Zachęcam do publikowania własnych książek

W wykrzykniku z nagłówka kryje się pewna doza desperacji. Nawiązuję bowiem do mojej inicjatywy, mającej zachęcić autorów, pisarzy i ludzi piszących, by skwapliwie korzystali z możliwości, jakie daje Feedbooks.com i publikowali swoje własne książki – za darmo. O korzyściach za chwilę, bo teraz powinienem wyjaśnić, o co chodzi z tą desperacją.

Wydawało mi się, że ludzi piszących, i to piszących bardzo dobrze, jest dużo. Podobnie jak ja, szukają różnych możliwości opublikowania swoich utworów – ze zmiennym szczęściem. Mi się udało o tyle, że wydałem cztery książki, a nie udało o tyle, że nikt ich nie kupuje. Pokaźny ładunek doświadczeń z tym związanych skierował mnie na myślenie o wydawniczych alternatywach.

Sądząc po liczbie ludzi piszących na portalach literackich, na swoich autorskich blogach (zobacz liczbę zgłoszeń do konkursu Blog Roku 2008), czy chociażby po liczbie zgłoszeń do konkursu “Ad Absurdum” (który nie jest nagłośniony i nie można wygrać żadnej nagrody pieniężnej) – można było się spodziewać większego odzewu. I wcale nie mam tu na myśli liczby odsłon wpisu na ten temat, ani liczby ściągnięć książki, będącej żywym przykładem, jak z wpisu łatwo zrobić książkę właśnie. Chodzi mi o liczbę nowych pozycji polskojęzycznych dostępnych na Feedbooks. Liczba ta do dzisiaj wynosi: zero. Została wprawdzie wprowadzona jedna książka po polsku, Wysadzić Rosję, ale jest niedostępna. Moderatorzy, mimo, że nie rozumieją polskiego, to orientują się bardziej niż można by się spodziewać i nie dziwię się, że jej nie dopuścili, skoro naruszałaby prawa autorów.

Jakie są powody tak niewielkiego zainteresowania, skoro na tysiącach dysków komputerowych w całej Polsce cicho zimują wspaniałe wiersze, opowiadania, felietony i powieści? Wydaje mi się, że potencjalnie zainteresowani odpuszczają sobie, bo nie widzą w tym żadnej korzyści (postaram się to zmienić za chwilę). Nie widzą na końcu tunelu książki, a jedynie e-book, którego jak książki nie traktują. Widzą w tym wysiłek bez żadnego realnego efektu. Nie mają wystarczająco dużo samozaparcia.

Ten ostatni wniosek, możliwe, że bardzo krzywdzący, przyszło mi sformułować dosyć łatwo. W moim przypadku samozaparcia mam aż zanadto i właśnie próbuję nim się podzielić z innymi, mimo, że moja literacka droga jest drogą boczną, szutrową i hen za lasem, którego już dawno nie ma.

Dlaczego tak mi zależy?

To pytanie zadaję sobie od bardzo dawna, czyli od czasów, gdy zacząłem rysować satyrycznie i to pytanie, nacechowane podejrzliwością, zadają sobie czytający ten wpis. Odpowiadam szczerze. Moich niepoważnych opowiadań nie chciało wydać żadne poważne wydawnictwo. Jak już wydałem w Indigo, to nie chcą ich żadne poważne hurtownie. Nie chcą ich czytać żadni profesjonalni krytycy. Absurd to diabelna nisza, z której zalatuje niesmacznym połączeniem literatury sedesowej i próbami klonowania kabaretu Mumio. Nie podobają mi się okładki książek. Sam te okładki projektowałem. Jestem uzależniony od gadżetów. Wierzę w e-booki i czytam je do poduszki na iPhonie. Zasypiam z iPhonem na skroni, na szczęście jeszcze nie spadł. W Twitterze śledzę sobie życie pisarzy, którzy mi imponują: Cory Doctorowa i Adriana Grahama. Oni publikują za darmo książki w Feedbooks.com. Oni wiedzą lepiej ode mnie, jak być pisarzem ery cyfrowej. Ja też chcę być pisarzem ery cyfrowej. Digipisarzem. Wymyśliłem słowo “digipisarz”. Rosjanie publikują na Feedbooks, Słoweńcy publikują, a Polacy jeszcze nie. Nie, nie mam z Feedbooks.com żadnej gratyfikacji za ściąganie do nich ludzi. Po prostu myślę, że pierwsi będą najlepszymi.

