Pomysł na opowiadanie
Tym razem spodobała mi się wizja sedesu na brzozie z krótkiej wiadomości blogowej. Malarska, działająca na wyobraźnię i w stylu, który lubię, bo ciągnie przenośnią na odległość. Dawno nie miałem takiego pomysłu, a już na pewno od czasu, gdy zacząłem prowadzić ten blog/tego bloga/to blożę. W blogu staram się racjonalizować myślenie, to znaczy szukać pomysłów w ewidentnym odniesieniu do rzeczywistości i aktualnych wydarzeń. Trochę to wyjaławia wyobraźnię, ale sedes się nawinął i się cieszę.
Wielki płaskowyż z pięknymi, okazałymi drzewami. W koronie każdego z nich siedzi mędrzec i przemawia. Nie wiadomo do kogo, bo drzewa są dosyć daleko od siebie i nawet, gdy się głośno mówi, to sąsiad nie słyszy. Zresztą który mędrzec chciałby słuchać drugiego. Na płaskowyż wjeżdżają buldożery, a ekipy budowlane zaczynają wyrąbywać drzewo do drzewie. Najbardziej zagrożeni mędrcy zaczynają wzywać na pomoc sąsiadów. Nie jest to łatwe, bo trzeba głośno krzyczeć. Krzyczeć w sposób, który z mędrca robi głupca, co niejednemu bardzo się nie podoba. Poza tym, każdy następny w kazaniu do otaczających go liści tłumaczy sobie, że wycinka drzew jego nie będzie dotyczyć. Żyją w swoich światach, oddzielnie, nie potrafią się porozumieć i muszą zginąć.
Od razu muszę wyjaśnić, że wcale nie chcę, by opowiadanie było nostalgiczne, smutne, poważne lub dołujące. Wyobrażam je sobie jak każde swoje inne opowiadanie: mówić lekko o sprawach, które wcale lekkie nie są.



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at

