Ile profili na Twitterze i w jakim języku?
Jako właściciel dwóch profili na Twitterze, polskiego i angielskiego, dostrzegam parę zjawisk, które powodują, że korzystanie z tego serwisu jest specyficzne, a specyfika ta pozostaje w związku z językiem, jakim się posługujemy.
Pytanie o liczbę profili na Twitterze teoretycznie podobne jest do pytań o liczbę kont mailowych czy liczbę profili na YouTube lub MySpace. Trzeba sobie odpowiedzieć na parę oczywistych pytań i koniec, żadne doradzanie nie będzie konieczne. Wystarczy wiedzieć: do czego używamy profilu, jak będzie nasz typ osobowościowy, jak często będziemy używać profilu.
Teoretycznie, bo dochodzi jedno pytanie, o język właśnie, na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi.
Jeśli po polsku, to od razu pojawia się pytanie: po co? Jest przecież Blip czy Flaker, polskie twitpochodne, które doskonale sprawdzają się w swojej roli i mają nad Twitterem jedną przewagę – pewność, że trafimy na społeczność polską.
Jeśli po angielsku, to właściwie nie ma nad czym się zastanawiać. Prowadzenie profilu anglojęzycznego równoznaczne jest z chęcią przynależności do społeczności międzynarodowej i nieograniczonego, bezproblemowego korzystania ze wszystkich tego zalet. Problem pojawia się jednak wtedy, gdy chcemy czasem porozumieć się ze znajomymi po polsku. Jest to problem związany z budowaniem swojej wartości i wiarygodności. Każdy mikrowpis to wizytówka. Niektórzy nie chcą psuć swojego wizerunku wpisami w obcym (w tym przypadku polskim języku), skoro przeważającą częścią znajomych są ci używający angielskiego.
Oczywiście trudno jest ocenić, jaki wpływ na ocenę użytkownika ma posługiwanie się dwoma lub kilkoma językami i jak to wpływa na jego odbiór. Bardzo możliwe, że to w nas samych tkwi przekonanie, że zmiana języka na inny niż angielski spowoduje zmianę lojalności wśród najbardziej związanych z nami użytkowników. Nie da się jednak zaprzeczyć, że każdy wpis po polsku to dla nich wpis stracony, bo niezrozumiały.
Świetnie radzi sobie z tym problemem @sylwiapresley, która każdy polski wpis opatruje tagiem #pl. Informacja dla anglojęzycznych znajomych: uwaga, teraz mam coś ważnego do przekazania moim rodakom.
Ale co ma zrobić ktoś, kto chce dotrzeć w głównej mierze do polskich odbiorców? Jako pisarz wykorzystuję Twittera do promowania swojej twórczości. Zależy mi więc na dotarciu do każdego, kto może być zainteresowany literaturą i będzie w efekcie chciał kupić którąś z moich książek.
I tu pojawia się po raz pierwszy myśl o dwóch profilach.
Zasadność posiadania dwóch profili wynika z dużej różnicy w posługiwaniu się Twitterem przez społeczność anglojęzyczną i polskojęzyczną. Przez “społeczność” rozumiem tutaj wszystkich, którzy posługują się danym językiem, czyli np. do społeczności anglojęzycznej zaliczam również Polaków używających Twittera po angielsku. Poniżej spróbuję opisać cechy obu społeczności, oczywiście korzystając z własnego doświadczenia, nie będzie więc to poziom artykułu napisanego przez psychologa społecznego. Będę używał “czytających” zamiast followers i “czytanych” zamiast following.
Twitter polskojęzyczny
Wciąż niska otwartość wobec innych użytkowników :. Gdy zaczynałem działać na Twitterze pół roku temu, dołączałem do czytających te profile, które wyszukałem z fraz “czytam”, “książka” lub podobnych. Pierwsze doświadczenia były mocno zniechęcające – jedynie jakieś 20% użytkowników odwzajemniało się dołączeniem do moich czytających. Powtarzałem później jeszcze dwa albo trzy razy tę samą próbę, ale z podobnym skutkiem, chociaż tendencja była rosnąca, tzn. więcej osób dołączało do moich czytających. Bardzo możliwe, że ma to związek z polskim podejściem do obcych (pan X jest idiotą, dopóki nie udowodni, że nie jest). W grupach które rozkręcają polskiego Twittera, czyli ludzi związanych z technologiami, Internetem i marketingiem społecznościowym stopień otwartości pewnie jest dużo większy, ale jeśli chodzi o literaturę i e-booki, aktywność kogoś tak mało zdefiniowanego jak pisarz 2.0 może budzić wątpliwości. Odnosi się to pewnie do każdego mniej związanego z Internetem zawodu lub aktywności życiowej, ale mam nadzieję, że wkrótce nikogo nie będzie dziwiła aktywność na polskim Twitterze cukiernika lub właściciela gospodarstwa agroturystycznego. Zmiany te z pewnością przyspieszy pojawienie się serwisu Twitt.pl, agregującego wpisy z polskiego Twitterlandu.
