by BackType Connect reactions from Twitter, FriendFeed, Digg, Reddit and Hacker News.

Leave a Comment