Dlaczego kryzys sprzyja e-bookom?

mo-bookiOd momentu powstania tego bloga spora część wejść pochodzi z fraz wyszukiwarek “tytuł autor e-book”. Nie ma w tym nic dziwnego – jestem wielkim fanem e-booków, piszę o nich często i z dużym zaangażowaniem, by nie rzec: rozmiłowaniem. Ale od paru tygodni daje się zauważyć pewną tendencję – pojawiły się wejścia  z klucza “popularny autor + jego najnowszy bestseller + e-book + za darmo”.

Najczęściej pojawiało się zapytanie: “zafon gra anioła darmowy ebook”. Podejście cokolwiek irracjonalne, bo przecież żaden wydawca nie rzuci się na gaszenie sprzedaży wysokonakładowej książki wydaniami elektronicznymi, i to w dodatku darmowymi. Co więcej, książka Zafóna w ogóle nie jest dostępna w wersji elektronicznej.  Sprawdziłem to w największych e-księgarniach: Nexto.pl i Zixo.pl. Dosyć dobrze oddaje to  nastawienie polskich wydawców do e-książki. Jej czas jeszcze nie nadszedł. Przynajmniej w Polsce.

Ale kryzys może to zmienić. Poniżej 4 powody, dzięki którym tak może się stać:

Czytelnicy poszukują tańszych książek

Jeśli nie będzie nas stać na pięknie wydaną książkę w twardej oprawie, to zdecydujemy się na jej wydanie w oprawie miękkiej. Lub wydanie kieszonkowe. Lub poczekamy, aż książkę wyda w nowej serii “pod pretekstem” ogólnopolska gazeta lub miesięcznik kobiecy. Może jednak się okazać, że cena promocyjna 14,99 będzie dla nas dalej zbyt wygórowana. Nie ma jak związać końca z końcem, koniec miesiąca za dwadzieścia dziewięć dni, a ja będę wydawać ostatnie resztki pensji na taki luksus jak nowa książka mojego ulubionego autora? Pamiętajmy: książka jako symbol konsumpcji duchowej jako pierwsza pójdzie do odstrzału w ramach redukcji miesięcznych budżetów.

iPhoneI tu pojawia się w zasięgu wzroku nieszczęsny i znienawidzony przez bibliofilów e-book. Dla większości czytelników e-book jest synonimem darmowej książki, bo kto chciałby kupować coś, co nie pachnie papierem i nie da się tego czytać, bo jak tu czytać na ekranie komputera, który kojarzy się z pracą, lub co gorsza na ekranie smartfona, który kojarzy się z okulistą? Wielu jest ludzi, którzy nawet za darmo nie przyjmą na swój dysk żadnego e-booka, traktując go jako surogat książki. A skoro tak, to wśród gorących przeciwników e-booka panuje powszechne przekonanie, że wystarczy trochę poszperać w Internecie i znaleźć za darmo Grę anioła. Ważnym elementem w kształtowaniu takiej opinii ma oferta e-księgarń. W przeważającej większości można przejrzeć fragment za darmo i jest to fragment o wiele dłuższy niż to, co bylibyśmy w stanie wchłonąć na stojąco przy półce w księgarni na rogu. Dużo jest również promocji, w których e-książkę można otrzymać w prezencie, lub kupić z niewyobrażalną zniżką.

No właśnie. Zniżką. Czyli jednak prędzej czy później zetkniemy się z faktem, że podobnie jak w przypadku książek, e-booki również należy kupić. Łatwo się jednak zorientować, że cena e-książki to ułamek ceny wydania drukowanego, a im lektura jest mniej fachowa, tym ułamek ten jest mniejszy. Nic dziwnego,  rynek e-booków budowany jest głównie z literatury fachowej, a literatura piękna choć poczęta, to jeszcze na e-rynku nie urodzona.

Czytanie bez rzucania się w oczy

Pogląd, że w czasach kryzysu nie należy kłuć w oczy czysto pojętą rozrywką, może wydawać się szalony. Ale nie do końca.

Gdy firma boryka się z problemami, stoi na granicy bankructwa i kiedy szefowie oczekują zwiększonego zaangażowania w pracy, lepiej nie manifestować braku zajęć czytaniem gazety w firmowej kuchni. Dużo sensownej będzie zastąpić gazetę serwisem internetowym. Nie dość, że siedzimy przy swoim biurku, to jeszcze możemy udawać, że pracujemy. A jak już udajemy, i jeśli w firmie nic się nie dzieje, to na ekranie komputera można przeczytać od deski do deski e-book o radzeniu sobie w pracy w sytuacjach kryzysowych, lub drugi o tym, jak zaplanować sukces w czasach kryzysu, lub każdy inny – pod pretekstem, że czytamy raport z badań, które nie wyszły.