Przewaga kont z większą liczbą czytających niż czytanych :. Parę miesięcy temu przeważały konta z porównywalną liczbą czytanych i czytających lub z przewagą tych ostatnich. Teraz to się zmienia – i bardzo dobrze. Nie ma nic złego w fakcie posiadania większej liczby czytanych niż czytających. Świadczy to tylko o energiczności właściciela profilu i jego zaradności w zarządzaniu kontem. Być może moje podejście jest nietypowe, ale nie interesuje mnie rola mentora z kilkoma czytanymi i z reguły odwzajemniam podłączeniem się do konta użytkownika, który podłączył się do mojego. Oczywiście próbuję łowić spamerów i im się nie odwdzięczam. Różnica w liczbie czytających i czytanych w polskim koncie to właśnie spamerzy anglojęzyczni, których nie posądzam o to, że znają polski.
Przewaga wpisów osobistych :. Twitter wciąż używany jest zgodnie z jego pierwotnym przeznaczeniem – polscy użytkownicy piszą o tym, co w danej chwili robią, co czują, co im się podoba. Więcej w polskim Twitterze o ludziach, tego mi bardzo brakuje po angielskiej stronie.
Twitter anglojęzyczny
Duża otwartość wobec innych użytkowników :. Zniechęcony niepowodzeniem po polskiej stronie, postanowiłem zadziałać z angielskiego profilu. I tu spotkała mnie miła niespodzianka – większość użytkowników, jakieś 2/3 odwzajemniała się dołączeniem do moich czytających. Szukałem według podobnych kryteriów: e-book, book, fiction. Liczba użytkowników zainteresowanych tą tematyką jest o niebo większa niż w Polsce, to na pewno. Amerykańskie “pan Y nie jest idiotą, dopóki nie udowodni, że jest” – na pewno też. Oczywiście są i profile z jednym czytanym, ale mi osobiście bliższe jest podejście Paulo Coelho (@paulocoelho – 46613 czytanych i 76210 czytających) niż Cory Doctorowa (@doctorow – 321 czytanych i 26228 czytających). Coelho przez fakt odwzajemnienia się okazuje szacunek osobie, która okazuje szacunek jemu. Ktoś może powiedzieć, że użytkownik z 46 tysiącami czytanych to spamer. Może i spamer, ale nie dla mnie.
Przewaga kont z większą liczbą czytanych niż czytających :. Nie razi nikogo fakt posiadania kilku tysięcy czytanych. Wiadomo, że osoba nie jest w stanie śledzić wszystkich wpisów i że wykorzystuje narzędzia do ich selekcji i grupowania. Nie uważam, żeby to była zła cecha. Na zachodzie Twitter jest traktowany jako potencjalnie duże źródło oddziaływania. Nie da się zaprzeczyć, że pojedynczy użytkownik z 20 tysiącami czytających ma podobną publiczność, co polski tygodnik opinii. Staje się jednoosobowym kanałem komunikacji, w tym również marketingowej. Nie dziwi więc szalone tempo z jakim rozwijają się kolejne profile. I nie chodzi o spamerów, wysyłających w świat jeden i ten sam odnośnik do swojej strony z winem, ale o wartościowych specjalistów ze swoich branż.
Przewaga wpisów praktycznych :. Wpisy z odnośnikami do stron, optymalizowane umiejętnie dobieranymi tagami, tak by dotrzeć do osób zainteresowanych tym samym tematem. Muszę przyznać, że czasem odnalezienie się w Twitterlandzie jest dużo łatwiejsze niż mogłoby się wydawać – a to za sprawą konsekwencji. Z profilu angielskiego nadaję jedynie o e-bookach i nowej literaturze – w 80% są to wpisy praktyczne. Nisza, ale pozwalająca na stworzenie wartościowego i wyrazistego profilu.
![]()
W podsumowaniu: Twitter polskojęzyczny zmienia oblicze: staje się bardziej agresywny, bardziej praktyczny. Szybko nabywa cech Twittera międzynarodowego. Kwestia języka dalej jednak istnieje. Jeśli miałbym cokolwiek sugerować, to żeby ustalić liczbę kont i ich język w zależności od czytających, a nie czytanych. Jeśli zależy mi na kontaktach i znajomych polskich powinienem prowadzić profil po polsku, choć mogę przecież czytać wpisy anglojęzyczne i co ciekawsze wykorzystywać.
