Pomysł na opowiadanie
Wygrana polskiej reprezentacji z San Marino zafrapowała mnie z dwóch powodów. Po pierwsze, jak sobie dają radę piłkarze San Marino, gdy dostają w każdym meczu i to wysoko. Po drugie, jak sobie dadzą radę polscy piłkarze z, jak to nazywam, “nieuzasadnioną megalomanią”. Prawda jest taka, że nie wygrali z dobrą drużyną, ale prawda jest też taka, że wygrali wysoko. Podejrzewam, że w ocenie swoich osiągnięć będą trzymali się tego drugiego.
Reprezentacja polskiego futbolu sieciowego wygrała mecz na wyjazdowym IP z drużyną bloga o rozwoju kanarków w warunkach zastraszania przez domowników płci męskiej. Wysoka wygrana (34:12) przyciągnęła do drużyny nowego wielkiego sponsora: firmę od paneli podłogowych z lokalnego serwera. Zawodnicy dostali nowe koszulki ze zdjęciem panelu olcha/dąb oraz po batonie energetycznym i w chwilę później zaczęli marzyć o wielkiej karierze na adresach IP klubów sieciowych z Barcelony i Mediolanu.
Najbliższy realizacji marzenia był Olo, który wysłał maila i dostał automatyczną odpowiedź. W efekcie postanowił obrazić się na prezesa i odejść tak czy inaczej, bo nie będzie się marnował. A jak do baru “Pod Gęsiną” odszedł najlepszy lewostronny joystick, to cała linia środka rozsypała się po adresach IP w okolicy, występując w roli gwiazd światowego futbolu sieciowego. Oczywiście doszło do rozpadu drużyny. Zawodnicy w pamięci korygowali dane z meczu. Wkrótce w świadomości zbiorowej wynik kształtował się na poziomie 62:2 i nie w meczu z blogiem o kanarkach, ale z portalem siećpiłkarzy zawodowców.
Tylko Henio obrońca został w klubie i upierał się przy 34:12. Ale on się nie liczył.



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at

