Pomysł na opowiadanie

Od czasu bohaterskiego wyczynu prezydenta brata Kaczyńskiego w Gruzji wraca do mnie upierdliwe pytanie: chodziło o gruzińskich obywateli czy polskie słupki? To i taki pomysł wpadł.

W czasie kampanii wyborczej Bardzo Poważny Kandydat ma obsesję na punkcie sondaży i słupków. A im bardziej spada dla niego poparcie, w tym większej liczbie osób widzi słupki. Na spotkaniach wyborczych las słupków, w czasie przejazdu po mieście las słupków. Gdy Bardzo Poważny Kandydat zaczyna podejrzewać o sprzyjanie wrogom politycznym ludzi ze swojego najbliższego otoczenia, coraz więcej słupków mu się widzi wszędzie tu i tam.

Ale słupy nie ludzie i zaczyna się to obracać przeciw niemu. W czasie jednej z rzadkich wizyt wśród wyborców, dało się usłyszeć wybuch bomby, ale borowcy nie zareagowali, tylko stali jak słupy. Wszyscy stali jak słupy, nawet dziennikarze nie zadawali pytań, tym bardziej, że byli słupami koloru należnego Bardzo Groźnemu Kontrkandydatowi.

Gdy Bardzo Poważny wrócił do domu, opowiedział historię swojej żonie, ale nie po to, żeby usłyszeć jej opinię, ale po to, żeby przećwiczyć wypowiedź na konferencję prasową następnego dnia. I bardzo dobrze, bo nic by nie powiedziała. Słupy nie umieją mówić.

      Ads
Tags: