Orgazm w Teatrze Polonia

Po raz pierwszy od 1934 roku byłem w teatrze. Żona wyciągnęła mnie jedynie dlatego, że sztukę napisał Woody Allen, a jest to Bóg – urocza, nieprawdopodobnie zabawna komedia o tym, że każdy chce się bzykać z każdym przy okazji poszukiwania pomysłu na zakończenie sztuki. Stuprocentowa rozrywka, kpiąca z poszukiwania przez twórców przesłania swoich dzieł – i to było przesłanie: bawcie się.

Dzisiaj przeczytałem parę recenzji na temat Boga. I tu zabawy ciąg dalszy, napędzanej poważnymi recenzjami:

Rozbawionej publiczności trudno skupić uwagę na finałowej rozmowie aktora i pisarza, która najmocniej podkreśla typowo allenowską kpiąco-gorzką diagnozę współczesności: “Bóg umarł. Stop. Jesteście skazani na samych siebie. Stop”. [całość]

Jedyną postacią, która ratuje tę opowieść jest Kretynik, Autor O Nieustalonej Płci. Maria Seweryn wyposażyła tego bohatera w młodzieńczą bezczelność, dużą porcję humoru i tak charakterystyczne dla Allena zagubienie. [całość]

A przecież z Allena można wyciągnąć o wiele więcej, oddać wpisane w utwór wyrafinowanie. [całość]

Jedna myśl garnie się do przodomózgowia: dlaczego musimy być tacy zawsze na siłę poważni i doszukiwać się wszędzie misji, przesłania i wymowy. Sztuka była o tym, że takie forsowne poszukiwania są czasem zupełnie niepotrzebne i że nie zawsze w sztuce o to chodzi. Wydaje mi się, że Janda idealnie się z zadania wywiązała, czego nie można powiedzieć o krytykach. Będąc jednym z nich, mógłbym napisać: ten powracający niczym mityczny bumerang motyw arystotelesowskiego orgazmu każe nam myśleć o życiu w inny sposób, każe obrócić wzrok ku górze, każe… czekać!

Tak, w sztuce dużo było o orgaźmie i o relacjach męsko-damskich, czyli typowa dla Allena błahostka, przez krytyków najczęściej pomijana milczeniem. Ja też napisałem opowiadanie o orgaźmie (Orgazm karalny) i ktoś powiedział, że jest to błahostka. Cóż, nie zasłużyłem sobie na milczeniem pominięcie.

      Ads
Tags:
  • Pingback: Wejście na bańki | Password Incorrect