4 ways to turn your mobile phone into an e-reader

According to The Economist there are about 5m e-readers in circulation worldwide and double that amount will be sold in 2010. Let’s compare it to touchscreen phones: 184m sold last year, 97% growth is predicted for 2010 (Gartner).
Mobile phone is a music and video player, gaming console or a mobile office, so why not an e-book reader? I’m not talking about one-time chase for a lost symbol. I’m talking about 15-minute read in a found time.
If just a tiny 1% of all new touchscreen users will think of reading a book, it’s 1,84m people who might need some hints. And it’s not only touchscreens which can be used as e-readers.
For all of you interested – check the possibilities, choose your favourite way and enjoy a true mobile reading! »»»
Fan of Twitter fiction? Check #VSS Anthology
It’s a great news for Twitter fiction lovers. #VSS Anthology Volume 1 has just been published, thanks to the big effort of Made in DNA, who initiated the anthology, called for entries and edited the stories into this great book.
Twitter fiction is a fantastic literary phenomenon. It shows how well writers can cope with such a limit as 140 characters. And it brings great results. Many people write fiction on Twitter and the most popular way to follow it is #vss tag. It was originated by the Twitter fiction guru, Very Short Story and quickly adopted by his fans and fellow writers.
This anthology has one outstanding benefit I was not aware until I read it – opposite to Twitter stream, where you read great stories accidentally, you have all the best of it presented the way it should be: organized. Every author in this book has his exceptional voice and brings his unique world to the reader. Just read a couple of his stories in a row and you’re there completely.
Having in mind that Twitter just makes you blink and you’re away in the archives, anthologies like this one have an incredible value.
The book is available for free from Smashwords. You can read it on-line or download to your device. There are many formats available, including ePub, mobi, rtf, pdf and plain text, so I’m sure there is one to fit you e-reading device.
#VSS Anthology is out, but the authors are on. Check what they’re writing about right now on Twitter.
PS. I’m really glad I’m part of this anthology and was helpful in designing the book’s cover. »»»
8 myths about reading books on a mobile phone
According to Wikipedia there are 4.6 billion mobile phones in the world. It’s a huge number. But people don’t try to read books on them. In this post I’d like to address some of the most popular reasons, which prevent us from doing it.
The screen is too small
This is true – if you still own a 5-year old phone with black&white screen large enough to show in full length only a phone number (if you’re lucky). But things change, and one of the quickest developing ones are mobile phones. More and more people buy smartphones. They have screens large enough to make their producers cry: “hey you can even watch movies on this phone!”.
I’ve heard many times that reading on a mobile phone is a disaster. Now try to watch a movie. It stops every 5 seconds, as it takes a lot of time to download it. THIS is a disaster.
Let’s compare sizes. For a book, you have an A5 format (average paper book) vs a phone screen. For a video, you as a reference we can use a 21″ TV screen. If we can shrink our video world that much, why we can’t do the same with books?
Another comparison. On average the screen of a smartphone has the width of a text column in a newspaper. If the size of a text field in a paper edition of The New York Times is not enough for you, then you can also complain about a mobile phone. »»»
Jak pisać i mówić o e-książkach
Ostatnio sporo można w polskiej prasie i Internecie przeczytać o e-książkach. Ma to związek z planowanym przez Empik rozpoczęciem sprzedaży e-publikacji oraz polską premierą iPada.
Spowodowało to duże ożywienie wśród graczy na rynku e-publikacji – i bardzo dobrze. Im więcej się mówi, tym lepiej. Informacja musi dotrzeć do czytelników, muszą się z nią oswoić i przełamać obawy, w końcu to oni będą e-książki kupować.
Zastanawiające jest jednak, zresztą nie po raz pierwszy, że treść artykułów brzmi tak, jakby adresowana była nie do czytelników, ale wydawców, akcjonariuszy, analityków, jakbyśmy mieli do czynienia ze streszczeniem biznesplanu, a nie informacją dla potencjalnych odbiorców. »»»
5 pytań, które warto sobie zadać przy wyborze urządzenia do czytania e-książek
Coraz więcej osób zastanawia się nad zaprzyjaźnieniem się z książką w jej nowej, praktycznej, choć ciągle jeszcze kształtowanej formie elektronicznej. Zwykle nasze pytania krążą wokół samego urządzenia albo dostępnej treści.
Ja chciałbym zaproponować zastanowienie się na wyborem urządzenia z punktu widzenia własnych preferencji. Najważniejsze jest przecież to, jak tobie będzie się czytało.
Obecnie e-książki można czytać na komputerze, e-czytniku, tablecie i telefonie. Skupię się na trzech ostatnich urządzeniach – w miarę rozwoju e-czytelnictwa korzystanie z komputera będzie coraz bardziej ograniczało się do zarządzania półką e-książkową, a nie do samego czytania.