:. Konto anglojęzyczne dobre jest do tego, by uzupełniać wiedzę, szybko zdobywać doświadczenie i uczyć się mechanizmów używania Twittera.
:. Konto polskojęzyczne ma sens wtedy, gdy duża jest liczba osób o podobnych zainteresowaniach, które również używają polskiego. Nie ma powodu prowadzić konta o winach czerwonych, jeśli nie ma nikogo, kto jest zainteresowany tym tematem.
:. Konto dwujęzyczne ma sens w sytuacji, w której społeczność anglojęzyczna i polskojęzyczna mają dużo cech wspólnych i nie są potrzebne różne metody komunikowania się z nimi. Podejrzewam, że tak jest w przypadku np. social marketing.
:. Dwa konta warto prowadzić, gdy chcemy dotrzeć do różnych grup.
![]()
Czytaj jeszcze więcej
W moim przypadku używanie dwóch kont jest uzasadnione i udało mi się po kilku miesiącach zbudować odpowiednią liczbę stałych cech tych kont, do których, mam nadzieję, zdążyłem przyzwyczaić czytelników.
![]()
@nizejpodpisany
Staram się w sposób dużo mniej nachalny niż z profilu angielskiego promować swoją twórczość. Opisuję rzeczy takimi, jakie są, dużo w tym osobistych wpisów, czasem nieformalnych niespodzianek literackich. Profil jest dużo bardziej osobisty i mniej “użytkowy”, nie chcę zarzucać czytelników masą wpisów o e-bookach i e-czytnikach, by ich nie zmęczyć. Z drugiej strony muszę przyznać, że przyzwyczajenia do automatyzmu z profilu angielskiego czasem dają o sobie znać. Bardzo łatwo jest wysłać link do strony lub ertnąć (RT) wpis niż stworzyć coś własnego, na co po siedmiu ertkach po prostu nie ma siły lub czasu.
Profil odpowiada w dużej mierze treści bloga: dziel się doświadczeniami pisarskimi, zachęcam do samodzielnego publikowania książek i staram się przekazywać praktyczne rady, zdobyte na profilu angielskim, ale we właściwych proporcjach.
![]()
@namenick
Za pomocą tego profilu buduję oglądalność bloga (mniej niż 5% wpisów anglojęzycznych generuje 1/3 odsłon) oraz powoli, ale konsekwentnie usadawiam się w niszy literackiej, jaką jest tech-absurd. Idzie mi to zaskakująco dobrze. Dorobiłem się kilku recenzji i wywiadów. Wynika to pewnie z olbrzymiej różnicy w skali Twittera polsko- i anglojęzycznego.
Promuję również swoją jedyną i to w dodatku dostępną za darmo anglojęzyczną książkę, licząc na to, że wywołane nią zainteresowanie za granicą powróci do kraju i zwiększy zainteresowanie moimi książkami wśród rodaków.
Nie wstydzę się występować jako nieanglojęzyczny pisarz z Polski, wręcz przeciwnie – dużą część energii przeznaczam na to, by niwelować barierę językową, tak by twórcy nieanglojęzyczni mogli dotrzeć do świata anglojęzycznego bez skrupułów. Służą temu dwa projekty – #hashtagstory i Google-translated fiction – czyli odpowiedzi na pytanie, jak twórca nie posługujący się perfekcyjnym angielskim może sobie poradzić w anglojęzycznym świecie poradzić.
Staram się również promować polską kulturę, oczywiście w dużo mniejszym zakresie niż powinny to robić (a nie robią) odpowiednie instytucje kulturalne – i raczej ograniczam się do literatury.
![]()
Tak, jak w przypadku bloga zacząłem wdzięcznie i w sposób zupełnie niesystematyczny miksować wpisy angielskie z polskimi, tak pewnie długo nie odważę się połączyć kont na Twitterze. I to nie przez wzgląd na przyjaciół zza morza czy oceanu, ale tych posługujących się moim ojczystym językiem.



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at


Chcę nawiązać do kwestii pan X jest idiotą, dopóki nie udowodni, że nie jest. To faktycznie w Polsce bardzo często spotykane zjawisko które bardzo ogranicza komunikację, jest jedną z barier rozwoju społeczeństwa polskiego. To tak jak domniemanie niewinności które zawsze było w Polsce na odwrót. Ludzie myślą że nikogo nie potrzebują a przecież największe rzeczy dokonywano zawsze w grupie :)
Hhe article’s content rich variety which make us move for our mood after reading this article. surprise, here you will find what you want! Recently, I found some wedsites which commodity is colorful of fashion.
http://www.thegy.net