Jak zepsułem sobie święta przez Fabrica Librorum
Wielcy ludzie nie przejmują się błahostkami, a niewielcy na odwrót. I taka właśnie błahostka skutecznie zepsuła mi święta. Błahostka pochodzi z portalu literackiego Fabrica Librorum i związana jest z wprowadzeniem nowego zdjęcia na profilu. Wygląda to tak:

Obrazek ten towarzyszył mi w czasie podróży do rodziny, w czasie wigilijnego barszczu, grzybowej, ryb pięciu, i w czasie rozpakowywania prezentów. W czasie kościelnym i w czasie odpoczynkowym, w czasie telewizyjnym oraz w czasie komputerowym, którego w te święta wygospodarowałem sobie bardzo, bardzo dużo na rozwiązanie zagadki technologicznej, a mianowicie braku możliwości załadowania nowego zdjęcia do profilu. Admin portalu dał ciała i funkcja nie chodzi, zdjęcie się nie ładuje, jedynie wyskakuje irytująca wiadomość: “No file specified or file outside guidelines. Return to the form”.
Taki już jestem, że musi wszystko grać. Jak mam nową ikonę avatarową, gravatarową, czy też blavatarową, to chcę ją mieć wszędzie, tym bardziej że dotychczasowe zdjęcie na Fabrica Librorum jest tylko w 20 do 25% prawdziwe i pozostałe 75 do 80% mojego “ja” burzy się w sposób widoczny gołym okiem i też psuje mi święta. Tak więc spędziłem całe święta na próbach załadowania zdjęcia, zmianie parametrów obrazka, otwieraniu strony FL z różnych przeglądarek, byleby tylko to cholerne okno wydało z siebie upragnioną wiadomość, że zdjęcie jest załadowane. Oczywiście wysłałem maila do admina i to najpierw takiego, że chcę zlikwidować profil. Doszedłem do wniosku, że jak ktoś nie daje sobie rady z administracją portalu, to nie ma powodu, żebym miał z tym cokolwiek wspólnego, tym bardziej, że FL ma się tak do WordPress, jak furmanka do terenówki. Admin odpowiedział szybko, że nie ma możliwości zlikwidowania konta, co było podobno w regulaminie w czasie tworzenia konta. Może i było, ale kto czyta regulaminy. W społecznościach internetowych profil z reguły można zlikwidować, więc odpowiedź admina wytemperowała moją złośliwość na tyle, że wymagania wobec FL wzrosły o jakieś 592% i to wystarczyło, żebym wysłał dosyć złośliwego maila do admina, by udzielił mi porady, jak mogę zmienić zdjęcie. Skoro ktoś ma mieć nade mną władzę typu “nie zlikwiduję twojego profilu”, to ja chcę mieć władzę nad swoim nieszczęsnym zdjęciem. Owego złośliwego maila, zaczynającego się od słów “Szanowny Aminie” wysłałem na dwa dni przed wigilią i oczywiście nie dostałem odpowiedzi, co skutecznie pchnęło mnie w stronę nonsensu technologicznego związanego z próbą ominięcia adminowego niedbalstwa. Nie zdało się to na nic, święta upłynęły pod znakiem okna dialogowego z napisem “Members photo upload”, a tego czasu nikt mi nie zwróci i też nikt nie musi mi mówić, że czas to stracony.
I teraz konkluzja, czyli odpowiedź na pytanie: po co w ogóle to piszę? Po to, że zauważam duży związek między tą błahostką a przewodnim tematem swojej twórczości – ludzi spalają rzeczy małe, błahe i nieistotne, podobnie, jak niezaładowywalne zdjęcie na profilu, źle ułożona na ziemniakach natka pietruszki, prążki na krawacie nie pod tym kątem, stukająca pokrywa bagażnika w samochodzie, zbyt lekko pracujący klawisz myszki lub zbyt ciężko pracujący sąsiedni klawisz myszki. I można się z tych problemów wyzwolić po prostu o tym pisząc. Co właśnie zrobiłem.