Może więc dojść do sytuacji, w której będziemy woleli, nie tylko w pracy, zdecydować się na bardziej kameralną formę manifestowania swojego wolnego czasu, niż wyciągnąć książkę, położyć się na hamaku i czytać przez całe popołudnie. Wolny czas nabiera w kryzysie nieciekawego koloru kojarzonego z wyrzutem sumienia, przecież czas ten można wykorzystać na podreperowanie domowego budżetu, poszukanie sobie pracy na drugi etat i samodzielne wykonanie wszystkich tych czynności, do których kiedyś wynajmowaliśmy fachowców.

Internet staje się głównym źródłem informacji

Jeśli zastanowić się, które z wygód będziemy usuwać z naszego życia zmuszeni oszczędnościami, to dostęp do Internetu wydaje się być ostanią, z której zrezygnujemy. Jeśli w ogóle. Można zrezygnować z codziennego kupowania gazet, bo przecież przeczytamy najświeższe informacje w internecie. Można zrezygnować z kupowania książek i płyt, chodzenia do kina. Zawsze znajdzie się w Internecie jakiś mniej lub bardziej sensowny dostęp do poszukiwanej przez nas treści. Internet, jako łącznik ze światem jest więc bardzo dobrym zamiennikiem kosztownych form rozrywki, a przy tym ma idealne rekomendacje oficjalne: “nie możemy zrezygnować z Internetu, jak ja wtedy znajdę pracę?”, “muszę mieć dostęp do skrzynki pocztowej”, itd.

Internet może stać się w naturalny sposób dominującym źródłem rozrywki i wiedzy. Monitor komputera, mimo że nie pachnie papierem EccoBook kremowy 70g, to jednak stanie się akceptowanym nośnikiem informacji. Będziemy na nim czytać coraz więcej i coraz częściej. Jeśli w którymś momencie pojawi się na ekranie e-book, łatwiej będzie zaakceptować jego formę. Łatwiej też będzie przyjąć wszystkie jego zalety: łatwość nawigacji, wyszukiwania, kopiowania treści.

Konsumenci są bardziej skłonni akceptować nowe rozwiązania

Kryzys to taki czas w życiu człowieka, w którym jesteśmy zmuszeni szybko dostosowywać się do nowych, często niesprzyjających okoliczności. Łatwiej się uczymy, szybciej nabywamy nowe umiejętności i to nie z czystej potrzeby samorozwoju, ale głownie z potrzeby chwili – jeśli tego nie zrobimy, możemy stracić. “Jeśli w czasach dobrobytu nie byłem skłonny nauczyć się języka html, to teraz zastanawiam się, czy nie warto, przecież to sposób na zarabianie pieniędzy bez wychodzenia z domu” – takich decyzji będą tysiące i co ważniejsze, podejmować je będą ludzie w każdym wieku. Ktoś zmuszony do zrezygnowania z jednej wartości, wygody, rzeczy będzie starał się zrekompensować jej brak inną. W wielu wypadkach będzie się to wiązało z poszukiwaniem nowych możliwości, nabywaniem nowych umiejętności oraz zmianą dotychczasowych opinii na różne tematy. W przypadku e-booków może okazać się, że jako surogat książki wypadają całkiem nieźle w zestawieniu z całkowitym jej brakiem i że przyjmiemy je do swojego świata szybciej, niż sobie to wyobrażamy.

Kryzys spowoduje zwiększenie piractwa, w tym piractwa e-booków

Czas kryzysu to czas, w którym jesteśmy bardziej skłonni łamać prawo. Nie chodzi tu od razu o kradzieże czy napady na banki. Chodzi o drobne przewinienia, które każdy z nas i tak ma na sumieniu. Skoro gdzieś kiedyś ściągnąłem z Internetu piracką płytę Madonny, to dlaczego nie miałbym zrobić tego teraz, gdy nie mam na nią pieniędzy? Piractwo będzie kwitło, bo będzie na nie zapotrzebowanie. Jeśli oczy czytelników zwrócą się na e-booki, a zaraz potem okaże się, że większość z e-książek trzeba kupić, rozwinie się rynek pirackich kopii, a gdy e-booki będą kradzione, będzie to znaczyło że warte są swojej ceny. Dojdzie do swoistej korelacji: piractwo e-booków będzie napędzało zainteresowanie, a zwiększone zainteresowanie będzie kumulowało się w poszukiwaniu darmowych (czyli pirackich) kopii. Posiadanie e-booka stanie się cenną wartością, a skoro tak, to w przyszłości nie będzie problemu za niego zapłacić.

Related Posts with Thumbnails

Comments are closed.

blog comments powered by Disqus