Pomysł na opowiadanie
Od czasu Nosa nr 32 odczuwam cykliczną potrzebę napisania opowiadania na podobny temat, czyli o poprawianiu siebie. Parę dni temu wpadłem na spontaniczne zakończenie. Już wtedy rzuciłbym się do pisania, ale wyleciało mi to zakończenie z głowy. Może i dobrze, bo nie wpadłbym przed pięcioma minutami na rzecz dla mnie (teraz) oczywistą – żeby nie pisać o kobiecie, co jest już przeżytkiem, ale o facecie.
Jerzy Bozdyra (dawniej Ciapcio) po zmianie nazwiska na szlacheckie, postanowił popracować nad swoim PR. W tym celu dokonał siedmiu zabiegów odsysania tłuszczu z brzucha piwnego; kazał sobie wstawić silikonowe mięśnie tu i tam; dokonał zabiegu profilowania pośladków; skorygował linię łuków brwiowych (na tę z obrazu swego nowego praprapradziadka); kazał sobie wykonać zabieg odbudowy cebulek włosowych na czole, klatce piersiowej i w paru innych miejscach uznanych przez prestiżowy miesięcznik dla panów za “oazę męskości”; kazał usunąć dożywotnio włosy spod pach; kazał sobie wyprofilować nozdrza i skorygować drogi oddechowe, by mieć bardziej męskie brzmienie głosu. Potem zorganizował przyjęcie dla 3267 osób, by pochwalić się nowym wyglądem. I właśnie wtedy, gdy wznosił toast za swoje nowe arystokratyczne “ja”, jakoś tak mu się odbiło.