Klamra krytyka – wynik

Najpierw wynik, potem wniosek, potem opis.

Wynik: przegrałem na punkty. Do jednego. W dwóch rundach | 1 | 2 |

Wniosek: można się było tego spodziewać.

Opis: no nie wiem, nie chcę być posądzony o uprawianie psychicznego ekshibicjonizmu, w którym do pokazania mam nagą porażkę. Ale z drugiej strony chcę być wobec siebie szczery, chcę być wierny idei tego bloga oraz nie chcę zawieść tych trzech czytelników, który targnęli się na subskrybcję kanału RSS. Obiecałem, że opiszę, to opisuję. Żeby nie powtarzali moich błędów.

Runda 1Co to znaczy “do jednego”? To jedna jedyna recenzja, na jaką zasłużyłem w ramach reakcji na pierwszą wysyłkę (czyli w czasie 1. rundy). Napisała ją Ewa Grzegorczyk w “Lampie”. Zachęcony zainteresowaniem wysłałem później jeszcze egzemplarz Małego burego skakadła – i również ukazała się recenzja. To tyle dobrych wiadomości. Ale pierwsza runda dawała nadzieję na to, że z każdym następnym tomem zainteresowanie będzie rosło. Liczyłem, że zostanę potraktowany jako pisarz zapowiadający się. Wtedy  ostrożnie, bez żadnego niebezpieczeństwa, można było “obserwować”. A jak twórczość chwyci u czytelników, to wtedy można napisać recenzję. Tak sobie wyobrażam metodę pracy krytyków – być może jest to dla nich bardzo krzywdzące. Uważam, że podejmują się pisania tylko o książkach, które mają duże szanse na zaistnienie.

Runda 2Drugą wysyłkę, czyli “Bibliotekę Absurdu”, przygotowałem dużo staranniej. Po pierwsze, wysyłałem ją do krytyków, którzy wcześniej recenzowali książki mające wiele wspólnego z absurdem – a nie jak poprzednio, do większości krytyków książkowych. Po drugie, kosztowała mnie kilka razy więcej niż pierwsza. Po trzecie, wysiłek włożony w przygotowanie był o wiele większy, ale jak mi się zdawało – wart zachodu. Liczyłem na to, że ostrożne zainteresowanie przerodzi się w aktywną ocenę. Przeliczyłem się. Efekt: do tej pory nikt nie odpowiedział. Runda 2. zakończona porażką do zera.

Trudno przyjąć założenie, że książki nie dotarły. Trudno też założyć, że przesyłka nie została otwarta. Trzeba pogodzić się z faktem, że krytycy z opiniotwórczych mediów uznali opowiadania Niżeja Podpisanego za niewarte zainteresowania.

Żeby już dopiąć całkowicie temat, podaję listę redakcji, do których wysłałem “Bibliotekę Absurdu”:

Newsweek
Przekrój
Polityka
Rzeczpospolita
Gazeta Wyborcza
Chilli Zet
Radio PiN
Lampa i Iskra Boża

Wysłałem również podobną przesyłkę do wydawnictw, które mają wśród swoich publikacji literaturę absurdu. Również bez żadnej jak dotąd odpowiedzi:

Wydawnictwo W.A.B
Wydawnictwo Noir-sur-Blanc
Wydawnictwo L&L
Wydawnictwo Znak
Wydawnictwo Ha-Art

To, że nie zainteresowałem swoją twórczością najbardziej według mnie opiniotwórczych mediów w kraju, wcale nie oznacza, że recenzje moich książek w ogóle się nie pojawiły. Pierwszym recenzentom, którzy doszukali się w moich opowiadaniach głębi i uznali, że są na tyle wartościowe, by o nich napisać, poświęcę odrębny wpis. Dzięki nim jeszcze nie opuściło mnie codzienne małe marzenie, by w przyszłości nazywać siebie pisarzem bez powątpiewania w głosie.

PS

Jest to jeden z ostatnich wpisów z serii “nie wyszło”. Można się gnębić krytykiem, ale jak długo? Zapominam. Zapominam o stylu petenta, który sobie wypracowałem w głębokiej wierze, że jak coś jest dobre, to zostanie zauważone. Robię swoje i się nie przejmuję złą opinią lub jej brakiem. Tak będzie lepiej.

Related Posts with Thumbnails

Comments are closed.

blog comments powered by Disqus