Złote Niepomyśli nie chodzą na YouTube

No nie chodzą, a miało być tak pięknie we wszystkich odcieniach różu. Zamysł był bardzo sensowny – mianowicie skierować uwagę na mnie, jak uważa wydawnictwo, czyli na wydawnictwo, jak uważam ja, przez publikowanie Niepomyśli (które są dodatkiem do czwartego tomu opowiadań ćwierćabsurdalnych, czyli Rosołu) w nietypowej formie (film) i w nietypowym, jak na książki miejscu (YouTubie).

Miało być absurdalnie i było: złota myśl, cytat, tekst, sentencja, wypowiedź w malowniczo książkowej, kilkusekundowej odsłonie, będąca komentarzem jednocześnie komentarzem. Podpisane przez różnych ludzi, co stanowi jedną z głównych zalet Niepomyśli. Profil ruszył w marcu, na trzy miesiące przed planowaną premierą, która i tak się przesunęła o miesiąc, starym zresztą indigowym zwyczajem.

Co wyszło? Wyszło słabo, a nawet bardzo, czyli nie wyszło, porażka, wałek Eschekiego. Chyba przekombinowalność nastąpiła, żeby ludziom, którzy chcą oglądać życie, akcję, polityków, głupie żarty, przemoc (YT-approved), gagi, imprezy, wynaturzenia, twarze, grymasy, zady, zajady, żeby tym ludziom wciskać podejrzane nudnawe napisy z pretensjami do literatury w rodzaju:

Akurat Naukowca bardzo lubię, gdyż zbyt często w swoim życiu występowałem w jego roli i jakoś nic do tej pory nie zrobiłem, żeby to zmienić. Ale ten cytat jest dobry też z innego powodu – bezceremonialnie pokazuje, że to, co znajduje się w książce o spodziewanej tonacji (lekka, ironiczna, z dystansem) zupełnie nie sprawdza się w okolicznościach, których nikt się czegoś takiego nie spodziewa.

Porażka czyli, mówiąc krótko, w całej okazałości od Rabki do Szczecina. Również, jeśli spojrzy się na numerki: profil był oglądany 1600 razy, i to jest nawet nie taka zła liczba, żeby od razu oglądać krzywy nos, ale liczba wyświetleń filmów to jedynie 13 tysięcy, czyli smutek o poranku. W sumie najczęściej oglądanym filmem było to o koniu na Jolę Rutowicz:

Mam pełną świadomość, dlaczego aż tak nieprawdopodobnie często akurat ten film był to oglądany (chyba wiadomo, które słowo wpakować w cudzysłów?). Otóż dopóki był odpowiedzią video na film o pani Rutowicz, która jest zakochana w swoim koniu, to nikt go nie oglądał, ale jak Gazeta.pl uznała zdanie “Koniu, jak można ci pomóc” za… no właśnie, jakie: wulgarne, nieetyczne, kontrowersyjne, to się wzięli i wyrzucili z listy komentarzy video. Ich prawo, a nasze prawo o tym napisać w opisie filmu, co też się stało. No i jak fraza “Jola Rutowicz” znalazła się w treści wyszukiwanej, to oglądalność skoczyła w sposób nieprawdopodobny (tu znowu wiadomo co i wiadomo wokół jakiego słowa). W tagach też Jolkę wpiszę, to oglądalność wpisu skoczy, a teraz sto wałków poproszę i jedno wielkie lustro.

      Ads
Tags: