Twitteryki a Twitter – jest pewna różnica
Twitterem jestem zafascynowany już od jakiegoś czasu, co przerodziło się w dwa pomysły literackie, które na blogu prowadzę jednocześnie, więc jest duże prawdopodobieństwo, że są mylone.
twitteryki
Pierwszy z nich to twitteryki. Są to wpisy na bloga, które urządzam sobie z WordPressa w iPhonie, pozowane na mikroblogging w stylu Twittera i mające formę limeryków bezrymowych. Na każdy taki twitteryk składają się: bezbożnie niezrozumiały tekst oraz pomoc w jego odszyfrowaniu – w postaci zdjęcia robionego iPhonowym aparatem o legendarnej przedpotopowej rozdzielczości.
Takim twitterykiem jest np. wpis o biegaczach naleśnikowych. Wpisałem go wczoraj, w niedzielę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, w barze “Krokiecik” w Warszawie.
twitter updates
Drugi projekt to autentyczne wpisy w Twitterze z konta twitter.com/nizejpodpisany. Można go śmiało nazwać “prawdopodobnie pierwszym projektem literackim na Twitterze w Polsce, jeśli nie na świecie”. Jest on inspirowany Pamiętnikiem starego pierdoły Rolanda Topora, a więcej informacji znajdziecie tutaj.
Wpisuję nowe tweety albo ze strony internetowej albo z aplikacji Tweetie na iPhonie. Kanał RSS jest w pasku bocznym bloga. Dla porównania z biegaczami naleśnikowymi poniżej podaję brzmienie wpisu na Twittera, który uczyniłem w tym samym czasie:
Jem krokieta. Przychodzi naleśnik i plast we mnie serem. Zazdrosny czy co. styczeń 11, 2009