Nanopowieść “Jan i Anna”
No i napisałem pierwszą nanopowieść w Polsce, na lewo od studzienki kanalizacyjnej poległej na ul. Bażantarni w Szawarwawie. Od razu narzuciłem sobie niezwykle duże wymagania – postanowiłem zmieścić się w 140 znakach, żeby premiera odbyła się na Twitterze, a nie na blogu. W rzeczywistości powieść składa się ze 102 znaków, ponieważ chciałem umieścić w tekście również znak rozpoznawczy – #twitnovel, dzięki któremu łatwo będzie odszukać wszystkie wcześniejsze opublikowane nanopowieści. Wyzwanie jest olbrzymie, ale jako prenatalny naśladowca mikrofikcji literackiej nie mam innego wyjścia.
Ludzi parających się ekstremalnie krótką formą literacką jest na świecie coraz więcej. Prawdopodobnie pierwszym pisarzem, który użył sformułowania “nanofikcja” jest Adrian Graham, autor książki The Revelation: And a Hundred Other Stories. David Bale jest prekursorem opowiadań, które składają się z nie więcej niż 299 słów (dowiedziałem się o nim z Poczytalni). Można również sprawdzić na Twitterze, jak sobie radzi Mathew Ferguson, młody australijski pisarz, który tworzy i propaguje ideę two sentence stories.
Na Zachodzie tworzy się dosyć silny nurt krótkiej formy prozatorskiej, nazywanej flash fiction lub microfiction (µfiction), a jednym z jego czołowych przedstawicieli jest Etgar Keret. Wraz z jego książkami wydanymi przez W.A.B można więc mówić o pojawieniu się flash fiction w Polsce. Jest dla mnie o tyle dobroczynne, że uprawiam dokładnie ten sam rodzaj literatury czasów RSS-u, a nawet nieśmiało idę o krok dalej.
Po tym wstępie w duchu powieści klasycznej, czas na sedno: 102 znaki. Pierwsza nanopowieść może brzmieć dosyć banalnie, ale doszedłem do wniosku, że na starcie muszę odnieść się do postury powieści klasycznej – by wydobyć jeden ważny fakt, którego odzwierciedleniem jest między innymi fenomen Twittera: życie pędzi coraz szybciej, więc i wymiar czasowy ulega na naszych oczach dramatycznej zmianie. Symbolem takiego przewartościowania jest Twitter, czyli robiący zawrotną karierę serwis mikrobloggingowy. Jedn wpis (tweet) nie może mieć więcej niż 14o znaków…
Poniżej powieść po polsku, a potem po angielsku. W koncepcji nanopowieści oczywiście wcale nie chodzi mi o ekstremalne streszczenie, ale o wprowadzenie nowej treści – przez kontekst, jakim jest ograniczenie technologiczne i wymóg czytelnika – nie więcej niż n znaków).
W polskiej wersji jakoś nie pasował mi ten rozwód. Przyznaję się od razu – nie wiem dlaczego.
Zaparzamy kawę, wyciągamy ciasteczka i wysyłamy dzieci do kina, by w końcu mieć trochę czasu na książki…


Pingback: Jan i Anna [nanopowieść] | Password Incorrect