E-czytnik to urządzenie dedykowane (SPD – Single Purpose Device). Jego zakup zwykle wiąże się z decyzją o przejściu na czytanie książek w formie elektronicznej. Natomiast powodów zakupu tabletu jest dużo, a e-czytanie wcale nie musi być na początku listy preferencji. Z kolei w przypadku telefonu, a zwłaszcza smartfonu, dla większości z nas decyzja o e-czytaniu związana jest z wyposażeniem go w odpowiednią aplikację – samo urządzenie bowiem już posiadamy. »»»
A geeky banner to Amazon Kindle Store which deserves its own blog post
Yesterday I’ve made this banner to draw attention of techies to my books at Kindle Store. I’m proud of it. It’s so shiny and beautiful – and links to short stories, which generally say shiny gadgets are not always perfect. You can read them on your Kindle, iPhone, iPad or BlackBerry.
From now on it’ll shine above comments on every blog post. Compare it to that boring Google stuff below. Oh my Geek, just move over the iPhones…
Czy Seth Godin jest grafomanem?
Niedawno ukazał się w Rzeczpospolitej artykuł, dosyć dobrze oddający stosunek polskich wydawców do autorów, a kończący się wnioskiem:
Korzyść z tego, że grafoman przeniesie się do Internetu, jest oczywista – oszczędza się papier.
Bardzo nieciekawe podejście, wynikającego z częściowo słusznego założenia, że jeśli ktoś jest wystarczająco dobry, to publikuje na papierze, a jeśli nie – w Internecie.
Podejście jest nieciekawe z tego względu, że polscy wydawcy nie zainteresują się już Sethem Godinem, który właśnie zapowiedział, że Linchpin jest jego ostatnią książką wydaną na papierze. Czy jest grafomanem już w tej chwili, czy dopiero wtedy, gdy swoją nową książkę wyda, zgodnie z zapowiedzią, wyłącznie w formie elektronicznej?
Sam wydaję książki w Internecie, więc śmiało można nazywać mnie grafomanem, nie obrażam się za to. Uważam, że każdy pisarz jest grafomanem dopóki nie udowodni, że nie jest. Takie podejście jest bardziej budujące niż wyrzucanie do Internetu autorów, którzy nie przedostali się przez system selekcji wydawnictw – ale sprawy nie ułatwia.
Bo czy Jane Rowling była grafomanką, gdy wysyłała Harry’ego Pottera do siedmiu wydawnictw, i czy przestała nią być, gdy zadzwonił telefon z ósmego? I czy cały czas grafomanem jest J.A. Konrath, który jako autor ze środka listy w Kindle Store sprzedaje tyle książek ile autor bestsellerów w Polsce? »»»
Pirates have copyright notices, too [screenshots]
A couple of months ago I discovered some guys illegally published their edition of my book at Amazon. They took a content of a free book shared with a CC licence probably at Wattpad or Smashwords and are selling it for $11. Hell with them,… no, wait, they made it to #38 in Humor / Jokes Riddles.
I took screenshots of their copyright and legal notices. And, yeah, IT IS A JOKE. They claim they own all rights. What’s more:
You should assume that the author and the publisher have an affiliate relationship and /or another material connection [...].
The original Amazon Password Incorrect is here ($0.99), the second part of the series, Failure Confirmed – here. Please visit book sites, leave a review, download free samples or even buy the books. I’d love to be as good as the guys who have fun while robbing me.
And if you want a free download of what they sell for $11 – go and take it from Feedbooks. »»»
Google Editions delayed and why it’s good for readers

A couple of days ago Reuters had news stating that Google Editions is “due to launch this fall”.
It sounds like a hell of a delay. When first announced in October last year it was due to start in first months of 2010. Then it was about to launch in June or July. Now we have to wait till a vague fall.
The delay suggests Google is not ready with a new service. In view of all failures it’s not good to hurry up again.
Postponing is not good for Google, but it’s actually good for the reader. There are two major reasons for that.
Google will have time to improve before it’s too late
There are a lot of questions and concerns about a new e-bookstore. In my opinion a serious player in the e-book market should not only provide the right tools to buy books but also the right tools to read them. »»»
Let iOS users download your ePub book to Stanza and Kobo directly from a tweet
This short post should be helpful for every writer who is using Twitter to direct iPad, iPhone and iPod Touch users to his book published in ePub format.
Wouldn’t you like tweeple to read your book seconds after they discover it on Twitter? Here is a simple trick.
![]()
Instead of tweeting a link to a book page, tweet a link to a book file.
![]()
So if your book is being show at the directory like this: http://www.feedbooks.com/book/3127
find a link to an ePub file: http://www.feedbooks.com/book/3127.epub
and tweet it – you can use a shortener as well: http://bit.ly/bL3fJC
When the link is opened in Safari, a dialog box appears where the user can choose an e-reading application he wants to read a book with: »»»
Be… jest pod psem [opowiadanie]
Z dedykacją dla znudzonych reklamiarzy, którzy lubią się pośmiać z innych (ostatnio również ze zmarłych), więc z tego tekstu też powinni, bo jest o nich – jeżeli oczywiście mają poczucie humoru. Uwaga: opowiadanie mimo, że całkiem na miejscu, zostało napisane cztery lata temu i nie używałem do tego żadnych używek, a zwłaszcza piwa Zimnylech.
