1,5 miliona darmowych książek na komórki

W książkach znajdują się ilustracje z oryginanych wydańTo bardzo dobra wiadomość dla miłośników e-booków mobilnych. Google Book Search jest teraz  dostępny w wersji dopasowanej do Androida i iPhone’a. W praktyce oznacza to tyle, że właściciel telefonu ma dostęp do półtora miliona darmowych książek z zasobów Google Book Search. Wystarczy w przeglądarce w telefonie wpisać adres:

http://books.google.com/m

Chodzi o książki dostępne w domenie publicznej, czyli klasykę. Jeśli ktoś ma ochotę na literaturę współczesną, nie ma co szukać w Book Search dla komórek. Co ważne – książki można przeczytać, ale nie ściągnąć. W przeciwieństwie bowiem do aplikacji Stanza (na iPhone’a), dzięki której ściągamy książkę i mamy do niej dostęp off-line, książki w Google BS można czytać jedynie w trybie on-line. Każda kolejna strona musi się załadować i najlepiej, by połączenie z Internetem odbywało się wtedy za pomocą wi-fi – inaczej ładowanie trwa wieki. Nie jest to więc e-book w znaczeniu tradycyjnym (cyfrowy plik ściągnięty na dysk komputera), choć jest to ewidentny e-book, czyli książka, której nośnikiem jest ekran urządzenia elektronicznego. Jeśli ktoś woli e-booki z własnej kolekcji, odsyłam do darmowych serwisów: Feedbooks i Project Gutenberg.

Teraz o zaletach. Pierwsza i najważniejsza z nich – wygląd tekstu na ekranie. Jeśli miałbym wymienić jedną jedyną cechę, która może przesądzić o popularności e-booków, to właśnie jest to wygląd książki, to jak wygląda strona na ekranie i można się w niej doszukać podobnej przyjemności, jak przy książce drukowanej. Pierwszą, niezapomnianą przyjemność z odkrycia, że cudowny wygląd książki da przełożyć na kilkucalowy ekran, miałem wtedy, gdy zacząłem czytać książki za pomocą Stanzy na swoim iPhonie. Teraz, po wejściu do biblioteki Google BS i wybraniu Oliwiera Twista – było podobnie.

Opracowana przez Google technologia Optical Character Recognition zamienia skan strony książki drukowanej na edytowalny tekst cyfrowy. Dzięki temu w wersji na komórki strona dopasowana jest to proporcji ekranu urządzenia. Ucieszyłem się, gdy zobaczyłem, że książka wyświetlana jest w Georgii. Georgia to moja ulubiona czcionka ekranowa, absolutna rewelacja, jeśli chodzi o wygląd i podobieństwo do klasycznego kroju szeryfowego z czasów druku. Inna zaletą jest możliwość podglądu tekstu w w wersji oryginalnie zeskanowanej. Wystarczy kliknąć dwa razy w wybrany paragraf, a zamieni się on w podgląd paragrafu z oryginalnego wydania książki. A skoro książki z Google są z pochodzenia skanem komputerowym, to nie może zabraknąć w nich również cudownych oryginalnych ilustracji. Razi mnie trochę nawigacja – trzeba przewijać stronę w pionie, a nie, jak zdążyłem się już przyzwyczaić w Stanzie, uderzyć w prawą stronę ekranu by przejść do następnej.

Tekst oryginalny

Chciałbym wyraźnie oddzielić dwie składowe wpływające na ocenę Google Book Search dla komórek. Pierwsza z nich to technologia w jakiej budowane są archiwa Google, czyli wspomniany wcześniej Optical Character Recognition. Pracę związaną ze zarchiwizowaniem półtora miliona książek uważam za olbrzymią i bezcenną, ale niestety jest jeszcze wiele do zrobienia – teksty po zdigitalizowaniu są pełne różnego rodzaju błędów. Duży minus, niestety.

Plusem jest technologia mobilna, czyli technologia, pozwalająca na korzystanie z serwisów Google z komórek. Tutaj, podobnie jak przy Google Reader czy Google Tasks, efekt jest imponujący – praca z Google z poziomu przeglądarki Safari przypomina pracę z dedykowaną aplikacją.

Google Books SearchMam nadzieję, że przejście Google Book Search do świata mobilnego spowoduje zwiększenie popularności serwisu w Polsce. Do tej pory mało kto w naszym kraju słyszał o tym przedsięwzięciu. Nie ma co się dziwić. Wydawcy nie są zainteresowani, liderzy opinii nie są zainteresowani, to skąd mają o tym wiedzieć czytelnicy. Gdy już rok temu wszystkie moje książki znalazły się w zasobach Google Books, mało kto kwapił się o tym napisać, a jeśli już to w tonie “ten pierwszy raz” (że niby ja i moje wydawnictwo tracimy dziewictwo). O tyle to dziwne, że do tej pory w Google BS nie ma zbyt wielu współczesnych polskich książek, więc raczej nie ma powodu do śmiechu. No chyba, że nasz rynek wydawniczy chce celowo rozwijać się wolniej niż reszta świata, to wtedy musiałbym stracić dziewictwo w wieku prenatalnym.

Na koniec uwaga. Jak pisałem wcześniej e-book komputerowy na dobre się jeszcze nie przyjął, a już ustępuje pola e-bookom dostępnym na urządzenia przenośne. A nowe dziecko Google tylko ten proces przyspieszy. I bardzo dobrze.

Materiał źródłowy: oficjalny blog Google Book Search »czytaj

Jeśli podobał ci się artykuł, prosiłbym o kliknięcie w przycisk "Lubię to". Zachęcam do subskrypcji wpisów na blogu oraz pobierania darmowej edycji Hasła niepoprawnego. Połączmy się również na Twitterze i Facebooku.

Related Posts with Thumbnails

Comments are closed.

blog comments powered by Disqus