Archive for May, 2009
How to make your book downloadable directly from a tweet?
Are you a writer using Twitter to promote your books? You might find this post useful.
I’ve just made a little invention, which can make your book one click away from a tweet. Obviously it’s not about tweeting on a computer. It’s easy to link to any kind of file. I’m talking about downloading books to mobile devices, specifically iPhone and iPod Touch. As a mobile fiction writer and heavy Stanza user I’ve been thinking of how to combine tweeting and book downolading in a more effective way.
Everybody, who is tweeting from iPhone and has Stanza installed, can download a book in ePub format directly from a tweet link.
Safari can interpret epub:// directories, so that it opens Stanza, which downloads a book from that directory. But there is one problem: you can’t control what will come out, when you use url shortener. I’ve got a trick for that. Let me show you step by step, what to do: »»»
How to download a book directly from a tweet?
As a writer and iPhone addict I always wondered whether it would be possible to make my mobile books a click away from a tweet.
I made a little invention today and the answer is “yes”. If you’re iPhone owner and have Stanza eReader installed, you can directly download a book from a tweet, you’ve came from. What you need to do is to open a link in Safari. This is important not to do it within Twitter application, as you will not be redirected to ePub file. »»»
Tydzień w Twitterze 2009-05-24
Wpisy z Twittera z całego tygodnia w kolejności chronologicznej: »»»
Najlepsze sceny z Misia: matka siedzi z tyłu
Wczoraj jechałem tędy, tych domów jeszcze nie było, a to być może wasza matka! Matka siedzi z tyłu, tak powiedział, żeby nas tylko wrobić. Jakiś lepszy cwaniak, i to jest raz. A gdyby tu było nagle przedszkole w przyszłości, którego jeszcze nie macie, więc nie mówcie mi, że siedzi z tyłu.
Najlepsze sceny z Misia: dziedzic pruski
No to jest słuszna koncepcja, ja podpisałem umowę na gajowego z wąsami, bo to jest dziedzic pruski, to można ściąć drzewo, taką mam koncepcję – prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera.
The beauty of a blog language mash-up
Some time ago I had a problem: how to manage my two separate Wordpress blogs, Polish and English, into one domain. First idea was boringly conventional – split the domain’s content into separate language sub-blogs. But suddenly, on a beautiful morning, a question came and asked me over a cup of coffee – Don’t you think that the idea of a “switch to another language” is getting a bit outdated?
I had to admit that was true. We witness some major changes in how the language is being perceived. This has made me believe, that the idea of a blog’s language mash-up is going to be accepted. »»»
Uroczy dialog lalkarzy z “Boholka Toys”
Odgrzebywałem wczoraj stare scenariusze przy okazji niezobowiązującego zamówienia (z którego pewnie i tak nic nie wyjdzie) na serial komediowy do telewizji prywatnej. Większość ze skryptów po paru latach zestarzała się emocjonalnie, ale “Boholka Toys” trzyma formę. Pomysł prosty na komedię: polskie biuro czeskiej firmy produkującej pluszowe zabawki. Dorośli ludzie zachowują się jak dzieciaki, a przy tym niemiłosiernie się stresują.
I tak sobie przypomniałem kilkuletnią krytyczną uwagę, że scena z lalkarzami zalatuje dialogowo Misiem. No zalatuje, co zrobić, zwłaszcza że misia robią.
![]()
ZEWNĘTRZE. OBSKURNE PRZEDMIEŚCIE – DZIEŃ
W okolicy pełnej zaniedbanych starych domów i nieciekawych budynków gospodarczych stoi niewymownie szpetny baraczek z niewielkim szyldem “Rambo Lalkarstwo Jerzy Malina”.
WNĘTRZE. BARAK – DZIEŃ
Trzech LALKARZY w niewielkim zagraconym pomieszczeniu taśmowo zaszywa torebki z białym proszkiem w małych pluszowych tygryskach z napisem „Tiger Oooopsie”.
LALKARZ MALINA
A pamiętacie, proszę ja ciebie, jak ten z telewizji, ten najważniejszy od szopek i innych kabaretów, przychodził do nas, żebyśmy mu robili te figury na tą szopkę niby noworoczną?
Ten Wałęsa to nam nie wyszedł, za mało śmieszny był w porównywalności z oryginałem, ale za to co ja miałem śmiechu od groma przy Połomskim, proszę ja ciebie, że ten. »»»
Trans-Atlantyk: fragmenty pływające po YouTube
Gombrowicz się wyłania z sieci, więc trzeba obejrzeć, a ciekawe i niedużo.
Pomysł na opowiadanie
Wczoraj w serwisie branżowym przeczytałem informację, że jedna z agencji reklamowych upraszcza strukturę i w związku z tym powstaje nowe stanowisko. Rozbawiło mnie to serdecznie i przypomniało o czasach, gdy sam byłem częścią takiej dziwnie rozbudowywanej struktury, w której gubiły się wszelkie kompetencje. Czyli temat do wskrzeszenia, w nowym wcieleniu, ze wskazaniem na tytułologię:
Zarząd uroczyście ogłosił, że struktura firmy ma być demokratycznie spłaszczona, w związku z tym zlikwidowano jedno stanowisko średniego szczebla oraz powstało dwanaście nowych stanowisk szczebla… no właśnie, nie wiadomo jakiego. Niektórzy pracownicy doskonale czuli się w takiej luźno pojmowanej strukturze. Przodował w tym Mareczek, oficjalnie mianowany na stanowisko “junior supervising executive deputy manager”. Jak nie chciał brać za coś odpowiedzialności, to mówił, że jest junior, a jak chciał zlecić Igorowi pracę, to mówił, że jest deputy.
Igor nie angażował się w korporacyjne rozgrywki, tylko robił swoje, ale tym razem postanowił zareagować i porozmawiać z szefem nowo utworzonej struktury, do której prawdopodobnie należał (na 75%). Szef powiedział, że on nic nie może, ale z tego co wie, to Mareczek jest od wczoraj na innym stanowisku (“deputy executive team leading junior director”), więc sprawa rozwiązała się sama.
Złote Niepomyśli
Dzisiaj coś mi stuknęło o 9.25 rano, więc skłaniam się ku cyklowi wpisów o pasji, bo miałbym pewnie dużo do napisania jako weteran, biorąc pod uwagę perfumy, buty, kawę, samochody, pustaki, wiersze, satyrunki, opowiadania, reklamówki i beatboxing. Zaczynam od niepomyśli o plecach, bo plecy, zwłaszcza szerokie, mi nie w smak, zwłaszcza przy świeczkach, zwłaszcza cienkich i zwłaszcza czterdziestu (w porywach do osiemdziesięciu dziewięciu), nie licząc miotły.
Albo ma się plecy, albo ma się pasję. Różnica polega na tym, że w pierwszym przypadku efekty przychodzą dużo wcześniej.
[człowiek z pasją przy torcie i świeczkach]


(7 votes, average: 4.71 out of 5)
Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at 


