Absurdy są: tym razem moje własne

Gdy stawiałem Mrożka w Bibliotece Absurdu, to się właśnie pojawiły wykwity autoabsurdalne. Właściwie to dobrze, bo jestem lub staram się być rasowym twórcą absurdu – nie dość że ćwiczę literacki na lewo i bardziej lewo, to jeszcze aplikuję w życiu popołudniowym. Ten ostatni naznaczony jest syndromem księgowego – i tu wracam do Biblioteki Absurdu i do Mrożka. Mianowicie wprowadzając kolejne tytuły, a robię to posiłkując się serwisem książkowym Wirtualnej Polski, doszedłem do wniosku, że nie mogę wprowadzić wszystkich tytułów. Po pierwsze dlatego, że w WP wszystkich książek Mrożka nie ma, a mi się nie chce szukać gdzie indziej. Po drugie, wybierałem tylko książki z okładkami, gdyż bardzo mi zależy, żeby były okładki – czyli żeby ładnie wyglądało w ramce. Najbardziej lubię białą serię Oficyny Noir sur Blanc, więc nie wprowadzałem pozostałych książek, gdyż zaburzyłoby mi to prawo serii i harmonię na stronie. Mrożek ucierpiał przez mojego księgowego i przyznaję się do tego bez podpisywania papierów w IPN.

Jeżeli chodzi o serwis książkowy WP, to tak, można pisać komentarze, że ich promuję, a w zamian byli łaskawi umieścić moje książki w bazie, bo przecież inaczej by się nie dało.

      Ads
Tags: