Polska książka na iPhone’a – wyszło średnio
Czas już najwyższy opisać efekty inicjatywy wydawniczej, jaką była publikacja Hasła niepoprawnego, czyli pierwszej polskojęzycznej książki na iPhone’a. Mógłbym teraz napisać w stylu nagłówkowym, a każdy z nagłówków zgadzałby się z prawdą, a już na pewno się z nią nie mijał:
3000 tysięcy pobrań w jeden miesiąc!
Jeden z najgorętszych tematów polskiego Internetu!
Wśród najpopularniejszych książek Feedbooks.com!
Mógłbym, ale tego nie zrobię. Zrobię co innego, a mianowicie napiszę, jak to widzę obiektywnie i bez zaangażowania dopaminy, której i tak nie umiem produkować, tylko serotoniną się raczę. Pewnie wielu będzie się teraz pukać w różne co twardsze części ciała, że strzelam sobie samobója. Co więcej – przyjemności pozbawiam. Siebie, bo nie piszę, że jest pięknie, oraz czytelników, którzy po przeczytaniu, że jest pięknie, uznają z przyjemnym łaskotaniem pod obojczykiem, że jest fatalnie.
Ten wpis ma być pesymistycznie trafnym uzupełnieniem idei bloga, który pochodną jest książki: że nie wszystko piękne, co się lśni gadżetem.
Będę pisał z bezdusznością typową dla Excela, ale nie obiecuję, że się uda. Przecież chodzi o moją ciężką pracę.
Excel sheet nr. 142/xa
W połowie października, gdy książka znalazła się już w zasobach Feedbooks i dostępna była do ściągnięcia bezpośrednio na iPhone’a za pomocą Stanzy, moje jedyne wydawnictwo rozesłało do mediów informację prasową na ten temat. Pomysł na książkę był ze wszech miar ciekawy. IPhone w Polsce był gorącym tematem, dopiero co wprowadzony, więc wszystkie informacje na jego temat powinny były chwycić. Dla nas byłby to mocny sposób na zwrócenie uwagi opinii na małe wydawnictwo i nieznanego pisarza, które starają się promować literaturę czasów Internetu. Liczyliśmy najbardziej na to, że inicjatywą zainteresują się środowiska literackie i dostrzegą w książce próbę popularyzacji czytelnictwa w grupie ludzi, którzy książkę papierową traktują jako nieco przestarzały sposób spędzania wolnego czasu, lub inaczej – poszukują aktywnie nowych, bardziej nowoczesnych form przyswajania treści książkowej.
Takie było myślenie. Wyniki minęły się z życzeniami i to znacznie. Wprawdzie o książce pisała większość polskich portali internetowych (Gazeta.pl, WP.pl, Onet.pl) a nagłówek pojawił się nawet na 0,034 sekundy na pierwszej stronie Wirtualnej Polski, to trzeba przyznać bez przybicia, że informacje te były czystym skrótem z notatki prasowej. Mówiąc krótko – powstały przy minimalnym zaangażowaniu, czyli takie copy-paste, do którego mam jednoznaczny stosunek. Nieco więcej dał z siebie Newsweek.pl, który przynajmniej opatrzył artykuł ciekawym tytułem: Poczytaj mi, iPhonie (którego już zresztą nie ma na oficjalnej stronie internetowej tygodnika). Zainteresowanie czytelników nie było duże, lub inaczej, było żadne, bo komentarzy na ten temat nie uświadczysz w ogóle.
Dużo bardziej profesjonalne podejście mieli polscy blogerzy, którzy notatkę czytali, książkę ściągali i sprawdzali i na koniec opatrywali informację od wydawcy komentarzami i wnioskami, za co jestem im bardzo wdzięczny. Muszę jednak stwierdzić, że informacja o polskiej książce spotkała się w przeważającej części z zainteresowaniem blogerów zajmujących się technologią, gadżetami, komórkami. Tak więc mogę śmiało stwierdzić, że Hasło niepoprawne weszło w obieg bardziej jako gadżet na iPhone’a niż jako książka na iPhone’a. W efekcie większość pobrań z Feedbooks należy przypisać chęci posiadania wiedzy o Stanzie i polskiej na nią książce niż chęci przeczytania tej książki. Budujące to nie jest i raczej mija się z myśleniem życzeniowym.
Jedynym rzetelnym i rasowym dziennikarskim opisem takiego literacko-technologicznego przedsięwzięcia jest artykuł Mariusza Pisarskiego na łamach Techstów. Autor wziął się za temat jak należy. Wykazał, że nie można powiedzieć o Haśle niepoprawnym, że jest pierwszą polską książką na iPhone’a, a jedynie polską, lub co bliższe prawdzie, polskojęzyczną książką na urządzenia przenośne, dostępną z zasobów Feedbooks.com. Opisał opowiadania i sposób w jaki odbierane są przez niego w czasie czytania na iPhonie. Jako pierwszy odkrył moją inicjatywę, by polscy autorzy publikowali swoje własne książki w Feedbooks.com. Szkoda, że takiego podejścia nie mieli inni.
I tu wypada podać, jakie powodzenie miała książka w wersji angielskiej, czyli Password Incorrect. Postanowiliśmy przetłumaczyć te same opowiadania na angielski i sprawdzić, jak ma się nasz absurd w większej skali, skoro w Polsce się nie może odnaleźć. Oczywiście książka nie mogła mieć takiego przebicia jak wersja polska, więc o aktywnej promocji nie było mowy. Stało się jednak coś innego. Książką zainteresowali się twórcy Feedbooks.com i poświęcili jej trochę czasu na swoim blogu (z drugiej strony nie ma co się dziwić, ktoś z Polski napisał maila, że jest zachwycony serwisem i chce umieścić swoją książkę, więc czujność i chęć zrewanżowania się wzrastają, nieprawdaż). Również Adrian Graham zainteresował się książką na tyle, że w efekcie powstał wywiad. Wysłaliśmy informację do kilku blogerów – połowa z nich uznała wiadomość za wartą wzmianki.
Jeśli mierzyć skuteczność działania liczbą pobrań z Feedbooks, to stan na dziś jasno wskazuje, że wersja polska się nie przyjęła:
Hasło niepoprawne – 1428
Password Incorrect – 1701
Jeśli zestawi się to z liczbą użytkowników iPhone’ów/iPodów w Polsce (wszyscy wiedzą, zamówienia na iPhony jeszcze przed oficjalną premierą złożyło ponad 40 tysięcy osób), to wynik jest bardziej niż mierny. Źle to świadczy o samej książce, ale nie tylko. Myślę, że poziom zainteresowania e-bookami, a zwłaszcza e-bookami na urządzenia mobilne jest w Polsce na zatrważająco niskim poziomie, a książka na pewno tego nie zmieniła. Przyjdzie ktoś nowy i zrobi, co trzeba.
Dla przyzwoitości dodam jeszcze, że łączna liczba pobrań książki, zarówno z Feedbooks, jak i ze strony Indigo to ponad pięć i pół tysiąca. I na tym skończę wałkowanie tematu pierwszej polskojęzycznej książki i tak dalej.
Czas teraz na ostatnią komórkę w Excelu, czyli “suma”: nie książka, a ledwie błyskotka.
Zachowaj dokument. Zamknij aplikację. “Czy na pewno chcesz wyjść z Excela?” Tak.