Korzyści z publikowania książek na Feedbooks.com

Tak, byłbym pierwszym wśród pierwszych pisarzy, którzy dostrzegają nowe trendy, co mi imponuje i może przy dużym szczęściu znaleźć przełożenie na przykład w tym, że za dwa miesiące nie zadzwonią z hurtowni z żądaniem odebrania zwrotów. To już coś. Tak, podejście jest cyniczne i interesowne, ale nie mogę patrzeć na Rosół a priori w mojej szafie, a poza tym zapach farby drukarskiej kojarzy mi się z katastrofą.

A teraz rzeczowo:

• Autor po opublikowaniu książki może ją ściągnąć w formie pdf i wykorzystać jako materiał promocyjny: umieścić na blogu, wysłać do paru ludzi, recenzentów, wydawnictw – czyli promować się w sposób tradycyjny. Z tą jedną różnicą, że nie pokazuje demo, czyli dokumentu w Wordzie albo pliku tekstowego, ale gotową książkę, sensownie złożoną i opatrzoną intrygującym, zagranicznym logotypem. Nie zakładam, by wydawcy znali Feedbooks, a jeśli już, to traktują to jako pieśń przyszłości, co na Zachodzie byłoby przyjęte z uśmiechem zażenowania.

• Autor ma możliwość zorientowania się na podstawie liczby ściągnięć, jak radzi sobie książka, co jest ważnym doświadczeniem i może pomóc w korygowaniu sposobu, w jaki chce się o swojej książce mówić. Chodzi o opis, kategorie, tagi, notkę autorską. Bardzo cenne doświadczenie, które może się przydać w czasie, gdy zainteresuje się autorem Pan z Wydawnictwa.

• Darmowe fragmenty książek, czy też darmowe książki to przyszłość promocji wydawniczej – podobnie jest już teraz z muzyką. Najpierw słucham, potem kupuję. Najpierw czytam, potem kupuję. Ci, którzy uważają inaczej pewnie już od paru dobrych minut czytają co innego i na pewno nie a tym blogu. A szkoda, bo teraz przykład: Paulo Coelho sprzedawał 1000 egzemplarzy swoich książek w Rosji. Gdy założył nieformalny blog, na którym umieszczał darmowe fragmenty, liczba sprzedanych książek wzrosła do 1 miliona.

• E-booki to przyszłość książki. Wierzę w to nie tylko dlatego, że moje papierusy się nie sprzedają, ale w to, że tematyka którą poruszam ostatnio bardziej nadaje się dla ludzi, którzy uważają książkę drukowaną za przestarzały rodzaj spędzania czasu.

• W czasach kryzysu rola takich serwisów jak Feedbooks czy Project Gutenberg znacznie wzrośnie. Ludzi nie będzie stać na kupowanie pięknych książek w twardej oprawie, żeby postawić na półce i czekać na zachwyt ze strony zaproszonych przyjaciół. Każde źródło darmowych publikacji będzie na wagę złota. A ile jest polskich książek łącznie na Feedbooks i Gutenbergu? Mniej niż dwadzieścia. Prędzej czy później o tych serwisach będzie jednak w Polsce głośno, a wtedy każda polskojęzyczna publikacja stanie się bardzo cenna.

 

Jako przykład podam teraz książkę, którą czytam wieczorami. Przykład nowatorskiego podejścia do swojego dzieła. Ściągnięta z Feedbooks.com. Za darmo. Steve Weber – Podłącz swoją książkę! Wykrzyknik na końcu bez desperacji. Publikacja rekomendowana przez Feedbooks – na stronie głównej i na blogu. Poradnik dla pisarzy, którzy chcą promować się sami. I mają do tego bardzo ważnego sprzymierzeńca. Internet. Ciekawe jest to, że część z porad w sposób zupełnie intuicyjny do tej pory wykorzystywałem.

Postaram się w niedługim czasie, jak minie mi niechęć do inicjatyw, które nie spotykają się z żadną reakcją, opisać główne tezy książki – w formie skróconego poradnika, żeby ten absurdalny w swym zamyśle blog był chociaż w śladowych ilościach do czegoś przydatny.

      Ads
Tags: , , , , , ,
  • Monia

    tak się pan rzuca na lewo i prawo z tymi “pomysłami”. może jest pan po porstu słabym pisarzem???

  • podpis

    Nie jest to przełomowe odkrycie. Cały blog jest o tym.

  • http://mierzyczas.blog.onet.pl Aurelia

    Jestem pod wrażeniem. Nie mam na razie czasu, żeby dokładnie przeanalizować tekst, ale zrobię to na pewno niedługo. Nawet zarys jest bardzo ciekawy. Dziękuję za wskazanie nowych sposobów dotarcia do czytelników. Pozdrawiam. Dialogi z sieczkarni bardzo fajne.

  • http://nizejpodpisany.wordpress.com podpisany

    Aurelio, to nie mi dziękować, tylko takim jak Cory Doctorow. Ja tylko wczesny naśladowca jestem:)

  • KS

    dziwka jesteś nie pisarz

  • Dariusz

    Witam,
    Pobrałęm właśnie Pańskie książki ze Stanzy na iPhonie. Niestety jest problem z polskimi czcionkami. We wstępie “About Podpisany” wszystko jest w porządku, ale już podczas wyświetlania opowiadań polskich czcionek brakuje – czy można coś na to poradzić?

    Pozdrawiam i popieram Pana inicjatywę oraz przede wszystkim otwartość na nowe media.

    • podpisany

      Masz iPhone’a 2G czy 3G?

  • Dariusz

    iPhone 3G
    System: 2.2.1

  • podpisany

    Przed chwilą ściągnąłem książkę i jest wszystko OK. A ściągasz bezpośrednio ze Stanzy na iPhonie czy przez Stanzę Desktop?

  • Dariusz

    Zrobiłem najpierw za pomocą Stanza Desktop – i tu właśnie zauważyłem, brak polskich czcionek. Później spróbowałem na iPhonie z katalogu on-line – to samo. Zamiast polskich czcionek mam pytajniki.

    Chciałem sprawdzić teraz “hasło niepoprawne” które pobrałem jakieś dwa miesiące temu i w którym było wszystko ok (nawiasem mówiąc uśmiałem się po pachy :)))) – teraz w ogóle nie chce się uruchomić. Wygląda na to, że najnowsza wersja Stanzy na iPhone’a ma jakieś bugi?!

    Ma Pan zaktualizowaną Stanze w iTunes?

  • podpisany

    Dzisiaj zaktualizowałem Stanzę do 1.8.1. Więc nie wiem, jak jest z 1.8. Może dobrze najpierw zaktualizować Stanzę i jeszcze raz spróbować.
    I jeszcze dobrze sprawdzić Ustawienia/Ogólne/Narodowe Ja mam wybrany j. polski. Może to ma jakiś związek z czytaniem polskich znaków.
    Czekam na info, jak poszło, a jak dalej źle, to będę się zastanawiał:)

  • Dariusz

    Zaktualizowałem. Sprawdziłem ustawienia “Narodowe” – przez chwilę szukając ich w Settings’ach Stanzy :)

    Niestety nic nie pomogło – już zaczynam wierzyć, że jest coś nie tak z moim telefonem/komputerem… Jeszcze raz ściągnąłem z feedbooks na komputer “Pijany zagajnik”. To samo. Sprawdziłem również format pdf. To samo:
    “About Podpisany:
    Pojemność pamięci” – ok.

    “Para w jarze
    – No i co teraz? Boj? si?” – nie ok :(

    To jest dla mnie najdziwniejsze, że część jest dobrze, a część nie.

    Może później spróbuję jeszcze na innym sprzęcie…

    Po zaktualizowaniu Stanzy dalej nie mogłem otworzyć “Hasła niepoprawnego”. Pobrałem książkę ponownie – tym razem jest już okładka :) – tutaj cała książka jest ok.

    Sprawdziłem jeszcze xml’e w epubie zagajnika – about jest ok, main’y mają pytajniki – chyba tu jest pies pogrzebany…

    • podpisany

      Ściągnąłem pdf-a na komputer i wszystko jest w porządku. Podejrzewam, że chodzi o UTF-8. Jeśli nie otwierasz w tym systemie kodowania, to wychodzą właśnie znaki zapytania w rombie. Przynajmniej tak jest u mnie.
      Ale jak ściągnąłeś jeszcze raz to już jest w porządku? Dobrze zrozumiałem?

  • Dariusz

    Dobrze w całości jest tylko “Hasło niepoprawne”. W pozostałych książkach dobrze mam tylko i wyłącznie wstęp. Nawet w zakładkach mam pytajniki. Pdf’a czytam za pomocą Foxit Reader’a – i tutaj mam tak samo – wstęp dobrze, reszta źle. Pliki xml’a podglądam w TotalCommanderze – w załączonym do niego notatniku 2.0 mam podpisane, że xml jest w UTFie ale w main’ach mam pytajniki.

    Skoro u Pana wszystko jest ok, to muszę sprawdzić na innym komputerze – wiem, że trudno jest rozwiązać czyjś problem jeśli samemu się go nie widzi. Jako programista i webmaster wiele razy miałem sytuacje – “u mnie przecież działa”.

    Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za chęci pomocy… czy mogę ewentualnie prosić o wysłanie Pańskich epub’ów na maila? Może feedbook coś po prostu źle wysyła?

    • podpisany

      Muszę sprawdzić w pececie, bo na maku wszystko jest w porządku.
      Jedną rzecz odkryłem – Stanza źle wczytuje załadowane książki. Wychodzi np. że Człowiek zwany Biurkiem ma jedną stronę – i to tę ostatnią. Tak jakby Stanza gubiła strony/rozdziały. Ale poradziłem sobie w ten sposób, że wszedłem do spisu treści – i wszystko jest, a kliknie w którykolwiek rozdział, to zgubione strony się odnajdują. Nie wiem, czy ma to jakiś związek ze złym wyświetlaniem czcionek, czy nie, ale utwierdzam się w przekonaniu, że Stanza 1.8 jest przeładowana niepotrzebnymi bajerami, a podstawowe funkcje się sypią. Bo chyba problem jest po stronie Stanzy a nie Feedbooks.
      Wyślę pliki na adres mailowy, ale nie mam Stanzy Desktop (płatna), więc nie będę mógł sprawdzić, czy są pytajniki czy nie.
      Pozdrowienia,
      np

  • Dariusz

    Tak tu jest racja dodali sporo rzeczy. Zmiana jasności strony, czy odwrócenie kolorów, się przydaję, ale CoverFlow lub dodatkowy motyw odwracanej kartki koniecznymi już nie są.

    Stanza Desktop płatna!? Przecież to jest Beta:
    - Mac http://www.lexcycle.com/download-macintosh
    - PC http://www.lexcycle.com/download-windows

    Przynajmniej na PC pobrałem, zainstalowałem, nic nie płaciłem.

    Proszę sprawdzić na PC i dać znać.
    Pozdrawiam
    DG

    • podpisany

      Sprawdzam w takim razie. Miała być płatna od listopada i od tego czasu nie zaglądałem na ich stronę.

  • bazyrek

    Chyba znowu otworzę moje bazyrkowe blogi.
    Strona Pana Niżej Podpisanego jest bardzo ciekawa.

    • podpisany

      Bazyrek, staram się, ale coraz więcej jest do zrobienia, biorąc pod uwagę, że świat ucieka szybciej niż go gonię;-)

  • Nadhala

    No tak, wszystko pieknie i ladnie z tym ” docieraniem do czytelnika” tylko jak tu jeszcze wyzyc z samej bazgraniny?! ( wykrzyknik z doza desperacji)

    Pozdrawiam,
    N.

    • podpisany

      Nadhala, żeby wyżyć z “bazgraniny”, trzeba najpierw ją mieć. Męczy mnie już podejście, w którym najpierw pojawia się pytanie ile można zarobić na książce, a dopiero potem pytanie o czym ma być ta książka. Mam nadzieję, że nie reprezentujesz takiej postawy.

  • http://panekjoanna.wordpress.com/ Aś.

    Cieszę się, że trafiłam na tę stronkę :)
    Myślę nad poruszonym problemem dogłębnie i zaraz z ciekawości poszukam jak próbuje się promować Feedbooks oraz choćby właśnie Project Gutenberg. Sądzę też, że właśnie dużo zależy od nas, od czytelników i twórców blogów – czytamy o tym projekcie i piszemy i przekazujemy dalej, tak trochę reklamowo-wirusowo. I niech tak zostanie i niech szerzy się bardziej.
    Pozdrawiam!

    • podpisany

      > Aś.
      Bardzo się cieszę:) Takich stron jak Feedbooks jest coraz więcej i szkoda, że w tym wielkim wysypie darmowych publikacji tak mało książek po polsku. Ale już widać, że to się zmienia, jeszcze trzy tygodnie temu było kilka polskich publikacji, teraz jest już ponad trzydzieści. Jak się blogerzy wezmą razem, to Polacy będą mieli szansę dowiedzieć się o czymś, co na świecie nieźle już hula.

      • http://panekjoanna.wordpress.com/ Joanna

        No właśnie. Pamiętam swoje mailowe rozmowy z opiekunem magisterki i gdy dostawałam propozycje bibliograficzne, to od razu z z zagranicznym linkiem oraz udostępnionymi fragmentami danej pozycji – co jest świetną sprawą. Zatem darmowe większe fragmenty, lub całe książki – biorę :)
        Tak jak pisałam poprzednio, nie znalazłam nic z promocji Feedbooks prócz korzystania z facebooka, youtube, i z przeróżnych blogów. Nie znalazłam żadnej ciekawej kampanii, która by bombardowała sieć i w związku z tym czytelnictwo.
        Czekam na kolejny Pana artykuł!