Do budynku agencji reklamowej MGWA/DRCC/AB Corporate Worldwide Advertising wpadł Jajco, szef działu obsługi klientów kluczowych. Zwołał spotkanie z działem kreacyjno-rekreacyjnym:
– Słuchajcie! Prezesowi Spółki zmarł pies! Trzeba napisać nekrolog do gazety na przedwczoraj, bo pies zdechł trzy dni temu!
Firma Spółka i Synowie była największym klientem agencji M…/…/… C.W.A.
– A jak wabi się pies? – rzekł spokojnie jak zwykle Dżeronimo (w skrócie Dżero), senior deputy associate creative director.
– Buras. Dacie radę na jutro? »»»
iPad jako e-czytnik – aktualności i komentarz 06.08.2010
Minął już czas spektakularnych wideodemonstracji i zapowiedzi przyszłych aplikacji na iPada. Zaczął się czas walki o użytkownika – a walka odbywa się w skokach zwanych aktualizacjami. Poniżej o tym, jak sytuacja rozwija się w poszczególnych grupach aplikacji.
:. iBooks, Kindle, Stanza
Z szeregu aplikacji książkowych te trzy są zdecydowanymi faworytami. Porównaniu ich funkcji poświęciłem obszerny wpis. Kindle i iBooks rozwijają się łeb w łeb, Stanza toczy się siłą rozpędu z dobrych czasów sprzed przejęcia przez Amazon.
Niestety muszę skorygować swoją optymistyczną prognozę dotyczącą rychłego pojawienia się ePubu wśród formatów obsługiwanych przez Kindle. Jeff Bezos w wywiadzie dla USA Today stwierdził, że Amazon bardzo szybko rozwija swoje własne standardy i nie ma zamiaru czekać, aż inni (w domniemaniu zwolennicy ePubu) będą w stanie dotrzymywać mu kroku.
Kindle jest pierwszą aplikacją książkową – ale nie samodzielną książką-aplikacją, jak np. Bunny Munro – która daje możliwość odtwarzania plików multimedialnych. W Kindle Store można już kupić m.in. książkę Ricka Perlsteina pt. Nixonland, figurującą jako Kindle Edition With Audio/Video.
Z dotrzymywaniem kroku nie jest tak źle, bo bardzo szybko Apple ogłosił rzecz podobną – przy okazji aktualizacji iBooks (czyli ePub właśnie).
O tych trzech najważniejszych aplikacjach książkowych sporo do tej pory napisałem. Opis i ocena Stanzy 2.0 są do przeczytania tutaj. O nowej aktualizacji iBooks – tutaj. Opisałem też jak dodać swoje książki do iBooks. Jeśli znacie angielski polecam również porady jak wykorzystać Dropbox jako wirtualną półkę dla Stanzy oraz dlaczego nowa wersja Kindle doskonale sprawdza się jako aplikacja słownikowa.
Każdy, kto ma iPada, ale również jest posiadaczem iPhone’a zastanawia się nad optymalnym wykorzystaniem obu urządzeń. Pojawia się temat wirtualnej półki, dlatego zachęcam również do przeczytania artykułu o ewolucji półki z książkami. »»»
Trzech dobrych wydawców
Przygotowuję się do napisania obszernego wpisu traktującego o rozprzestrzenianiu się w Internecie literatury publikowanej samodzielnie, traktowanej na ogół jak materiał drugiej kategorii, czy bardziej obrazowo – szajs. Zbiór moich opowiadań Hasło niepoprawne, wydanych samodzielnie w formie e-książki, można z założenia zaklasyfikować do tej grupy.
Dzisiejszy wpis chciałem potraktować jako osobiste tło do przyszłej, mam nadzieję gorącej dyskusji – wpis “O zalewaniu Internetu książkowym szajsem” ukaże się na blogu w drugiej połowie sierpnia.
No to do rzeczy.
Trzech wydawców miało poważny wpływ na moje przyszłe decyzje, które w efekcie doprowadziły do ukazania się Hasła niepoprawnego. W 2006 roku jako młody pisarz (chodzi o dorobek, nie wiek) mający na sumieniu zagadkowy pseudonim (N. Podpisany) i kilkadziesiąt trudnych do zaklasyfikowania opowiadań, rozsyłałem je do wydawnictw i pism literackich z nadzieją na wywołanie jakiegokolwiek zainteresowania.
Z wysyłkami na ogólne adresy lub skrzynki mailowe firm (w tym przypadku wydawnictw) wiadomo jak jest: albo nie ma reakcji, albo reakcja jest automatyczna, w najlepszym razie kurtuazyjna. Skuteczność takiego działania zbliżona jest do zera, ale ja zawsze lubiłem to robić. Jeśli coś przebiło się do świadomości decydenta, to znaczy, że miało wartość. »»»



Recently updated Polish tech-absurdist and mobile fiction writer 3.0 beta. Addicted to ebooks and technology. Guest writer at

